Archiwum kategorii 'Infinity'

13
lut
10

Nomadzi a Strefa Ludzka!

Nomadzi! Świrusy, odszczepieńcy, popaprańcy, szaleni naukowcy, nielegalni hakerzy, pospolici kryminaliści, przemytnicy, wynalazcy i po prostu ludzie, którzy cenią swoją wolność na tyle, by uciec aż w kosmos my ją zachować. Nomadzi to dziwaczna frakcja, naród bez państwa, w teorii nie stanowiący odpowiedniej potęgi do bycia ważnym graczem na arenie międzynarodowej. Ale mimo wszystko jest ważnym graczem, a to właśnie dzięki swojemu absolutnie neutralnemu statusowi – są buforem dla wielkich nacji; jeżeli chcesz dokonać militarnej operacji w taki sposób, by mieć czyste ręce to wynajmujesz Nomadów z Corregidoru. Jeżeli chcesz zakupić coś, co jest absolutnie całkowicie nielegalne a samo posiadanie Owego Czegoś grozi odcięciem ręki, to kupujesz to od Nomadów z Bakunin. Jeżeli zaś chcesz pozyskać ważną informację lub zabezpieczyć własne dane przed wszędobylskimi mackami ALEPH’u, to zmierzasz do Nomadów z Tunguski. Słowem, unikalne usługi świadczone przez tą niewielką “nacyjkę” są na tyle kluczowe, że wielkie potęgi tolerują jej istnienie – z prostego faktu, że potrzebują tychże usług.

Cały ten klimacik  całkowicie odbija się w stylu gry frakcji Nomadów – są przeciętniakami; przeciętne statystyki, przeciętne koszta punktowe,  przeciętne giwery. Jak przystało na nomadów, nie mają ani mocy przerobowej, ani siły ludzkiej ani potężnego budżetu na rozwój militarny, by ich siły mogły pochwalić się czymś nadzwyczajnym. Jednak posiadanie w swoich szeregach szalonych naukowców, popieprzonych wynalazców i handlarzy wszystkim, co nielegalne ma swój wpływ na formacje bojowe Nomadów – to właśnie tutaj spotkamy się z największą liczbą dziwacznych zabawek, umiejętności i kombinacji tychże. Wszyscy znamy sztandardowy przykład “tych nomadzkich zabawek” w postaci biegających min z Superjumpem w kształcie CrazyKoala. Przed wyjściem Human Sphere ciężko jednak było jednoznacznie określić ich rolę na polu bitwy – mają doskonałych hakerów, kilka naprawdę unikalnych rzeczy (jak wspomniane Koale, czy spadający z nieba remote z reapeterem, czy robocik z Optical Disruptor Fieldem) oraz bardzo szeroki asortyment sprzętu do zarządzania tłumem. Jednak dodatek, jak już pisałem w tekście o Kombinacie, dalej prezycuje unikalną niszę każdej z frakcji, dodając pikantnego charakterku dla każdej armii.

Nomadzi teraz naprawdę są “tymi od zabawek i trików”.

Zanim przejdę do prezentacji ów smakowitych nowości z dodatku jeszcze przedsłowie, że tak powiem – osobiście uważam Nomadów za najtrudniejszą do opanowania frakcję w Infinity; nie najsłabszą brońcie bogowie, tylko po prostu taką, która wymaga koncentracji i skrajnego skupienia, jeżeli chce się osiągnąć zwycięstwo – Nomadzi nie mają łatwej drogi do dominacji pola bitwy. Nie mogą polegać  na wypasionych umiejętnościach strzeleckich, nie mają tanich i potężnych armat, nie posiadają skrajnie wypasionej technologii, wytrzymałości czy możliwości wystawienia całkowicie zakamuflowanej armii. Nic u nich nie jest prostolinijne – zabawki i kombinacje umiejętności jakie oferują nie polegają na “wyceluj w przeciwnika i odpal”, ale  potrafią być zabójcze, pod warunkie, że zostaną właściwie użyte. A by móc “użyć ich właściwie” Nomadzi dają graczowi do ręki najlepszy Crowd Control w grze.

Co to jest Crowd Control? Cóż, gracze MMORPG wiedzą o co biega – umiejętności Crowd Control to takie, które pozwalają pośrednio kierować ruchem przeciwnika dzięki różnym metodom: ograniczaniu jego pola manewru, blokowanie dogodnych przejść czy nawet bezpośrednie kopnięcie kogoś tam, gdzie chcemy. Nomadzi są królami w tej kategorii: szeroki dostęp do tanich min, e/maulerów, deployable repeaterów, markerów i repeaterów w ogóle  pozwala im szybko, łatwo i możliwie bezboleśnie pokryć kawał pola bitwy swoim magicznym wpływem – przeciwnik gdzie się nie ruszy, tam będzie miał smutno;  a to będzie musiał zmierzyć się z miną, a to z ładunkiem E/M, a to ryzykuje atak hakerski. Słowem,  jeżeli nie chce podejmować ryzyka, musi iść tam, gdzie niczego nie mogliśmy lub też nie chcieliśmy postawić – jeżeli gramy rozsądnie i mamy  plan, to idzie tam, gdzie chcemy. Ponadto Nomadzi sami w sobie wymykają się wszelkim próbom kontrolowania ich poczynań, dzięki solidnej bazie jednostek chodzących jak im się żywnie podoba dzięki Climbing Plus, albo też wychodzących z krawędzi za pomocą Airborne Infiltarion.

Słowem, grając z dobrym graczem Nomadów nie będzie lekko – po prostu wszędzie się  coś panoszy pod nogami, sami nie możemy ich przykuć tam, gdzie byśmy chcieli a na dodatek potrafią znaleźć kąt ostrzału z każdej strony (Ach, te Tsyklony z ich Climbing Plusem, ach, te tanie jak barszcz Tomcaty z E/Mitterami czy D.E.P’em).  To są mocne strony tej frakcji, to są ich elementy, które należy wykorzystywać by osiągnąć zwycięstwo. A Human Sphere znacznie poszerzył Nomadzki Repertuar Wkurzania  Ludzkości – dziś opiszę tylko postaci imienne jakie dołączyły w ramiona Nomadów, a w kolejnych tekstach poświęconych sektorówkom znajdzie się cała reszta.

