Witajcie w ostatnim odcinku poświęconym opisowi nowości do mojej ulubionej frakcji z systemu Infinity! Human Sphere – gdyż takie miano nosi pachnący świeżością dodatek – wprowadził do gry kilka niezłych nowinek i sporo nowych zabawek do przetestowania, wymęczenia i podniecania się nimi. W pierwszym tekście poświęconym nowościom dla Połączonych Armii zwróciłem uwagę na wyraźniejsze nakreślenie ich roli i profilu jak i na nowych wojowników i jednostki wsparcia dostępne tylko dla listy ogólnej. Drugi tekst traktował o jednej z dwóch sektorowych armii Kombinatu, Morat Supremacy, w której kosmiczne małpy statecznym krokiem maszerują ku zgubie ludzkości. Dziś zaś dokończę dzieła opisem drugiej armii sektorowej opartej na rasie Shasvastiich – podstępnych surwiwalistów, wyśmienitych szpiegów, infiltratorów i zwiadowców. Gości czających się w cieniu.
Shasvastii to rasa nadzwyczaj nietypowa i posiadająca raczej smutną historię dziejów ostatnich. Niegdyś licząca miliardy istnień rasa została zmuszona do nomadycznego życia i nastawienia się na przetrwanie, kiedy słońce w ich systemie eksplodowało i unicestwiło praktycznie całą rasę, pozostawiając przy życiu tylko tych, którzy aktualnie znajdowali się na misjach ekspedycyjnych w dalekich zakątkach galaktyki. W obliczu tak ogromnej katastrofy priorytetem tych, którzy przetrwali, stało się utrzymanie rasy przy istnieniu i powolne jej odbudowywanie. Kiedy nawiązali kontakt z EI natychmiast przyjęli ofertę aneksyjną – w zamian za służbę militarną i ekspedycyjną EI zapewniało im ochronę w postaci Połączonych Armii oraz logistyczne i techniczne wsparcie w poszukiwaniu planet, które mogliby kolonizować.
Dla Shasvastii było to idealne rozwiązanie – tak samo idealne dla potęgi Ewoluującej Inteligencji, która dodała do swoich sił najlepszych zwiadowców znanych galaktyce. Niewidocznych, cichych, cierpliwych jak cegła, technologicznie zaawansowanych a przy okazji tak zbudowanych, by zapewnić absolutne przetrwanie swojej egzystencji. Każdy Shasvastii jest obojnakiem, który w momencie swojej śmierci składa Embro-Ziarno, rodzaj jajka, z którego po niedługim czasie wykluje się kolejny Shasvastii, od razu gotowy do działania dzięki zakodowanej w genach pamięci swojego poprzednika. Shasvastii rzadko wdają się w walkę, tym bardziej, iż nie jest ona ich rolą – to Moraci spełniają zadanie sił uderzeniowych Połączonych Armii, gdy zaś wrodzone zdolności Shasvastii czynią z nich idealnych zwiadowców, snajperów, sabotażystów i szpiegów. Ludzie mogą być pewni tylko tego, że Shasvastii ma ich na celowniku na długo przed tym, jak się pokapują, że jakiś obcy się kręci w pobliżu.
Armia sektorowa oddaje atmosferę zimnokrwistych zwiadowców wyłaniających się z cienia z absolutną dokładnością. Grając z Shasvastii przeciwnik będzie miał problemy, a to z tego powodu, że z łatwością można wystawić listę samych znaczników kamuflażu – ach, ta mina przeciwnika, kiedy widzi, że nic nic nie widzie – absolutnie bezcenna. Walka przy użyciu Shasvastiich to niełatwy kawałek chleba, wymaga bowiem od prowadzącego umiejętności blefu jak i doskonałą ocenę sytuacji - musimy grać na nerwach wroga, zmusić go, by bał się niewłaściwych znaczników Camo, a by właził pod ostrzał tych właściwych. Musimy korzystać z wszelkich sztuczek i technologii danych nam przez listę, poczynając od Flash Pulse’ów, poprzez Wyrzutnię Kleju kończąc na totalnym zaminowaniu pola bitwy. I naprawdę musimy na tym polegać, gdyż nasi chudzielce nie biegają po polu bitwy z naręczem ciężkich broni, sami zaś nie są najtwardszymi zawodnikami w galaktyce, mogąc się jedynie pochwalić ponadprzeciętnym Willpowerem no i oczywiście koszykiem dziwacznych i unikalnych sprzętów jak Nano Screen czy popularny pośród tej rasy AutoMediKit.
