Archiwum dla Kwiecień 2009

30
kwi
09

NieregÓlarnik: Limitowana paleta

Witajcie, witajcie panockowie w mejże skromnej stanicy! Dobra, dość stylizacji na parobka małorolnego, niestety, na tyle starczyło mi cierpliwości i twórczej weny. Dzisiaj będzie konkretnie i na temat – zamiast rozpisek, taktyk, widzimisiów i raportów wszelakiej prowinencji, daję wam pierwsze wydanie NieregÓlarnika, czyli takiego wpisu, kiedy wam – publiczności – pokazuję nad czym właśnie pracuję czy też skończyłem pracować.  Nie obawiajcie się! Nie będzie zdjęć  mojej osoby w negliżu czy podczas prasowania, gdyż NieregÓlarnik dotyczyć będzie tematyki bloga.  W skrócie, dla niedomyślnych: Ja malować mała żołnierzyk, mówić wam jak ja to robić, wy robić Hurra!

empirewip

Tak – oto jego przeimperialna generałowość, sir Johann von Jugerauf, dowódcza trzeciego pułku Averlandzkiego, wspaniały żołnierz, kobieciarz i miłośnik porządnego teatru. A w każdym razie będzie, kiedy wreszcie uda mi się go pomalować. Póki co, jak sami widzicie, jest w dość wstępnej fazie “Work in progress”, ale powolutku się definiuje.  Miecz z jednej strony jest ukończony, niestety na fotce tego nie widać, gdyż cień nieustannie na niego padał, i nie mogłem oddać jego chwały i glorii. Szkoda – na szczęście w ten weekend przylatuje do mnie paczka z domowych studiem fotograficznym, wtedy uchwycę go jeszcze raz. Za to na fotce widać (w cieniu… niestety) twarz naszego generalissimusa, polerowaną czaszkę na kapelutku i pióra, dwa z nich w pełni ukończone. Jednak póki co jestem jedynie dumny z pancerza, na którym udało się oddać jego wiekowość i realizm wytyranego metalu – me very proud! Tworzenie tego pancerza zajmie mi epokę, ale efekt, dufam, będzie warty wysiłku. Pelerynka w czarno-zółte romby jest dopiero w pierwszym etapie tworzenia, i praktycznie póki co posiada rozróżnienie wzoru i kolory bazowe. Każdy romb będzie miał wypełnienie wzorami i będzie podkreślony światłocieniem w taki sposób, by wyglądały na oddzielne łaty materiału. Cała figurka pomalowana będzie limitowaną paletą barw.

Paleta: Tausept Ochre, Iyanden Yellow, Tallarn Flesh, Dheneb Stone, Scorched Brown, Vermin Brown, Chainmail, Devlan Mud, Gryphone Sepia.

broodlord2

Z innej beczki! Brudny Lord, rawr! Zje wasze mizerne ciałka, pochłonie nedzny genotyp i wysra biomasę! Czyż to nie miło z jego strony? Tematyka jaka przyświecała mi podczas  produkcji to “Tyranid w Stylu Miejskim, czyli jak zakamuflować trójmetrowego potwora okrytego masą twardzych jak stal mięśni, który pewnie potrafi pluć jadem (oni zawsze to potrafią). Pierwsza koncepcja miała polegać na totalnym wzorze prosto z “Obcego” – błyszczące czernie i srebrne zęby. W ostatecznym rozrachunku rozjaśniłem ten schemat i dodałem trochę mocno stonowanych barw błękitnnych i “mięsnych”, dla wrażenia prawdziwego ciałka. Ogólnie rzecz ujmując jestem zadowolony z tej zabawy – Broodlord nie tylko dostaje dobre oceny na CMON’ie, ale również sprzedał się z solidnym zyskiem na aukcji internetowej. Oczywiście, zgodnie z tytułem notki, limitowana paleta!

Paleta: Boltgun Metal, Chainmail, Mithril Silver, Codex Gray, Shadow Grey, Skull White, Baal Red, Badab Black, Asurmen Blue.

W następnym NieregÓlarniku, dajcie bogowie, ukończony Imperialny Generał. A jeżeli nie, to z pewnością kilka Haradrimów z “Łotra”, Void Operator z Infinity i może Vostroyański oficjer!