Zaczniemy nietypowo, bo od razu od postaci imiennej. Czemu? Bo ten gość jest moim absolutnym faworytem, ulubieńcem i absolutną ikoną tego wszystkiego,  czym są dla mnie Nomadzi.  Bran DeCastro, Triple Zero, czyli bohater Zerosów to zwyczajny Spider-Man. Umiejętność Meta-Agility daje mu kombinacje Super Jump i Climbing Plus co oznacza nie mniej, nie więcej jak to, że to naprawdę jest człowiek pająk, który skacze na ścianę i przykleja się  do niej z łatwością – dla tego ziomka nie istnieje niemożliwe przejście – on może przez całe pole bitwy pędzić w liniach prostych, a cuda jakie potrafi urobić na pełnym terenu polu bitwy naprawdę nie mają końca. Dorzućmy do tego Martial Art Lv.3, Superior Infiltration oraz, naturalnie, kamuflaż, a dostajemy naprawdę złego skurczybyka, który w podskokach (dosłownie) zajmie się czym tylko zapragniesz. I to wszystko za zaledwie 36 punktów, a na dodatek nosi ze sobą E/Mitter, jakbyś musiał unieruchomić jakiś ciężki pancerzyk po drodze.

Jeżeli jesteśmy już przy imiennikach, nie należy zapomnieć o Cassandrze Kusanagi, szefowej zakonnic bojowych. Jest słodka, tym bardziej, że wraz z jej pojawieniem się Nomadzi nie mogą już oficjalnie narzekać na braki w wyborze solidnego dowódcy. KusiNogami ma bardzo solidne statystyki (14 BS!), 3 pancerza i V: No Wound Incampacitation. Jeżeli dorzucimy do tego Religious Troop oraz Optical Disruptor Device to w wyniku otrzymamy naprawdę solidnego żołnierza – wytrzymała,  świetnie strzela i trudno ją trafić. Słowem, same plusy. A i całkiem solidnie biega po stole dzięki skromnemu acz zawsze mile widzanemu dodatkowi w postaci Multiterrain. Może się pochwalić solidnym ekwipunkiem bojowym: MULTI Rifle, Light Flamethrower i, tadam, granaty elektromagnetyczne! Nic specjalnie ciężkiego, ale asortyment wystarczający do stanowienia zagrożenia dla każdego możliwego celu. Koszt? Drogo jak na Nomadów, 52 punkty – za drogo? Ciężko powiedzieć? Jest naprawdę fajną elitą, wielozadaniową i zdecydowanie wypełnia lukę w ciężkiej piechocie w Nomadzkim Repertuarze. Jak dla mnie nie jest to wygórowana cena, tym bardziej że jako Lieutenant dodaje +1 do SWC, co pozwala zabrać w pole więcej smerfnych zabaweczek, hy hy!

Carlota Kowalsky czyli Polka! No dobrze, Kowalski nie jest tylko i wyłącznie nazwiskiem polskim, ale mamy spore podstawy by brać ją za rodaczkę. Pani sierżant regimentu Tomcatów jest niczym Ko Dali do Tiger Soldierów – ulepszonym wariantem swojego bazowego odpowiednika. Po pierwsze, jest Tomcatem Inżynierem – po drugie, ma bardzo bogaty zestaw broni: Combi Rifle, Light Flamethrower, D-Charges i ADHL. Takie połączenie czyni ją niezwykle wielozadaniowym modelem, a dzięki Airborne Inflitration oraz 13 BS’a ma niezłe szanse na przyklejenie czegoś do gruntu zanim podejdzie do unieruchomionego celu spacerkiem by podłożyć ładunki wybuchowe, hy hy. Ma również  dostęp do fajnej zabawki a mianowicie do Moriarty, Zondbota który wraz  z nią wychodzi przy pomocy Airborne Inflitration – co jest całkiem fantastycznym dodatkiem, kiedy bowiem Carlota walczy jej Zondbot może naprawiać, wyłamywać zamki czy neutralizować miny w międzyczasie, przejmując niejako jej rolę jako inżyniera polowego.

Senior Massacre czyli Pan Rozwałka! Kolejny dowód na to, jak bardzo popieprzone kombinacje prezentują Nomadzi xd! Senior Massacre jest czempionem Aristei, krwawego sportu walki w stylu współczesnych gladiatorów. I widać to w jego statystykach, umiejętnościach i morderczym ekwipunku. Przede wszystkim biega sobie z CC na poziomie 19, Natural Born Warrior’em oraz walką dwoma brońmi do walki wręcz – tak,  zgadliście, jest to gość  przeznaczony do walki wręcz! Ok, nic oryginalnego jak na razie… ale dorzućmy do tego kombinację AP CCW i E/M CCW, dwa zestawy granatów (Zero-V i, ha ha, elektromagnetyczne) i boarding shotgun a dostaniemy po prostu naprawdę wrednego sukinsyna – Miota granatami, solidne rzeza w starciu, ma dość wyładowań elektromagnetycznych przy sobie by być morderczy przeciwko ciężkiej piechocie a nawet TAG’om, unika wzroku przeciwnika podbiegając do niego pod osłoną granatów Zero-V – słowem, nie ma przed nim ucieczki. Ach, czy wspomniałem że ma 2 pancerza i regenerację? Nie? No, to ma 2 pancerza i regenerację. Niezła, wybuchowa mieszanka… Za zaledwie 33 punkty! Aż żal go nie wystawić, chociażby dla samej kombinacji granatów. (Adnotka: Senior Massacre nie jest z Nomadów – jest Najemnikiem, ale można go brać w sektorówce Corregidoru!)

Uff puff, a to dopiero uwertura! Prowlerzy, Sin-Eaterzy, Chimery z Pupnikami, Iguany… Nomadzi dostali sporo smacznych kąsków które solidnie pogłębiają ich unikalność i poszerzają niszę “gości z trikami, numerami i wkurzającymi zagraniami”. No bo nie ma innej frakcji ze Spider-Man’em!

27
sty
10

Z kamerą wśród broni – Rifle & Shotgun!

Witam was gorąco w ten syberyjski poranek! Za oknem minus pierdylion stopni Celsjusza, pada śnieg, jest szaro i paskudnie, że aż  żal tyłek ściska. Gołębie  pospadały z nieba a wszystkie psy po wymarzały, ale przetrwać trzeba, ne? Dziś, okraszeni ów iście arktyczną oprawą proponuję posiadówkę w domku (ach, niech żyje urlop na żądanie!) i spokojne oglądnięcie filmu dokumentalnego “Z kamerą wśród broni”, pasjonującego dzieła traktującego o godach i specyficznych umiejętnościach poszczególnych giwer w systemie Infinity. No dobrze, wiem, że obiecałem ostatnio lekkie odchylenie tematyki od tego systemu, ale jako że duchowo przygotowuje się do turnieju Burdel Akszyn, nie mogę pozbyć się tej tematyki z głowy. Takoż więc dalej nie przedłużając, do dzieła!