Rzućmy okiem na listę Insidious Shasvastii:
Seed Soldier Total LINKABLE
Cadmus 4
Haiduks 3
Asuangs 5
Noctifers 3
Gwailos 5 LINKABLE
Shrouded 4
Malignos 3
Speculo Killers 2
Sphynx 1
Mech Obsidon 1
M-Drone 1
Q-Drone 2
T-Drone 2
R-Drone 1
Slave Drones 2
Seed Soldier aka Wypełniacz
Żołnierze Ziarna to standardowe Cheerleaderki, absolutny wypełniacz pozbawiony jakiejkolwiek innej taktycznej roli na polu bitwy. Okrutna ocena? No dobrze, nie jest z nimi tak źle. Są tani, tani jak barszcz, przynajmniej według standardów Kombinatu, a co najważniejsze, w pierwszej turze są kulturalnie zakamuflowani, nie zdradzają więc przeciwnikowi żadnych informacji i pozwalają wystawić armię całkowicie krytą przez kamuflaż. Jeżeli nie zaczynasz gry (a gorąco polecam jej nie zaczynać!), to przeciwnik tak naprawdę zmarnuje całą turę kombinując co, gdzie, jak, kiedy i dlaczego. Wszelkie rushe na twój deployment, skoczkowie czy impersonatorzy mogą jedynie stać i się załamać. Żołnierze Ziarna są więc nie tylko tanimi dawcami rozkazów… są tanimi dawcami rozkazów, którzy PASUJĄ do profilu armii, a to już duży plus.
Cadmus aka Spadający Wąpierz-Mina
Zawsze lubiłem Cadmusa – spadający z nieba potworek w kapsule, która jest tak naprawdę miną przeciwpiechotną? Który wysiada z niej, strzela ze swojego burdel shotguna i okazjonalnie coś przekąsi? Ok, jednostka jest diablo ryzykowna biorąc pod uwagę mizerne PH jak na skoczka, ale ma swoje zastosowania. Po pierwsze, jest punktowo niedroga, a było nie było jest to spadająca z nieba mina! Już dla samej czystej rozkoszy zaminowania wrogiego terenu jest warty swej ceny, a dorzućmy do tego fakt, iż ze środka wychodzi niezgorzej uzbrojony komandos z możliwością podebrania komuś statystyk (grając z PanOceanią szybko dodamy sobie niezły bonus do BS’a) i wyssania jakiś fluidów. Jeżeli bogowie kości stoją po naszej stronie, Cadmus będzie Pierwszym Przeszkadzajkowym i Oficjalnym Mieszaczem Za Liniami Wroga. Dobrze umieszczony Cadmus i zostawiony w spokoju zmusza przeciwnika do zajęcia się nim i fortunnego dla nas wydawania rozkazów przeciwko komuś, kto aktualnie znajduje się za jego plecami.
Haiduks aka Nie Wiesz Kto Ci Łeb Odstrzełił
Łii, nowinka numero uno, i to jaka rozkoszna! Ok, Haiduk jest boską lekką piechotą, której celem jest wsparcie snajperskie dla pozostałych pobratymców. I wiecie co? Robi to dobrze! Przynosi na pole bitwy MULTI karabin snajperski za zaledwie 26 punktów! Za darmo, powiadam wam, za darmo! Ok, jakie są minusy? Nie ma Kamuflażu. Nie ukrywa się. Musi stać grzecznie w swojej strefie rozstawienia co oznacza, iż tylko naprawdę dobrze ustawiony będzie mógł w pełni się przysłużyć na polu bitwy, tak? No niby tak, ale to w końcu kosmici, mają swoje sztuki. Po pierwsze, Haiduk jest Saperem, co oznacza tyle, że siedzi sobie w wygodnym okopie co daje mu sporo bonusów i nagle powoduje, że jest praktycznie niegodnie tani w punktach. Partial Cover z każdej strony (+3 ARM, -3 do bycia trafionym), V: Courage i Mimetyzm, połączone z MULTI karabinem snajperskim za 26 punktów panie i panowie! Niegodne! A to nie koniec niespodzianek. Możemy bowiem mu dokupić dużo zabawniejszy sprzęt, choć znacznie podniesie to jego koszt – za 37 punktów możemy mu bowiem dać Guided MULTI Sniper Rifle. Guided… tak, tak! Nasi Forward Observerzy mogą namierzać cel, by potem ów nie mógł uciec przez nakierowującymi się pociskami z tej cudownej, obcej broni zniszczenia. Kiedy kupujemy taki sprzęt naszemu Haidukowi, możemy wystawić go w ciepełku i poza wrogim wzrokiem, by oczekiwał na sygnał skutecznego namierzenia wroga… Evil, Right?