28
kwi
09

Obsługa klienta a stan rzeczywisty!

Z mrocznych otchłani, z waszych połączonych mocy powstaję Ja! Kapitan “Przepraszam, ale wasz produkt jest uszkodzony”! Gdy obudziłem się rano, Sigmar, Imperator, Slaanesh, Allah i ta starsza pani z warzywniaka pod domem dali mi znak i misję zarazem – miałem sprawdzić jak działa obsługa klienta u naszych wspaniałych producentów gier figurkowych! Nie było to łatwe zadanie. Walczyłem z przeciwnościami losu, niecierpliwie sprawdzałem maila do kilkunastu razy dziennie – iście epicki wyczyn, pełne poświęcenie na które byłem gotowy, by donieść wam o wynikach tego eksperymentu. Nie przedłużając, oto wyniki!

Games Workshop otrzymuje szóstkę z plusem i etykietę “Epic Customer Service”. Można nie lubić GW. Można twierdzić, iż robią wszystko, byśmy ich zniecierpieli (patrz: wakacyjna podwyżka cen… znowu). Ale co jak co, klasę, to oni jednak mają. Doświadczenie było proste – znalazłem ich mail obsługi klienta i napisałem, że w kupionym producie – w tym wypadku chodziło o orkowego Trukka – brakuje jednego, powtarzam, jednego nieistotnego w sumie bitsa. Dalej, napisałem, czy jest możliwość dosłania mi tego brakującego elementu. Czekałem 4 dni – dużo, dwa razy dłużej niż zostałem poproszony o cierpliwość. Ale wreszcie dostałem maila, w którym byłem pokornie przepraszany za zaistniały stan rzeczy. Porposzono mnie o kontakt i zapewniono, że dostanę całkiem nowego Trukka abslutnei gratis.  Cztery dni poźniej, listonosz puka do mnie z paczką – darmowy Trukk wpadł w me obślizgłe łapki. Wielki ukłon w stronę Games Workshop – dbają o klienta.

Plusy: Niesamowita rekompensata “straty”, tak, byśmy czuli się rozpieszczeni.

Wady: Abuse! Nie prosili o nic, o najmniejszy dowód zakupu. Ba, nawet o nazwę sklepu, w którym nabyłem ich produkt. Ktoś o zwichniętym kręgosłupie moralnym (He, he, hee…) może zwyczajnie napisać im, że niby coś tam u nich kupił, niby czegoś brakuje, i spokojnie czekać aż dostanie darmówkę w prezencie. Brudna sztuczka. Dalej, czas odpowiedzi: cztery dni to trochę długo, tym bardziej, że obiecują rozpatrzyć sprawę w maks 48 godzin.

Battlefront, czyli nowozelandzka firma odpowiadająca za dostarczenie nam bardzo dobrego i historycznego systemu Flames of War również spisała się doskonale. Kupiłem pudelko artylerii ZIS-3 i niestety, w pudełku brakowało drużyny obserwatorów i podstawki. Bardzo dobrze, bo dzięki temu mogłem firmę Battlefront dołożyć do mojego demonicznego eksperymentu. Obsługa powalająco doskonała: zaledwie 10 minut po wysłaniu im informacji z opisem problemu, nadali sprawie numerek i przekierowali mnie do ich obsługi klienta w Wielkiej Brytanii. Brakujące elementy już otrzymałem. Wszystmo zajęło im łącznie 4 dni, z czego w tym samym dniu w którym zgłosiłem problem paczka z brakującymi elementami została wysłana. To jest szybkość. To jest profesjonalizm.

Plusy: Najszybsza obsługa klienta po tej stronie galaktyki, fachowa i sprawna.

Wady: Brak.