Broń w Infinity jest ostateczną formą wyrażania siebie na polu bitwy przez każdego żołnierza. Giwery wszelkiego gatunku są podstawowym narzędziem prowadzenia gier wojennych w całej galaktyce, i choć poszczególne okazy różnią się od siebie w sposób diametralny, ostatecznym efektem użycia broni ma być trup lub też trupy, najlepiej po stronie przeciwnika. Ogólnie traktując temat musimy zauważyć, iż podstawowa funkcja spluw w każdej grze jest taka sama, tak samo ich podział na dwa najogólniejsze typy jest niezmienny – mamy broń przeciwpancerną i przeciwpiechotną. I tak w Warhammerze bolterami siekamy wrażych chłopaków, a lascannonem penetrujmy jakiegoś niefortunnego wehikuła. Również w AT-43 Drum Pistolami celujemy w ludzikokształtnych, a z działka ZZ namierzamy pojazdy przeciwnika. W Ifninity sprawa nie ma się odmiennie, kiedy naszym Fauerbachem czy Rakietnicą bombardujemy najtwardsze cele, a  klasyczne karabiny i strzelby zachowujemy na mniej okrytych pancernymi płytami wojaków. Oczywiście prawidło to nie zmienia faktu, że piechociaż trafiony rakietą ma większe szanse na przetrwanie niż od bycia trafionym z pistoletu – naturalnie, szanse ma dużo mniejsze. Tyle że przeważnie nie chcemy marnować cennego strzału z potężnej armat na pojedynczego zwyklaka,  aye?

Infinity może sobie pozwolić jednak na solidną przewagę w opisywaniu broni ze względu na swoją odmienną skalę. Gry składowe, jak wspomniany Warhammer 40k czy AT-43 nie mogą  sobie pozwolić na tworzenie bytów ponad miarę – bronie w tych systemach muszą być opisywane jak najmniejszą liczbą statystyk i umiejętności specjalnych, bo w innym wypadku rozgrywka ciągnęła by się w nieskończoność i była by diabelnie skomplikowana. Infinity jako system skirmishowy nie musi się ograniczać, gdyż niewielka liczba modeli na polu bitwy wręcz wymusza na mechanice większą złożoność i unikalność  każdego żołnierza i każdej broni, co zwiększa unikalność poszczególnych modeli. Dzięki temu giwery w Infinity określane są przez cztery rodzaje zasięgu, poziom zadawanych obrażeń, odporność lub jej brak na wyładowania elektromagnetyczne, rodzaj używanej amunicji, ilość wystrzeliwanych kul oraz ewentualny teren pokryty przez działanie broni. Ta złożoność każdej spluwy powoduje wysoką różnorodność w weaponarium, różnorodność, którą trzeba poznać, gdyż nawet najmniejsza zmiana w jednej z powyższych zmiennych potrafi diametralnie wpłynąć na zastosowanie danej spluwy.

Rozważmy rodzinę Rifle’ów. Rifle to broń skuteczna na średni zasięg (do 16 cali) ale wciąż potrafiąca przyjąć wymianę ognia na nieco większą odległość (do 24″) jak i w walce CQB (do 8″). Za to traci dużo na swoim potencjale podczas prób ostrzału na daleki zasięg, w którym po prostu się nie sprawdza i nie powinien być wykorzystywany, jeżeli mamy na stole specjalistyczną armaturę do walki na odległość. Rodzina Rifle’ów dodatkowo gwarantuje solidną siłę przebicia z obrażeniami na poziomie 13, co trafionej lekkiej piechocie stojącej w osłonie daje 50% szans na nie zdanie testu pancerza co zaowocuje raną i naszą radością. Rifle jest jednak bronią przestarzałą, spotykaną  głównie wśród żołnierzy z nieco  zacofanych regionach ludzkiej sfery. Aktualnie na polach bitew dominuje nowsza, dojrzalsza wersja Rifle’a a mianowicie Combi Rifle, różniący się od swojego starszego brata dużo lepszymi osiągami w CQB (zasięg do 8″) dzięki wspomagającego oprogramowaniu i poprawionej optyce.

Oczywiście w rodzinie znajdują się również specjalistycznie podgatunki korzystające ze specyficznej amunicji, jak chociażby potężny Rifle stosujący amunicję Armour Piercing, który jest w stanie skrzywdzić najtwardszych kabonów przeciwnika – dla przykładu, Jotum z pancerzem 10 w normalnych warunkach śmieje się z ostrzału karabinkami, który ścieka po jego pancerzu niczym mżawka. Jednak kula z AP Rifle redukuje jego pancerz do 5, co powoduje, iż taki strzał ma całkiem niezłą szansę na spenetrowanie pancerza Jotuma i zadania mu realnych obrażeń. W ten oto sposób gość  dzierżący karabinek z odpowiednią  amunicją jest w stanie zagrozić  dużo droższemu i grożniejszego modelowi! Inną znaną dotychczas mutacją jest karabin stosujący najdroższą amunicję galaktyki wykonaną z tasseum. Amunicja T2 pomaga zwalczać twardsze i wytrzymalsze jednostki wroga jak i wyklucza użycie medyka polowego przez przeciwnika na lżejszych żołnierzach – nie zdany pancerz po trafieniu tą amunicją obfituje dwoma ranami, czyli natychmiastowym zgonem każdego wojaka posiadającego zaledwie jedną ranę.

Trzecią i najbardziej zaawansowaną formą pospolitego karabinu jest MULTI Rifle, nowoczesna broń dostosowana do stosowaniu różnych rodzajów amunicji. Naturalnie siła uderzenia jest ograniczona przez kaliber i pozostaje taka sam jak u każdego Rifle’a, podobnież prędkość wylotowa i nośność kuli – takoż więc zasięgi się nie zmieniają. MULTI Rifle  jest jednak dużo bardziej elastyczną bronią, gdyż może prowadzić ostrzał z normalnej amunicji, lub też nieco zmniejszyć swoją szybkostrzelność  na rzecz specjalistycznych pocisków Armour Piercing lub Double Action. Jak już wspominałem, karabin z kulami Armour Piercing jest potencjalnie groźny dla każdego możliwego celu. Amunicja Double Action zaś  drastycznie zwiększa ogólną skuteczność broni w turze reakcyjnej, gdzie ilość strzałów jest zmniejszona do jednego – w tym momencie dużo lepiej wystrzelić jedną kulę Double Action niż jedną  zwykłą kulę – trafiony przeciwnik zdawać  będzie dwa pancerze tak, jakby dostał  dwie kulki; nie muszę chyba mówić, jak wielka to różnica. Ponadto MULTI Rifle może ograniczyć się  do jednego strzału z amunicji zintegrowanej, którą łączy zalety Armour Piercing z Double  Action, dając jeden naprawdę mocny pocisk, zdolny do rozłożenia wrażej ciężkiej piechoty jednym celnym strzałem!