Asuangs aka Czemu Nie Uciekasz?
Kolejna nowość z Human Sphere, kolejny apetyczny kąsek zarówno dla sektorówki jak i dla ogólnej listy. Asuang wnosi bowiem do Kombinatu broń tak niesamowitą, że jej brak odczuwałem z łzami w oczach przez długi, długi czas. Tak, chodzi mi o… wyrzutnię kleju, zwanej ADHL’em. Kleik pozwala na radzenie sobie z diablo twardymi celami bez większych problemów, co sam wielokrotnie odczułem, kiedy moje Kabony stawały się celem tej paskudnej broni. Wielkim plusem Asuangów jest fakt, że poza kleikiem noszą ze sobą całkiem solidne pukawki, wędrują kryci kamuflażem i nigdy nie głodują na polu bitwy. Och, czemu? – zapytacie. Bo korzystają z mrocznej technologii Striga: Protheion, pozwalającej im na konsumowanie żywych tkanek by zregenerować swoje ciałko i dodać mu nieco wigoru. Czy już widzicie ten przerażająco ponętny obraz? Puh, najpierw Asuang z zaskoczenia, wyrywając się kamuflażu przykleja waszego wojaka do ziemi, po czym niespiesznym krokiem podchodzi do niego by rozpocząć żerowanie – co oznacza, że taki Asuang może całkiem szybko urosnąć do 3 ran i radośnie siać spustoszenie pośród wrogich szeregów. Wszystko to za dość umiarkowany koszt punktowy.
Noctifers aka Większe Spluwy z Zaskoczenia
Och, wasz przeciwnik znowu myśli, że ten drański znacznik termooptycznego kamuflażu to chyżo biegający po polu bitwy Malignos, czekający komu by tu pod nos podłożyć minę nanowłóknową? Tak było dawniej, tak już nie musi być teraz, gdyż spod takiego znacznika wypełznąć może nowy komandos Shasvastii, Noctifers – specjalne skrzydło taktyczne sił Shasvastii. Ci goście są dowódcami na polu bitwy i nie objawiają się, dopóki nie wymaga tego sytuacja. Ich objawienie się ma na celu zmianę przebiegu bitwy na korzyść Kombinatu, i tak powinno być. Noctifers jest bowiem kolejnym wypełnieniem poważnego braku pośród szeregów Połączonych Armii, a mianowicie jest gościem z Rakietnicą, który może wyskoczyć spod znacznika termo optycznego kamuflażu! Eat that, Humans! Rakietnica z TO Kamuflażem, V: Dogged za 42 punkty z BS’em równym 12 to jest całkiem sympatyczna kombinacja, i nie widzę żadnych przeciwwskazań w nagminnym wystawianiu takiego żołnierza na pole bitwy. Jeżeli jednak nie potrzebujemy rakietnicy, ale mimo wszystko przydałoby się mieć trochę cięższego wsparcia, to za bardzo niski koszt (zaledwie 30 punktów) możemy wyposażyć Noctifera w Spitfire’a - podobnie zresztą jak ponad połowę naszych Shasvastii, hy hy.