Corvus Belli, panowie odpowiedzialni za świeżutki brand – Infinity, nie popisali się zbytnią prędkością i profesjonalizmem w podejściu do tematu. Ale też nie zdegustowali mnie i nie zniechęcili do swojego produktu. Gdy do nich napisałem, czekałem 4 dni na odpowiedź – długo, ale wreszcie przyszła. A brzmiała tak, jakby obsługujący klientów pierwszy raz spotkał się z tym, że ktoś chciałby dostać brakujący element. Nie ma się co dziwić – odnalezienie maila do obsługi klienta na stronie internetowej Corvus Belli to istny koszmar, prawdziwy postrach intyicyjnego menu. W moim wypadku brakowało Malignosa ze startera do Kombinatu (kosmici, all the way!). I choć facet z Corvus Belli był zdecydowanie zaskoczony, poprosił mnie o adres i obiecał, że figurka zostanie wysłana w tym tygodniu. Poczekamy, zobaczymy. Póki co nie jest źle.

Plusy: Obiecali zrekompensować stratę, więc nie jest źle.

Wady: Wolna reakcja, zaskoczona obsługa. No i czy coś dojdzie, zobaczymy.

Privateer Press mnie solidnie zaskoczyło. I to negatywnie. Aż pięć dni temu wysłałem im maila opisujący problem. Dziś zaczął się już w sumie szósty dzień, i wciąż ani śladu odpowiedzi czy zainteresowania. Jeżeli minie tydzień, a nie dostanę jakiejkolwiek odpowiedzi, niech nie liczą na pozytywną recenzję. A to dziwne, bo firma ma jako takie doświadczenie i wygląda na profesjonalną. Oby mnie nie zawiedli.

To tyle w dzisiejszym programie. Czy Privateer Press spełni swój obowiązek, i obsłuży swojego smutnego klienta? Czy Corvus Belli w istocie wyśle mi tego malignosa? Dowiemy się w następnym odcinku.

27
kwi
09

Dreadbash, czyli Orki ze stali…

Ok, wszyscy wiemy, że każda armia ma swoje “stałe” listy, które są sprawdzone i skuteczne, i od których każdy praktycznie wytwarza swoje własne warianty, różniące się szczegółami. Orkowie nie są odstępstwem od reguły, bo i tutaj mamy kilka standardowych list. Horda, oparta na potężnej liczebności regularnych chłopaków, którzy są szalenie mocarni jak na swoje punkty. Kult of Speed, czyli standardowy “System Dostawczy Zielonych” – masa szybkich, rozklekotanych wehikułów, których jedynym celem jest dostarczyć wściekłą masę orków prosto do walki wręcz, gdzie mogą gruchotać czaszki. Harleyowcy, czyli podnieta w temacie jednej z najpotężniejszych formacji w całym W40k – burszuji motorzystów, którzy są twardzi, szybcy, bardzo wściekli i zadają ból w ilościach hurtowych. Powyższe jednak dzisiaj nas nie interesują. Dziś zajmiemy się Dreadbashem, czyli orkami ze stali!

O co biega? O to, że Killer Kany są niesamowite jak na swój żenująco wręcz niski koszt. Trzy rzeziblachy są tanie jak barszcz, mogą być wyposażone w fantastyczną broń (Grotzooki/Rakietówy) i wciąż mają DCCW, czyli chrupią! Mordodredy zaś, choć już nie takie cudowne, wciąż mogą być szalenie sympatycznymi pomagierami ze swoimi czteroma łapkami do wyrzynania w starciu. Trik tkwi w tym, że posiadanie wielkiego Meka daje nam możliwość zakupu jednego Mordodreda jako Troops’a. Podążając tym tokiem rozumowania, mając dwóch wielkich meków, mamy dwa mordodredy jako troopsy i trzy wolne sloty ciężkiego wsparcia. Dziewięć killer kanów! 11 walkerów!