Jak widzimy zwykły Rifle wraz ze swoimi odmianami jest bronią nadzwyczaj elastyczną w myśl złotej zasady Infinity – “Każdy model jest w stanie zabić każdy inny model”. Nawet, jeżeli wymagałoby to sporej dozy szczęścia! Rifle jest skuteczną bronią w starciach na średni zasięg, a że starcia tego typu stanowią większość, jakie są rozgrywane na polach bitew w Infinity po prostu nie możemy źle wypaść pokładając nadzieję w tym standardowym ekwipunku. Jest jednak dość standardowa broń, która nie otrzymuje od graczy tyle miłości – Lekki Shotgun. Trudno się dziwić – jest to broń bardzo sytuacyjna, szczególnie kiedy korzystamy z nowoczesnych Combi Rifle’ów, które tak jak strzelba posiadają dodatni modyfikator w CQB.  Jeżeli bowiem biegamy ze starym karabinem, to lekki shotgun czasem widzi jakąś akcję ze względu na swoją przewagę w ostrzale na bliski dystans. Wielu graczy zupełnie zapomina o tym, że ich żołnierz wyposażony jest w strzelbę – zapominają o tym głównie wtedy, kiedy okazuje się, iż taka strzelba mogłaby trochę namieszać dzięki dość nietypowej amunicji. Kiedy bowiem shotgun trafi pierwszy model, wzdłuż linii strzału kładziemy mały template jak od miotacza ognia, który ma szansę zranić kolejne modele. Owszem, sam przyznaje,  że sytuacja tego typu zdarza się niezmiernie rzadko, ale mimo wszystko bądźmy na to wyczuleni by nie zmarnować  okazji (głównie zastosowanie tego ostrzału w ARO przy sprzyjającej sytuacji może okazać się zabawne)!

Niestety, rodzina strzelb ma sporo ograniczeń wynikających głównie z jej bardzo krótkich zasięgów skutecznego ostrzału.  Lekki Shotgun ponadto nie różni się siłą  przebicia od karabinu, ustępując mu więc miejsca w roli broni podstawowej i czekając jedynie na okazję do popisania się rozpryskiem ciepłego śrutu. Natomiast dwa dalsze warianty strzelby nie muszą  się już niczego wstydzić, mają bowiem swoje mocne strony i zastosowania. Weźmy taki Boarding Shotgun zwany popularnie Burdel Shotgunem – strzelba abordażowa to nieco cięższa odmiana strzelby. Obrażenia zwiększone do 14 wraz z możliwością załadowania dwóch strzałów z amunicją Armour Piercing daje w efekcie całkiem straszną broń, zdolną do eliminowania najcięższej piechoty a nawet do ewentualnego postraszenia TAG’a! Przeskok między skutecznością  lekkiej strzelby a strzelby abordażowej jest ogromny,  trudno się  dziwić popularności tej drugiej, tym bardziej, że jest to ekwipunek bardzo tani w punktach! Czemu? Zasięg – było nie było to wciąż strzelba, i jej skuteczny zasięg do 16″ jest solidnym ograniczeniem. Ograniczeniem, które można obejść – po prostu tę specyficzną armatę  dajemy tym  żołnierzom, którzy mogą  szybko skrócić dystans do przeciwnika; infiltratorzy czy skoczkowie nie muszą marnować rozkazów na skrócenie dystansu gdyż przeważnie już znajdują się w odległości skutecznego działania tejże broni – w takim wypadku okazuje się ona dużo skuteczniejszą zabawką  od standardowego karabinu.

Rzadziej spotykaną  i najcięższą wariacją  poczciwej strzelby jest, nazwana bez specjalnej finezji, ciężka strzelba aka Heavy Shotgun. Ta potężna armata różni się od strzelby abordażowej jeszcze większą siłą przebicia symbolizowanej przez obrażenia równe 15. Jak się  sami domyślacie skuteczność  tej broni przeciwko ciężkiej piechocie/TAG’om wroga jest jeszcze większa. Pamiętajmy jednak iż jest to wciąż strzelba, i jej skuteczność zależy od tego, czy nosiciel ów giwery jest w stanie bezboleśnie skrócić dystans do celu by móc skutecznie wykorzystać ów zabawkę

Jak  widzimy życie i gody najpopularniejszych gatunków  broni jest tematyką niezwykle wręcz pasjonującą – dalsze badania i analiza ich zachować pozwala nam dojść do nowych wniosków jak i utrwalić wiedzę, którą już posiadamy. Dzisiejszy odcinek tylko potwierdza prawidło znane w świecie Infinity, iże każdy model jest w stanie uśmierić każdy inny model – a to dzięki temu, iż standardowa broń znana każdej frakcji i rozdawana każdemu żołnierzowi jest dostatecznie silna i elastyczna, by stanowić zagrożenie dla każdego wybranego celu! Czyż nie jest to w istocie wysoce ekscytujące?

13
sty
10

Fear the alien: Podstępni Shasvastii!

Witajcie w ostatnim odcinku poświęconym opisowi nowości do mojej ulubionej frakcji z systemu Infinity! Human Sphere – gdyż takie miano nosi pachnący świeżością dodatek – wprowadził do gry kilka niezłych nowinek i sporo nowych zabawek do przetestowania, wymęczenia i podniecania się nimi. W pierwszym tekście  poświęconym nowościom dla Połączonych Armii zwróciłem uwagę na wyraźniejsze nakreślenie ich roli i profilu jak i na nowych wojowników i jednostki wsparcia dostępne tylko dla listy ogólnej. Drugi tekst traktował o jednej z dwóch sektorowych armii Kombinatu, Morat Supremacy, w której kosmiczne małpy statecznym krokiem maszerują ku zgubie ludzkości. Dziś zaś dokończę dzieła opisem drugiej armii sektorowej opartej na rasie Shasvastiich – podstępnych surwiwalistów, wyśmienitych szpiegów, infiltratorów i zwiadowców.  Gości czających się w cieniu.