Gwailos aka Lepszy Niż Seks
Gwailos. Jeżeli gracie Kombinatem, pokochacie go. Jeżeli nie, to będziecie go z całego serduszka nienawidzić, gardzić, spluwać w jego kierunku. Nie, nie chodzi nawet o to, że ma bardzo dobrą linię statystyk z BS’em 13. Nie ważne jest to, że dzięki Nano Screen biega z realnym pancerzem równym 5, niczym jakaś ciężka piechota wysokiej klasy. Nie ważne, że wnosi na pole bitwy solidne giwerki, od MULTI Rifle’a zaczynając, na Spitfire’rze kończąc. Ważne jest to, że najdroższy wariant kosztuje 36 punktów. Niewiele frakcji może się czymś takim pochwalić. Niewiele graczy może pobiegać sobie wojakiem z realnym pancerzem 5, BS’em 13, Spitfire’em za 31 punktów, prawda? Czy jest więc w ogóle jakaś wada przy Gwailosach? Są dwie. Pierwsza – Nano Screen wysiada po trafieniu pociskiem elektromagnetycznym lub miotaczem ognia, zamieniając Gwailosa w miękki cel. Druga – Gwailos wymaga pomyślunku! O ile Nano Screen działa idealnie w turze aktywnej, o tyle w turze reakcyjnej musimy wystawić marker symbolizujący Nano Screen, który będzie nas chronił tylko od tego właśnie kierunku. Co, naturalnie, otwiera sprytnemu przeciwnikowi drogę do dość łatwego rozerwani gościa na strzępy. Tak czy siak, Shasvastii Gwailos jest cudownym szturmowcem zarówno w liście ogólnej jak i w sektorialu! Niestety, nie posiada kamuflażu… jeżeli więc bardzo chcesz bawić się w listę “W cieniu ukryci”, Gwailos będzie wystawał jak kapsel na butelce w starej winnicy. Ale zadajmy sobie pytanie… czy nie jest tego wart?
Shrouded aka Stary, Dobry, Wredny
Zakapturzeni to stary i sprawdzony wybór w armii Kombinatu. Doskonali zwiadowcy, świetni Forward Observerzy. Nic, tylko kochać – Kamuflaż, AutoMediKit, Miny, niezłe giwerki, niewysoki koszt punktowy jak na swój potencjał. Jednak w sektorówce Shasvastii są jeszcze smakowitsi, głównie ze względu na możliwość wystawienia całej armii w postaci znaczników kamuflażu. Czemu miałoby to być jakoś specjalnie wzmacniające? Dzięki dodani niedrogiego wariantu Minelayer do profilu Shroudeda, ot co. Przeciwnik naprawdę nie wie, czy ma do czynienia z modelem czy z miną, bo i skąd ma wiedzieć, biedactwo, kiedy cały stół zasłany jest takimi snacznikami? Shroduded jest stworzony do bycia Infiltratorem i robi to dobrze – przechwytuje cele misji szybko i bez zbędnych efektów specjalnych. Jest dobrze wyposażony i całkiem wytrzymały dzięki czopkowi (AutoMedKit, hi hi hi). Nic, tylko brać jak zawsze.
Malignos aka I Tak Ich Zawsze Nie Cierpieli
Korpus Zwiadu Inwazyjnego, he he, zawsze ukochany przez graczy na całym świecie. Solidne statystyki to drobnostka w porównaniu do dwóch cudnie wrednych wariantów. Malignos z minami nanowłóknowymi oraz Malignos z MULTI snajperką. Widzicie, ten pan jest na standardzie wyposażony w kamuflaż termo optyczny oraz AutoMediKit, co daje mu niezły upper hand w walce strzeleckiej (jeżeli przeciwnik nie ma MSV, naturalnie) jak i pozwala zaskoczyć biegnącego pudziana przeciwnika dobrze postawioną miną nanowłóknową, która jest świetna w rozrywaniu takich drani na strzępy, kulturalnie ich szatkując. Malignos jest doskonałym żołnierzem, który wprowadza na pole bitwy ukochany przez Shasvastii element zaskoczenia pełnego grozy. Czyż nie jest bowiem radością sytuacja, w której T.A.G wroga wpakowuje się w nanowłóknową miną i kończy w plasterkach? Ano jest. A w każdym razie, ja tak ową sytuację znajduję!
Speculo Killers aka Suka Jedi
Nie mam zamiaru się tutaj rozpisywać. Wszyscy je znamy i kochamy. Ot, zabójczynie jak w nazwie, szybka i w miarę solidna zabawka do rozłożenia największych i najtwardszych kabonów przeciwnika, jak na przykład ten niegodny Aquila Guard, Hsien czy Veteran Kazak z AP HMG. Nanowłóknowa pałeczka do walki wręcz, granaty dymne, Martial Arts Lv.3, Impersonation Plus… ot, idealny zestaw do asasynacji wskazanego celu, niezależnie od jego wytrzymałości. Ale wiecie co jest najfajniejsze w sektorówce Shasvastii? Możesz wystawić dwie gorące Suki Jedi. Pure. Gore!
