
fluff
[flʌf] kłaczki, meszek; napuszać, wzburzać, (pot.) skopsać, schrzanić
Tak brzmi dokładne tłumaczenie tego słowa. Wszyscy miłośnicy gier wojennych wiedzą jednak, iż definicja ta jest poprawna tylko dla danej wartości poprawności. Fluff to nic innego jak tło wybranej armii – to magiczne coś, co nie bierze udziału w grze, nie wpływa na mechanikę i jest rodzajem świątecznej ozdoby. To coś, co przyciąga uwagę i w wielu wypadkach jest decydującym czynnikiem wyboru Tej a nie Innej armii. To są właśnie te kłaczki, ta delikatna, kosmkowa osnówka dookoła list, statystyk i ekwipunku, którym będziemy pomykać na polu bitwy. Pytanie brzmi, czy jest to dla was ważny element gry?
Ujmę to inaczej. Który opis bardziej wam odpowiada. “Rzuciłem tę szóstke, i trafiłem go z bolca, a on nie zdał sejva na jedynce, niezły pech, i mu zwaliłem tego termosa, hah!”. Czy może “I wtedy brat Pullo pociągnął za spust swego uświęconego boltera, a jego rakietowy pocisk kierowany słusznym gniewem Imperatora przebił pancerz Heretyka, ekplodując w jego wnętrzu i kończąć jego godny pogardy żywot!”. Oba opisy są skrajnym przedstawieniem tej samej sytuacji: z punktu widzenia czystej mechaniki oraz z punktu widzenia czystego “klimatu” czyli tego naszego mistycznego Fluffu.
Do czego zmierzam? A no do puenty w formie pytania – czy “fabularyzujecie” swoje rozgrywki? Czy wasza armia ma za sobą tło? Czy kiedy szturchacie swojego plastikowego wojaka, to w waszych mózgach rozgrywa się bitwa i aktualne wydarzenia? Czy czujecie, że wasz oddział z trudem przebija się pod zaporowym ogniem wroga, a sierżant klnie pod nosem i wydaje rozkazy?
Grałem z graczami o dwóch zupełnie skrajnych postawach w tej kwestii. Dla Numeru 1, postawa fabularyzowana była nie tyle błędna, ile po prostu głupia. Kiedy rzucało się jakiś tekst, jakąkolwiek fabularną wstawkę, nawet coś tak prostego jak “For the Emperor!” przy szarży marines’ami, to ten gość patrzył na ciebie jak na jakieś głupawe dziecko. Sam nigdy czegoś takiego nie robił, a jego komentarz w czasie grania był tak suchy i “mechaniczny”, jakbym grał w szachy, a nie w grę wojenną o bogatym świecie i rozbudowanej historii. Jak sami widzicie, nie odnoszę się to takich najlepiej, samemu będąc hardkorowym klimaciarzem. Gry wojenne mają w sobie takie jedno ważne słowo, a mianowicie gry. Są grami, rozrywką, przy której mam pękać z radości. Bo co to za rozrywka, kiedy nie czuję entuzjazmu i relaksu podczas jej uprawiania? Matematyczne podejście do gier wojennych zabija samą ideę takiej zabawy -równie dobrze zamiast modelami można by używać zasad poprzez użycie kartoników oznaczonych numerem i literą jak w Bitwie Morskiej. Dlatego też dużo bliżej mi do gracza Numer 2, totalnego klimaciarza który narracyjnie prowadzi swój pojedynek, opisując akcje swych oddziałów – czy istnieje coś lepszego niż solidny okrzyk “Waaagh!” przy używaniu tej zdolności u Orków? Takie płynące z samego dna trzewi bojowe wycie jest, jak to mówią na the-waaagh.com, right’n'proppa! Okrzyki “For the Emperor!”, “Let’s get luggin!” czy “Death to the False Emperor!” jak dla mnie są chlebem i masełkiem tego hobby! Czyż nie rozpiera was duma, kiedy wasz wielki mek z Shokk Attack Gunem zabija w walce wręcz ostatniego terminatora chaosu? Czyż nie chce się wtedy powiedzieć, iż trzasnął go swym wielkim odkurzaczem i rzekł “Ye disturbin’ me ya zogger! *plank!*”. Heroiczna szarża wściekłego herszta na dowódcę Tau, który przetrwał atak 20 chłopaków i burszuja z energopazurem z tekstem “Ja wam pokaże chopaki, jak się miażdzy te rybo głowiaste kosmity!” po czym w istocie rozrywa go na strzępy. To jest to, to jest czysta rozkosz! A czy zwycięstwo twego oddziału nie jest tym większe, im bardziej czujesz ten oddział? Kiedy “te plastikowe, no, marynaty, ej?” coś zniszczą to tak nie brzmi za bardzo szlachetnie… ale kiedy oddział Verita Prima pod światłym przywódctwem brata sierżanta Tytusa Strabo w morderczym ostrzale z bolterów rozniesie zielonoskórych na krawe kawałki, czyż nie cieszycie się z tej drobnej wiktorii i nie udziela się wam ich chwała?
Dlatego apleuję do graczy: nie lękajcie się fabuaryzmów i nazywania swych wojaków z plastiku. Nie bójcie się komentarza odnośnie aktualnych wydarzeń dziejących się na polu bitwy. Niech to będzie prawdziwa bitwa! A nie pojedynek matematyki i rzutów kostek.
Najnowsze komentarze