Shasvastii to rasa nadzwyczaj nietypowa i posiadająca raczej smutną historię  dziejów ostatnich. Niegdyś licząca miliardy istnień rasa została zmuszona do nomadycznego życia i nastawienia się na przetrwanie, kiedy słońce w ich systemie eksplodowało i unicestwiło praktycznie całą rasę, pozostawiając przy życiu tylko tych, którzy aktualnie znajdowali się na misjach ekspedycyjnych w dalekich zakątkach galaktyki. W obliczu tak ogromnej katastrofy priorytetem tych, którzy przetrwali, stało się utrzymanie rasy przy istnieniu i powolne jej odbudowywanie. Kiedy nawiązali kontakt z EI natychmiast przyjęli ofertę aneksyjną  – w zamian za służbę militarną i ekspedycyjną EI zapewniało im ochronę w postaci Połączonych Armii oraz logistyczne i techniczne wsparcie w poszukiwaniu planet, które mogliby kolonizować.

Dla  Shasvastii było to idealne rozwiązanie  – tak samo idealne dla  potęgi Ewoluującej Inteligencji, która dodała  do swoich sił najlepszych zwiadowców znanych galaktyce. Niewidocznych, cichych, cierpliwych jak cegła, technologicznie zaawansowanych a przy okazji tak zbudowanych, by zapewnić absolutne przetrwanie swojej egzystencji.  Każdy Shasvastii jest obojnakiem, który w momencie swojej śmierci składa Embro-Ziarno, rodzaj jajka, z którego po niedługim czasie wykluje się kolejny Shasvastii, od razu gotowy do działania dzięki zakodowanej w genach pamięci swojego poprzednika. Shasvastii rzadko wdają  się w walkę,  tym bardziej, iż nie jest ona ich rolą – to Moraci spełniają zadanie sił uderzeniowych Połączonych Armii, gdy zaś wrodzone zdolności  Shasvastii czynią z nich idealnych zwiadowców, snajperów, sabotażystów i szpiegów. Ludzie mogą być pewni tylko tego, że Shasvastii ma ich na celowniku na długo przed tym, jak się pokapują, że jakiś obcy się kręci w pobliżu.

Armia sektorowa oddaje atmosferę zimnokrwistych zwiadowców wyłaniających się z cienia z absolutną dokładnością. Grając z Shasvastii przeciwnik będzie miał problemy, a to  z tego powodu, że z łatwością można wystawić listę samych znaczników kamuflażu – ach, ta mina przeciwnika, kiedy widzi, że nic nic nie widzie – absolutnie bezcenna. Walka przy użyciu Shasvastiich to niełatwy kawałek chleba, wymaga bowiem od prowadzącego umiejętności blefu jak i doskonałą ocenę sytuacji -  musimy grać na nerwach wroga, zmusić go, by bał się niewłaściwych znaczników Camo, a by właził pod ostrzał tych właściwych. Musimy korzystać z wszelkich sztuczek i technologii danych nam przez listę, poczynając od Flash Pulse’ów, poprzez Wyrzutnię Kleju kończąc na totalnym zaminowaniu pola bitwy. I naprawdę musimy na tym polegać, gdyż nasi chudzielce nie biegają po polu bitwy z naręczem ciężkich broni, sami zaś nie są najtwardszymi zawodnikami w galaktyce, mogąc się jedynie pochwalić ponadprzeciętnym Willpowerem no i oczywiście koszykiem dziwacznych i unikalnych sprzętów jak Nano Screen czy popularny pośród tej rasy AutoMediKit.

Rzućmy okiem na listę Insidious Shasvastii:

Seed Soldier Total LINKABLE
Cadmus 4
Haiduks 3
Asuangs 5
Noctifers 3
Gwailos 5 LINKABLE
Shrouded 4
Malignos 3
Speculo Killers 2
Sphynx 1
Mech Obsidon 1
M-Drone 1
Q-Drone 2
T-Drone 2
R-Drone 1
Slave Drones 2

Seed Soldier aka Wypełniacz

Żołnierze Ziarna to standardowe Cheerleaderki, absolutny wypełniacz pozbawiony jakiejkolwiek innej taktycznej roli na polu bitwy. Okrutna ocena? No dobrze, nie jest z nimi tak źle. Są tani, tani jak barszcz, przynajmniej według standardów Kombinatu, a co najważniejsze, w pierwszej turze są kulturalnie zakamuflowani, nie zdradzają więc przeciwnikowi żadnych informacji i pozwalają wystawić armię całkowicie krytą przez kamuflaż. Jeżeli nie zaczynasz gry (a gorąco polecam jej nie zaczynać!), to przeciwnik tak naprawdę zmarnuje całą turę kombinując co, gdzie, jak, kiedy i dlaczego. Wszelkie rushe na twój deployment, skoczkowie czy impersonatorzy mogą jedynie stać i się załamać. Żołnierze Ziarna są więc nie tylko tanimi dawcami rozkazów… są tanimi dawcami rozkazów, którzy PASUJĄ do profilu armii, a to już duży plus.

Cadmus aka Spadający Wąpierz-Mina

Zawsze lubiłem Cadmusa – spadający z nieba potworek w kapsule, która jest tak naprawdę miną przeciwpiechotną? Który wysiada z niej, strzela ze swojego burdel shotguna i okazjonalnie coś przekąsi? Ok,  jednostka jest diablo ryzykowna biorąc pod uwagę mizerne PH jak na skoczka, ale ma swoje zastosowania. Po pierwsze, jest punktowo niedroga, a było nie było jest to spadająca z nieba mina! Już dla samej czystej rozkoszy zaminowania wrogiego terenu jest warty swej ceny, a dorzućmy do tego fakt, iż ze środka wychodzi niezgorzej uzbrojony komandos z możliwością podebrania komuś statystyk (grając z PanOceanią szybko dodamy sobie niezły bonus do BS’a) i wyssania jakiś fluidów.  Jeżeli bogowie kości stoją po naszej stronie, Cadmus będzie Pierwszym Przeszkadzajkowym i Oficjalnym Mieszaczem Za Liniami Wroga. Dobrze umieszczony Cadmus i zostawiony w spokoju zmusza przeciwnika do zajęcia się nim i fortunnego dla nas wydawania rozkazów przeciwko komuś, kto aktualnie znajduje się za jego plecami.