Sphynx aka Kontynuujemy Tradycję Morderczych Potworów
Sphynx. Oto jest najsmaczniejszy kąsek, zniesławiony jeszcze przed oficjalnym pojawieniem się w zasadach nowy, lekki T.A.G dla Shasvastiich. I wiecie co? Jest okrutny, niewyobrażalnie okrutny. 110 punktów to całkiem drogo – za jeden punkt więcej dostajemy wytrzymalszą i potencjalnie mocniej siekającą wroga Caskudę, która na dodatek spada z nieba niczym meteor! Czym więc Sphynx zasłużył sobie na swoją opinię mordercy? Cóż, przede wszystkim tym, że wyposażony został w termooptyczny kamuflaż! Zaskakujący wroga T.A.G to rozkosz bogów, -6 do bycia trafionym z pancerzem bazowym 6 daje w wyniku bardzo twardego zawodnika. Ma również T.A.G’owe statystyki, co oznacza, że jest dobry we wszystkim. A nawet lepszy, gdyż 18 CC, 16 PH i EXP CCW na wyposażeniu powoduje, że w walce wręcz jest wstanie z łatwością rozłożyć wrogiego T.A.G’a, nawet najcięższego. A to nie koniec listy jest cudownych mocy – bo pewnie zainteresuje was fakt, że to cudo biega 6″-6″, czyli 30 centymetrów na jeden rozkaz! Dostarczenie go do wroga to betka, i to jeszcze kiedy jest znacznikiem kamuflażu (co oczywiście zdradzi, co się pod nim ukrywa, ale czasem czysta siła musi ustąpić miejsca podstępnym knowaniom). Bronie? Spitfire plus dwa, tak, dwa ciężkie miotacze ognia. Dorzućmy w postaci wisienki na czubku Multiterrain i ClimbingPlus, a otrzymamy potwora… Potwora, który może w linii prostej naparzać 12 cali na rundę jako kamuflaż, który ma bardzo solidne wyposażenie, który w walce wręcz jest wstanie rozerwać dowolny cel. Praktycznie jedyną wadą jest to, że jest dość drogi jak na gościa z pancerzem “zaledwie” 6. Co, jak się domyślacie, jest wadą raczej żałosną w porównaniu do wszystkiego, co nam oferuje. W ten oto sposób Sphynx wchodzi do grona Caskudy i Avatara jako jeden z najpaskudniejszych T.A.G’ów w grze i jestem przekonany, że w sektorówce będzie grany często i chętnie.
To tyle, jeżeli chodzi i jednostki Shasvastii. Klasycznie, lista ma dostęp do Obsidon TechMeda, który może się przydać ale głownie w roli Inżyniera, której brakuje pośród Chudzielców. Odklejenie Sphynxa czy naprawa Nano Screena może być całkiem sympatyczną opcją, a Inżynier pewnikiem w niejednej misji by się przydał. Drony, cóż, drony w przeciwieństwie do Morat Supremacy mogą nieco pomóc Shasvastiim. Co prawda nie biegają w kamuflażu, ale posiadają Mimetyzm więc nawet tematycznie pasują do listy – dobrze umieszczona drona reakcyjna z Haidukiem mogą stanowić niezłą drużynę w turze reakcyjnej, bombardującą wroga mocarnymi pociskami na daleki dystans. T-Drone z rakietami naprowadzanymi też nie brzmi jak zły wybór przy całkiem dobrym dostępie do solidnych Forward Observerów – Guided Missiles połączone z Guided MULTI Sniper Rifle Haiduka daje możliwość grania całkowicie opartym na namierzaniu celów i bezpiecznym ostrzeliwaniu z dystansu i poza wzrokiem wroga. R-Drone zaś to doskonały i tani generator rozkazów, a szybki Repeater zawsze się przyda, jeżeli już mamy tego hakera.