Okej, ale czy to ma sens? Ma, jeżeli wiemy co robimy i lista będzie odpowiednio zbudowana to takich zabaw. Pierwsze o co musimy zadbać, to survivability naszego żelastwa – ale nie od parady braliśmy dwóch wielkich Meków, co nie? Kustom Force Field (Sztukowane Pole Siłowe) powoduje, iż wszystkie pojazdy objęte jego działaniem dostają 4+ cover save’a! Co najlepsze, cała nasze piechota biega sobie spokojnie za ścianą killer kanów, a więc również ma 4+ cover save’a – całkiem nieźle.  Ok, mamy już “ubezpieczenie”  dla naszych tupiących przyjaciół. W co ich uzbroić? Jeżeli chodzi o Mordodredy, misja jest prosta – BS:2 nie nadaje się do niczego, nie ma więc sensu pakować Big Shooty czy KMB’ka. Dwie Scorche to kusząca i bardzo sympatyczna propozycja – czemu by więc nie wyposażyć jednego Mordosia w takie cacuszka i posłać go by gonił za lekką i średnią piechotą wroga? Drugi Mordoś zasługuje na 4 bronie do walki wręcz, stając się mordercą z 6 drednotowymi atakami na szarży! Poślij go, by straszył czołgi i ciężką piechotę. Killer Kany to inna rozmowa  – w teorii, by móc jak najszybciej dostarczyć chłopaków czających się za rzeziblachami do walki wręcz, musimy naszymi blaszkami non stop biegać, a więc porzucić shooting. W praktyce, możemy wszystkich chłopaków przerobić na Shootasów i zasypywać przeciwnika gradem pocisków – jak kto woli. Jeżeli idziemy w pierwszy wariant, zróbmy nasze Killer Kany jak najtańszymi. Jeżeli drugi, mamy do wyboru cudowne Grotzooki i dobre rakietówy. Pierwsza broń na szwadronie rzeziblach to 6 małych placuszków  z siłą 6! Prawdziwy rozrywacz dowolnych ziomków na nogach. Druga opcja, to korzystanie z epickiego (jak na tę armię)  BS’a  o wartości 3 – rakiety wreszcie mają szansę coś trafić!

Co oprócz maszynek? Jak już wspomniałem, masa (tyle ile się da) chłopaków – albo Sluggasów, albo Shootasów, zależy od tego, czego pragniemy. Ja osobiście kieruje się w stronę Shootasów – sama liczba  strzałów robi swoje i pozwala na powolne, acz zdecydowane posuwanie się do przodu połączone z regularnym, stałym ogniem. Spieszyć się nie musimy, mamy dobrą ochronę zarówna dla naszych ciężkich maszynek jak i dla chłopaków kroczących tuż za nimi. Dodanie Wielkiego Meka do oddziału jest tak oczywiste, że niegodne wspomnienia. Kolejnym oddziałem który często towarzyszy Dreadbash’owi, są Burnasi w pełnym składzie. Powód: 4+ Cover Save jak czają się za Killer Kanami zapewnia sensowną wytrzymałość  oddziału.  12x miotach ognia zaboli wszystko, co podejdzie a nie jest pojazdem/potworem. I najważniejsze: oddział burnasow przynosi ze sobą aż trzech pomniejszych meków, by naprawiać Killer Kany po drodze z mniejszych obrażeń (utrata broni). Praktycznie rzecz ujmując tego typu lista nie używa innych jednostek, ale cóż, każdy gra jak lubi – ja dodaję często dwa samodzielne skorcha trakki, ot, dla zabawy, albo ucinam kilka chłopaków  dla oddziału komandosów ze Snikkrotem, by służył za “denerwowajkę” i od czasu do czasu zdetonował jakiś stojący na tyłach wraży czołg. Przykładowy Dreadbash!

Big Mek [95]
-> Kustom Force Field, Cybork Body
Big Mek [95]
-> Kustom Force Field, Cybork Body
Deffdread [105]
-> 4x DCCW
DeffDread [85]
-> 2x DCCW, 2x Skorcha

3x Killer Kans [135]
-> 3x Grotzookas
3x Killer Kans [135]
-> 3x Grotzookas
3x Killer Kans [150]
-> 3xRokkit Launchas

20x Shoota Boys  [170]
-> Nob, Power Klaw, Bosspole
20x Shoota Boys  [170]
-> Nob, Power Klaw, Bosspole
20x Shoota Boys  [170]
-> Nob, Power Klaw, Bosspole
12x Burna Boys [185]
-> 2x Mek Boy




Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 2 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 2 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 2 years ago

 

Kwiecień 2009
P W Ś C P S N
    maj »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Staty:

  • 57,907 Wejścia

SocialVibe



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.