Haiduks aka Nie Wiesz Kto Ci Łeb Odstrzełił

Łii, nowinka numero uno, i to jaka rozkoszna! Ok, Haiduk jest boską lekką piechotą, której celem jest wsparcie snajperskie dla pozostałych pobratymców. I wiecie co? Robi to dobrze! Przynosi na pole bitwy MULTI karabin snajperski za zaledwie 26 punktów! Za darmo, powiadam wam, za darmo! Ok, jakie są minusy? Nie ma Kamuflażu. Nie ukrywa się. Musi stać grzecznie w swojej strefie rozstawienia co oznacza, iż tylko naprawdę dobrze ustawiony będzie mógł w pełni się przysłużyć na polu bitwy, tak? No niby tak, ale to w końcu kosmici, mają swoje sztuki. Po pierwsze, Haiduk jest Saperem, co oznacza tyle, że siedzi sobie  w wygodnym okopie co daje mu sporo bonusów i nagle powoduje, że jest praktycznie niegodnie tani w punktach. Partial Cover z każdej strony (+3 ARM, -3 do bycia trafionym), V: Courage i Mimetyzm, połączone z MULTI karabinem snajperskim za 26 punktów panie i panowie! Niegodne! A to nie koniec niespodzianek. Możemy bowiem mu dokupić dużo zabawniejszy sprzęt, choć znacznie podniesie to jego koszt – za 37 punktów możemy mu bowiem dać Guided MULTI Sniper Rifle.  Guided… tak, tak! Nasi Forward Observerzy mogą namierzać cel, by potem ów nie mógł uciec przez nakierowującymi się pociskami z tej cudownej, obcej broni zniszczenia. Kiedy kupujemy taki sprzęt naszemu Haidukowi, możemy wystawić go w ciepełku i poza wrogim wzrokiem, by oczekiwał na sygnał skutecznego namierzenia wroga… Evil, Right?

Asuangs aka Czemu Nie Uciekasz?

Kolejna nowość z Human Sphere, kolejny apetyczny kąsek zarówno dla sektorówki jak i dla ogólnej listy. Asuang wnosi bowiem do Kombinatu broń tak niesamowitą, że jej brak odczuwałem z łzami w oczach przez długi, długi czas. Tak, chodzi mi o… wyrzutnię kleju, zwanej ADHL’em. Kleik pozwala na radzenie sobie z diablo twardymi celami bez większych problemów, co sam wielokrotnie odczułem, kiedy moje Kabony stawały się celem tej paskudnej broni. Wielkim plusem Asuangów jest fakt, że poza kleikiem noszą ze sobą całkiem solidne pukawki, wędrują kryci kamuflażem i nigdy nie głodują na polu bitwy. Och, czemu? – zapytacie. Bo korzystają z mrocznej technologii Striga: Protheion, pozwalającej im na konsumowanie żywych tkanek by zregenerować swoje ciałko i dodać mu nieco wigoru. Czy już widzicie ten przerażająco ponętny obraz? Puh, najpierw Asuang z zaskoczenia, wyrywając się kamuflażu przykleja waszego wojaka do ziemi, po czym niespiesznym krokiem podchodzi do niego by rozpocząć żerowanie – co oznacza, że taki Asuang może całkiem szybko urosnąć do 3 ran i radośnie siać  spustoszenie pośród wrogich szeregów. Wszystko to za dość umiarkowany koszt punktowy.

Noctifers aka Większe Spluwy z Zaskoczenia

Och, wasz przeciwnik znowu myśli, że ten drański znacznik termooptycznego kamuflażu to chyżo biegający po polu bitwy Malignos, czekający komu by tu pod nos podłożyć minę nanowłóknową? Tak było dawniej, tak już nie musi być teraz, gdyż spod takiego znacznika wypełznąć może nowy komandos Shasvastii, Noctifers – specjalne skrzydło taktyczne sił Shasvastii. Ci goście są dowódcami na polu bitwy i nie objawiają się, dopóki nie wymaga tego sytuacja. Ich objawienie się ma na celu zmianę przebiegu bitwy na korzyść Kombinatu, i tak powinno być. Noctifers jest bowiem kolejnym wypełnieniem poważnego braku pośród szeregów Połączonych Armii, a mianowicie jest gościem z Rakietnicą, który może wyskoczyć spod znacznika termo optycznego kamuflażu! Eat that, Humans!  Rakietnica z TO Kamuflażem, V: Dogged za 42 punkty z BS’em równym 12 to jest całkiem sympatyczna kombinacja, i nie widzę żadnych przeciwwskazań w nagminnym wystawianiu takiego żołnierza na pole bitwy. Jeżeli jednak nie potrzebujemy rakietnicy, ale mimo wszystko przydałoby się mieć trochę cięższego wsparcia, to za bardzo niski koszt (zaledwie 30 punktów) możemy wyposażyć Noctifera w Spitfire’a - podobnie zresztą jak ponad połowę naszych Shasvastii, hy hy.

Gwailos aka Lepszy Niż Seks

Gwailos. Jeżeli gracie Kombinatem, pokochacie go. Jeżeli nie, to będziecie go z całego serduszka nienawidzić, gardzić, spluwać w jego kierunku. Nie, nie chodzi nawet o to, że ma bardzo dobrą linię statystyk z BS’em 13.  Nie ważne jest to, że dzięki Nano Screen biega z realnym pancerzem równym 5, niczym jakaś ciężka piechota wysokiej klasy. Nie ważne, że wnosi na pole bitwy solidne giwerki, od MULTI Rifle’a zaczynając, na Spitfire’rze kończąc. Ważne jest to, że najdroższy wariant kosztuje 36 punktów. Niewiele frakcji może się czymś takim pochwalić. Niewiele graczy może pobiegać sobie wojakiem z realnym pancerzem 5, BS’em 13, Spitfire’em za 31 punktów, prawda? Czy jest więc w ogóle jakaś wada przy Gwailosach? Są dwie. Pierwsza – Nano Screen wysiada po trafieniu pociskiem elektromagnetycznym lub miotaczem ognia, zamieniając Gwailosa w miękki cel. Druga – Gwailos wymaga pomyślunku! O ile Nano Screen działa idealnie w turze aktywnej, o tyle w turze reakcyjnej musimy wystawić marker symbolizujący Nano Screen, który będzie nas chronił tylko od tego właśnie kierunku. Co, naturalnie, otwiera sprytnemu przeciwnikowi drogę do dość łatwego rozerwani gościa na strzępy. Tak czy siak, Shasvastii Gwailos jest cudownym szturmowcem zarówno w liście ogólnej jak i w sektorialu! Niestety, nie posiada kamuflażu… jeżeli więc bardzo chcesz bawić się w listę “W cieniu ukryci”, Gwailos będzie wystawał jak kapsel na butelce w starej winnicy. Ale zadajmy sobie pytanie… czy nie jest tego wart?