Ogólnie rzecz ujmując lista Shasvastii pozwala na bardzo szeroki wachlarz strategii i taktyk. Wystawienie wszystkiego w kamuflażu kusi, ale dalece ogranicza wybór jednostek – jednak nie na tyle dalece, by nie było to awykonalne, szczególnie, jeżeli w takim wypadku zainwestujemy w Sphynxa. Sphynx, plus Asuangi, Shroudedy, Malignos i Noctiferzy to fantastyczna lista, z odpowiednią siłą ognia do walki z każdym przeciwnikiem – Asuangi zapewniają wyrzutnie kleju do powstrzymywania denerwujących pudzianów wroga, Malignos może biegać z nanowłóknowymi minami, Shroudedzi mogą wspomagać ogniem MULTI snajperek lub jeszcze bardziej minować teren, wszystko to pod radosnym kożuszkiem kamuflażu. Noctiferzy dodają do listy czystą siłę ognia, jak wyrzutnię rakiet czy Spitfire’y, a na dodatek zwiększają liczbę markerów Termooptycznego kamuflażu, jeszcze bardziej utrudniając wrogowi wykrycie Sphynxa, nim będzie za późno.
Jak już wcześniej wspomniałem, Shasvastii mogą również wykreować bardzo zrównoważoną listę, mocną zarówno w ofensywnie jak i defensywnie. Dobrze ustawiony Haiduk plus Q-Drone mogą spokojnie pokryć wraży teren w czasie tury reakcyjnej. Podczas swojej tury możemy zaś spokojnie przeć do przodu całym fireteam’em Gwailosów, którzy są tani w punktach jak barszcz w zamian za to, co wnoszą na pole bitwy. Wspomagani przez klej okazjonalnego Asuanga, Snajperkę wyłaniającego się z nikąd Malignosa i Flash Pulse Shrouded’a mogą naprawdę narobić szkód. Inne podejście do tej listy też już zostało wspomniane – zmaksymalizować liczbę Forward Observerów, wystawić Haiduków z Guided MULTi Snajperką i T-Drone, i w drogę – search, mark & destroy. Rakiety w twardsze cele, pociski ze snajpery we wszystko inne, co się rusza i jest nam wrogie.
Możemy też całkowicie przerzucić walkę na stronę przeciwnika – spadające z nieba Cadmusy z pewnością zajmą przeciwnika na jakiś czas, a raczej zajmą się tymi jego elementami, które jeszcze żyją po tym, jak dwie Speculo Killerki pozamiatają już najtwardszych szefów w jego szeregach. Wymaksowani Shroudedzi i Malignosi spokojnym spacerem otaczają wraże siły, minując przy tym teren dookoła tak, by nie było bezpiecznej strefy w którą może wejść przeciwnik. A jeden lub dwóch siedzi gdzieś na dachach i wspomaga wszystko ogniem karabinów snajperskich, dobijając tych, którzy łaskawie nie chcą umrzeć od wszystkiego innego, co się na nich rzuciło. Brzmi pięknie, nie?
Sektorówka Shasvasii oferuje nam wszystko to, co chcielibyśmy w niej widzieć i dosłownie ocieka klimatem, tak jak sektorówka Moratów. U kosmicznych małp wszystko jest jasne a wojna jest prosta. Oto oni, przeciwnicy, a oto my, Moraci. My teraz iść im wklepać, my zaraz wracać, koniec rozmowy. U Moratów przeciwnik wie wszystko i niewiele mamy rzeczy, by go zaskoczyć – nie ujrzy on u nich żadnych wyrafinowanych sztuczek czy taktyk, tylko stado twardych, świetnie uzbrojonych i zdeterminowanych najeźdźców. U Shasvastii sprawa wygląda odwrotnie – przeciwnik może wręcz nic nie wiedzieć, napotykając jedynie stado znaczników kamuflażu. Kiedy do nas strzela, my znikamy w cieniu, plujemy do niego z kleju, zjadamy jego wojaków (dosłownie, a jak!), świecimy im latarkami po gałach, pozwalamy im wdeptywać w nasze miny, zrzucamy im na głowy wygłodniałych wąpierzy, wtapiamy w ich szeregi zabójczynie z morderczym ekwipunkiem, wstajemy z martwych (AutoMediKit), posyłamy im rakietę znienacka (Noctifer z ML) lub Ups!, wyskakujemy zza krzaka wypasionym T.A.G’iem i smażymy na wolnym ogniu nieszczęśników.
Nie gramy fair. Z nami wojna jest dużo ciekawsza!
Wady? Oczywiście są! Brak ciężkiej piechoty, którą nadrabiamy niejako Gwailosami. Brak ciężkiego sprzętu, szczęśliwie nadrabiany szerokim dostępem do Spitfire’ów (które niestety swoje w SWC kosztują) oraz tanich punktowo MULTI snajperek. Brak Warbandów, no ale tutaj chyba każdy gracz Shasvastii się zgodzi, że to by wręcz godziło w ich klimat – cierpliwi jak zdechły pingwin są przeca, nie biegną jak debile w stronę przeciwnika, ale czekają, aż sam wdepnie w coś paskudnego. Shasvastii są trudniejsi w opanowaniu niż pozbawieni nadmiernej finezji Moraci – tutaj musimy się wysilić, musimy umieć blefować i dobrze wykorzystywać dane nam umiejętności i ekwipunek. Jest to też jedna z tych list, która preferuje bardziej możliwość wybrania Deploymentu nad Inicjatywą, ba, grając Shasvastii praktycznie zawsze chciałbym być “tym drugim”, pozwalając przeciwnikowi na działanie, kiedy jeszcze nic nie wie o moich siłach! Słowem podsumowania – Sektorówka Shasvastii jest diablo ciekawa, ociekająca idealnie pasującym klimatem i z całą pewnością pozwalająca na kompetytywną grę.



Korpus Pionierów “Shrouded” to awangarda sił Połączonych armii, wyspecjalizowani zwiadowcy, których celem jest przeprowadzenie wstępnego rozpoznania terenu i ocenienia potencjalnego zagrożenia ze strony stacjonujących wrogich sił. W wyjątkowych sytuacjach są oni również wykorzystywani do przeprowadzania ataków prewencyjnych. Nie ma to tamto, rasa Shasvastiich idealnie się nadaje do roli szpiegów, zwiadowców i eksploratorów – wytrzymali, zdolni do błyskawicznej adaptacji i cierpliwsi niż zdechły pingwin. “Shroudeds”, czyli po prostu Zakapturzeni, to ideał zwiadowcy, i to nie tylko ze strony fluffu. Nie najgorsza linia statystyk jest dość sympatyczna jak na przedstawiciela Shasvastiich, jednak za wyjątkiem bardzo solidnych umiejętności strzeleckich w niczym nie bryluje – to jednak w zupełności wystarczy dla kogoś, kto biega w kamuflażu, w infiltracji oraz z wbudowanym AutoMedKitem (chociaż absolutny brak pancerza czasem daje nam w kość). Tym bardziej, że BS równy 12 idealnie wręcz pasuje to tego uroczego Multi karabinu snajperskiego, którym jest w stanie wybić dziurę w najtwardszych pudzianach przeciwnika. Jeżeli jednak nie chcemy wydawać cennych punktów SWC, standardowy ekwipunek Zakapturzonego w zupełności wystarcza – Combi Rifle / Boarding Shotgun z dodatkiem min przeciwpiechotnych to doskonałe, niedrogie i śmiertelnie skuteczne połączenie. Ogólnie rzecz ujmując “Shroudeda” można skutecznie używać na dwa sposoby. Pierwszy, to po prostu snajper, który bezpiecznie siedzi gdzieś daleko, głęboko i wysoko w naszej strefie rozstawienia, by w pełni korzystać z morderczego zasięgu swojej zabawki. Druga opcja, to klasyczny infiltrator, który błyskawicznie napiera na linie wroga, by postawić tam zestaw bombowych niespodzianek i wpływać na jego ruchy. W obu wariantach Shrouded sprawia się bardzo solidnie – jego bolączka leży jednak w tym, że niewiele droższy Malignos (starszy, ekhem, braciszek) wszystko to zrobi lepiej! Jeżeli jednak oszczędzasz na punktach o potrzebujesz solidnego zwiadowcę, Zakapturzony będzie twoim dobrym przyjacielem.