Shrouded aka Stary, Dobry, Wredny

Zakapturzeni to stary i sprawdzony wybór w armii Kombinatu. Doskonali zwiadowcy, świetni Forward Observerzy. Nic, tylko kochać – Kamuflaż, AutoMediKit, Miny, niezłe giwerki, niewysoki koszt punktowy jak na swój potencjał. Jednak w sektorówce Shasvastii są jeszcze smakowitsi, głównie ze względu na możliwość wystawienia całej armii w postaci znaczników kamuflażu. Czemu miałoby to być jakoś specjalnie wzmacniające? Dzięki dodani niedrogiego wariantu Minelayer do profilu Shroudeda, ot co. Przeciwnik naprawdę nie wie, czy ma do czynienia z modelem czy z miną, bo i skąd ma wiedzieć, biedactwo, kiedy cały stół zasłany jest takimi snacznikami? Shroduded jest stworzony do bycia Infiltratorem i robi to dobrze – przechwytuje cele misji szybko i bez zbędnych efektów specjalnych. Jest dobrze wyposażony i całkiem wytrzymały dzięki czopkowi (AutoMedKit, hi hi hi). Nic, tylko brać jak zawsze.

Malignos aka I Tak Ich Zawsze Nie Cierpieli

Korpus Zwiadu Inwazyjnego, he he, zawsze ukochany przez graczy na całym świecie. Solidne statystyki to drobnostka w porównaniu do dwóch cudnie wrednych wariantów.  Malignos z minami nanowłóknowymi oraz Malignos z MULTI snajperką. Widzicie, ten pan jest na standardzie wyposażony w kamuflaż termo optyczny oraz AutoMediKit, co daje mu niezły upper hand w walce strzeleckiej (jeżeli przeciwnik nie ma MSV, naturalnie) jak i pozwala zaskoczyć biegnącego pudziana przeciwnika dobrze postawioną miną nanowłóknową, która jest świetna w rozrywaniu takich drani na strzępy, kulturalnie ich szatkując. Malignos jest doskonałym żołnierzem, który wprowadza na pole bitwy ukochany przez Shasvastii element zaskoczenia pełnego grozy. Czyż nie jest bowiem radością sytuacja, w której T.A.G wroga wpakowuje się w nanowłóknową miną i kończy w plasterkach? Ano jest. A w każdym razie, ja tak ową sytuację znajduję!

Speculo Killers aka Suka Jedi

Nie mam zamiaru się tutaj rozpisywać. Wszyscy je znamy i kochamy. Ot, zabójczynie jak w nazwie, szybka i w miarę solidna zabawka do rozłożenia największych i najtwardszych kabonów przeciwnika, jak na przykład ten niegodny Aquila Guard, Hsien czy Veteran Kazak z AP HMG. Nanowłóknowa pałeczka do walki wręcz, granaty dymne, Martial Arts Lv.3, Impersonation Plus… ot, idealny zestaw do asasynacji wskazanego celu, niezależnie od jego wytrzymałości. Ale wiecie co jest najfajniejsze w sektorówce Shasvastii? Możesz wystawić dwie gorące Suki Jedi. Pure. Gore!

Sphynx aka Kontynuujemy Tradycję Morderczych Potworów

Sphynx. Oto jest najsmaczniejszy kąsek, zniesławiony jeszcze przed oficjalnym pojawieniem się w zasadach nowy, lekki T.A.G dla Shasvastiich. I wiecie co? Jest okrutny, niewyobrażalnie okrutny. 110 punktów to całkiem drogo – za jeden punkt więcej dostajemy wytrzymalszą i potencjalnie mocniej siekającą wroga Caskudę, która na dodatek spada z nieba niczym meteor! Czym więc Sphynx zasłużył sobie na swoją opinię mordercy? Cóż, przede wszystkim tym, że wyposażony został w termooptyczny kamuflaż! Zaskakujący wroga T.A.G to rozkosz bogów, -6 do bycia trafionym z pancerzem bazowym 6 daje w wyniku bardzo twardego zawodnika. Ma również T.A.G’owe statystyki, co oznacza, że jest dobry we wszystkim. A nawet lepszy, gdyż 18 CC, 16 PH i EXP CCW na wyposażeniu powoduje, że w walce wręcz jest wstanie z łatwością rozłożyć wrogiego T.A.G’a, nawet najcięższego. A to nie koniec listy jest cudownych mocy – bo pewnie zainteresuje was fakt, że to cudo biega 6″-6″, czyli 30 centymetrów na jeden rozkaz! Dostarczenie go do wroga to betka, i to jeszcze kiedy jest znacznikiem kamuflażu (co oczywiście zdradzi, co się pod nim ukrywa, ale czasem czysta siła musi ustąpić miejsca podstępnym knowaniom). Bronie?  Spitfire plus dwa, tak, dwa ciężkie miotacze ognia. Dorzućmy w postaci wisienki na czubku Multiterrain i ClimbingPlus,  a otrzymamy potwora…  Potwora, który może w linii prostej naparzać 12 cali na rundę jako kamuflaż, który ma bardzo solidne wyposażenie, który w walce wręcz jest wstanie rozerwać  dowolny cel. Praktycznie jedyną wadą jest to, że jest dość  drogi jak na gościa z pancerzem “zaledwie” 6. Co, jak się domyślacie, jest wadą raczej żałosną w porównaniu do wszystkiego, co nam oferuje. W ten oto sposób Sphynx wchodzi do grona Caskudy i Avatara jako jeden z najpaskudniejszych T.A.G’ów w grze i jestem przekonany, że w sektorówce będzie grany często i chętnie.

To tyle, jeżeli chodzi i jednostki Shasvastii. Klasycznie, lista ma dostęp do Obsidon TechMeda, który może się przydać ale głownie w roli Inżyniera, której brakuje pośród Chudzielców. Odklejenie Sphynxa czy naprawa Nano Screena może być całkiem sympatyczną opcją, a Inżynier pewnikiem w niejednej misji by się przydał. Drony, cóż, drony w przeciwieństwie do Morat Supremacy mogą nieco pomóc Shasvastiim. Co prawda nie biegają w kamuflażu, ale posiadają Mimetyzm więc nawet tematycznie pasują do listy – dobrze umieszczona drona reakcyjna z Haidukiem mogą stanowić niezłą drużynę w turze reakcyjnej, bombardującą wroga mocarnymi pociskami na daleki dystans. T-Drone z rakietami naprowadzanymi też nie brzmi jak zły wybór przy całkiem dobrym dostępie do solidnych Forward Observerów – Guided Missiles połączone z Guided MULTI Sniper Rifle Haiduka daje możliwość grania całkowicie opartym na namierzaniu celów i bezpiecznym ostrzeliwaniu z dystansu i poza wzrokiem wroga. R-Drone zaś to doskonały i tani generator rozkazów, a szybki Repeater zawsze się przyda, jeżeli już mamy tego hakera.