Elitą wśród zwiadowców Kombinatu są właśnie “Malignos”, korpus zwiadu który praktycznie rzecz ujmując wygląda jak Zakapturzeni na sterydach. Malignosy są takimi jednostkami, na które będą psioczyć wszyscy przeciwnicy – są niesamowicie wręcz niegodziwi, i potrafią zaleźć za skórę najbardziej opanowanym graczom. Czym się różnią od swoich zakapturzonych braci? Statystyki są dość podobne, różnica jest w jednym punkcie siły woli (czyniąc z Malignosów całkiem sensownych hakerów) oraz tym wysoce zbawienny punkcie pancerza. Nie jest to jednak nic wartego uwagi, w porównaniu do drobnej i uroczej zmiany w ekwipunku naszego zwiadowcy, który porzucił prymitywny kamuflaż na rzecz kamuflażu termo optycznego! Jeżeli przeciwnik nie ma w swojej armii Multispectral Visora, to będzie miał sporo zgryzot, nim upora się z dobrze wykorzystanym Malignosem. Głównie dlatego, że jego wytrzymałość (AutoMedKit, TO: Camo) połączona z dobrym BS oraz Multi karabinem snajperskim czyni go jednym z najlepszych snajperów w grze. Dobrze umiejscowiony będzie siał zniszczenie samemu nie lękając się wrogie ostrzału. I ponownie, jeżeli nie chcemy wydawać punktów na drogie zabawki, podstawowa wersja Mali’ego jest – tak jak w przypadku Shrouded’a – naprawdę solidna. Combi Rifle, Light Shotgun plus miny przeciwpiechotne to dobre połączenie dla każdego zwiadowcy, chociaż szczerze powiedziawszy, trochę żal nie wykorzystać tego termo optycznego kamuflażu w brutalniejszy sposób. Jeżeli jedak bardzo odrzuca cię myśl walki statycznej, wciąż możesz wypasić swojego Malignosa wykupując mu straszliwie śmiercionośne miny nanowłóknowe, które są w stanie nie tylko rozerwać dowolny cel na strzępy, ale też pozostawiają w powietrzu radosną chmurkę nanowłókien, przez którą nikt o zdrowych zmysłach nie przejdzie. Jest to doskonałe narzędzie typu “Crowd Control”, dzięki któremu nie jeden raz popsujemy przeciwnikowi szyki. Niestety, nic nie przychodzi za darmo, a Malignos wręcz przeciwnie – kosztuje majątek w punktach, szczególnie z karabinem snajperskim. Mimo wszystko polecam dać mu szansę, gdyż już nie raz sam zapewnił mi zwycięstwo.
Ostatnim wyborem z kategorii “zwiadu” jest również przedstawiciel rasy Shasvastii – a raczej przedstawicielka. Speculo Killer to nasz wypasiony odpowiednik Hassassina Fiday’a, mordercza i urocza kosmiczna lalunia, która ze swoim Impersonation Plus nie będzie miała większych problemów by zaskoczyć swój cel, i zakończyć jego smutny żywot. Jej statystyki, jak na specjalistę do walki wręcz, są dość przeciętne. Dobrze przynajmniej, że ma ten Martial Art Lv.3, który daje jej przewagę nad celami, które do walki wręcz przystosowane nie są ani odrobinkę – a właśnie takie modele powinny stanowić dla niej priorytet (jak ci wredni Tank Hunterzy z Autocannonami, dla przykładu). Wielkim plusem naszej zabójczyni jest to, że nie musi się przejmować takimi głupotami jak na przykład wrogi pancerz czy wytrzymałość – ta urocza nanowłóknowa broń do walki wręcz z łatwością poszatkuje wybrany cel, wystarczy odrobinka szczęścia. Jeżeli jednak szczęście nam nie sprzyja, granaty dymne są w stanie kupić nam dość czasu, by jeszcze przekonać fortunę, iż nasz plan był dobry. Ogólnie rzecz ujmując, Speculo Killer to bardzo solidna zabójczyni, której użycie jest proste jak trzonek młotka – obierz cel, pędź w jego kierunku, wyeliminuj, zapomnij, że Speculo żyła. Tak tak, w 90% przypadków bo udanej eliminacji celu szanowna pannica otrzymuje pełen zestaw kulek ze strony przeciwnika, który jest na nią z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu wyjątkowo poirytowany. Polecam ją brać, jeżeli wiecie, że przeciwnik lubi grać na jednym, bardzo twardym i bardzo drogim modelu (Swiss Guard, Hac Tao, Charontyd etc.), którego usunięcie będzie go zdecydowanie bolało.
Najnowsze komentarze