Ogólnie rzecz ujmując lista Shasvastii pozwala na bardzo szeroki wachlarz strategii i taktyk.  Wystawienie wszystkiego w kamuflażu kusi, ale dalece ogranicza wybór jednostek – jednak nie na tyle dalece, by nie było to awykonalne, szczególnie, jeżeli w takim wypadku zainwestujemy w Sphynxa. Sphynx, plus Asuangi, Shroudedy, Malignos i Noctiferzy to fantastyczna lista, z odpowiednią siłą ognia do walki z każdym przeciwnikiem – Asuangi zapewniają wyrzutnie kleju do powstrzymywania denerwujących pudzianów wroga, Malignos może biegać z nanowłóknowymi minami, Shroudedzi mogą wspomagać ogniem MULTI snajperek lub jeszcze bardziej minować teren, wszystko to pod radosnym kożuszkiem kamuflażu. Noctiferzy dodają do listy czystą siłę ognia, jak wyrzutnię rakiet czy Spitfire’y, a na dodatek zwiększają liczbę markerów Termooptycznego kamuflażu, jeszcze bardziej utrudniając wrogowi wykrycie Sphynxa, nim będzie za późno.

Jak już wcześniej wspomniałem, Shasvastii mogą również wykreować bardzo zrównoważoną listę, mocną zarówno w ofensywnie jak i defensywnie. Dobrze ustawiony Haiduk plus Q-Drone mogą spokojnie pokryć wraży teren w czasie tury reakcyjnej. Podczas swojej tury możemy zaś spokojnie przeć do przodu całym fireteam’em Gwailosów, którzy są tani w punktach jak barszcz w zamian za to, co wnoszą na pole bitwy. Wspomagani przez klej okazjonalnego Asuanga, Snajperkę wyłaniającego się z nikąd Malignosa i Flash Pulse Shrouded’a mogą naprawdę narobić szkód. Inne podejście do tej listy też już  zostało wspomniane – zmaksymalizować liczbę Forward Observerów, wystawić Haiduków z Guided MULTi Snajperką i T-Drone, i w drogę – search, mark & destroy. Rakiety w twardsze cele, pociski ze snajpery we wszystko inne, co się rusza i jest nam wrogie.

Możemy też całkowicie przerzucić walkę na stronę przeciwnika – spadające z nieba Cadmusy z pewnością zajmą  przeciwnika na jakiś czas, a raczej zajmą się tymi jego elementami, które jeszcze żyją po tym, jak dwie Speculo Killerki pozamiatają już najtwardszych szefów w jego szeregach.  Wymaksowani Shroudedzi i Malignosi spokojnym spacerem otaczają wraże siły, minując przy tym teren dookoła tak, by nie było bezpiecznej strefy w którą może wejść przeciwnik. A jeden lub dwóch siedzi gdzieś na dachach i wspomaga wszystko ogniem karabinów snajperskich, dobijając tych, którzy łaskawie nie chcą umrzeć od wszystkiego innego, co się na nich rzuciło.  Brzmi pięknie, nie?

Sektorówka Shasvasii oferuje nam wszystko to, co chcielibyśmy w niej widzieć i dosłownie ocieka klimatem, tak jak sektorówka Moratów.  U kosmicznych małp wszystko jest jasne a wojna jest prosta. Oto oni, przeciwnicy, a oto my, Moraci. My teraz iść im wklepać, my zaraz wracać, koniec rozmowy. U Moratów przeciwnik wie wszystko i niewiele mamy rzeczy, by go zaskoczyć – nie ujrzy on u nich żadnych wyrafinowanych sztuczek czy taktyk, tylko stado twardych, świetnie uzbrojonych i zdeterminowanych najeźdźców.  U Shasvastii sprawa wygląda odwrotnie – przeciwnik może wręcz nic nie wiedzieć, napotykając jedynie stado znaczników kamuflażu. Kiedy do nas strzela, my znikamy w cieniu, plujemy do niego z kleju, zjadamy jego wojaków (dosłownie, a jak!), świecimy im latarkami po gałach, pozwalamy im wdeptywać w nasze miny, zrzucamy im na głowy wygłodniałych wąpierzy, wtapiamy w ich szeregi zabójczynie z morderczym ekwipunkiem,  wstajemy z martwych (AutoMediKit), posyłamy im rakietę znienacka (Noctifer z ML) lub Ups!, wyskakujemy zza krzaka wypasionym T.A.G’iem i smażymy na wolnym ogniu nieszczęśników.

Nie gramy fair. Z nami wojna jest dużo ciekawsza!

Wady? Oczywiście są! Brak ciężkiej piechoty, którą nadrabiamy niejako Gwailosami. Brak ciężkiego sprzętu, szczęśliwie nadrabiany szerokim dostępem do Spitfire’ów (które niestety swoje w SWC kosztują) oraz tanich punktowo MULTI snajperek. Brak Warbandów, no ale tutaj chyba każdy gracz Shasvastii się zgodzi, że  to by wręcz godziło w ich klimat – cierpliwi jak zdechły pingwin są przeca, nie biegną jak debile w stronę przeciwnika, ale czekają, aż sam wdepnie w coś paskudnego. Shasvastii są trudniejsi w opanowaniu niż pozbawieni nadmiernej finezji Moraci – tutaj musimy się wysilić, musimy umieć blefować i dobrze wykorzystywać dane nam umiejętności i ekwipunek. Jest to też jedna z tych list, która preferuje bardziej możliwość wybrania Deploymentu nad Inicjatywą, ba, grając Shasvastii praktycznie zawsze chciałbym być “tym drugim”,  pozwalając przeciwnikowi na działanie, kiedy jeszcze nic nie wie o moich siłach! Słowem podsumowania – Sektorówka Shasvastii jest diablo ciekawa, ociekająca idealnie pasującym klimatem i z całą pewnością pozwalająca na kompetytywną grę.




Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 2 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 2 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 2 years ago

 

Maj 2012
P W Ś C P S N
« lut    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Staty:

  • 57,907 Wejścia

SocialVibe



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.