27
Czer
09

Kwestia fluffu…

_1

fluff
[flʌf] kłaczki, meszek; napuszać, wzburzać, (pot.) skopsać, schrzanić

Tak brzmi dokładne tłumaczenie tego słowa. Wszyscy miłośnicy gier wojennych wiedzą jednak, iż definicja ta jest poprawna tylko dla danej wartości poprawności. Fluff to nic innego jak tło wybranej armii – to magiczne coś, co nie bierze udziału w grze, nie wpływa na mechanikę i jest rodzajem świątecznej ozdoby. To coś, co przyciąga uwagę i w wielu wypadkach jest decydującym czynnikiem wyboru Tej a nie Innej armii. To są właśnie te kłaczki, ta delikatna, kosmkowa osnówka dookoła list, statystyk i ekwipunku, którym będziemy pomykać na polu bitwy. Pytanie brzmi, czy jest to dla was ważny element gry?

Ujmę to inaczej. Który opis bardziej wam odpowiada. „Rzuciłem tę szóstke, i trafiłem go z bolca, a on nie zdał sejva na jedynce, niezły pech, i mu zwaliłem tego termosa, hah!”.  Czy może „I wtedy brat Pullo pociągnął za spust swego uświęconego boltera, a jego rakietowy pocisk kierowany słusznym gniewem Imperatora przebił pancerz Heretyka, ekplodując w jego wnętrzu i kończąć jego godny pogardy żywot!”. Oba opisy są skrajnym przedstawieniem tej samej sytuacji: z punktu widzenia czystej mechaniki oraz z punktu widzenia czystego „klimatu” czyli tego naszego mistycznego Fluffu.

Do czego zmierzam?  A no do puenty w  formie pytania – czy „fabularyzujecie” swoje rozgrywki? Czy wasza armia ma za sobą tło? Czy kiedy szturchacie swojego plastikowego wojaka, to w waszych mózgach rozgrywa się bitwa i aktualne wydarzenia? Czy czujecie, że wasz oddział z trudem przebija się pod zaporowym ogniem wroga, a sierżant klnie pod nosem i wydaje rozkazy?

Grałem z graczami o dwóch zupełnie skrajnych postawach w tej kwestii. Dla Numeru 1, postawa fabularyzowana była nie tyle  błędna, ile po prostu głupia. Kiedy rzucało się jakiś tekst, jakąkolwiek fabularną wstawkę, nawet coś tak prostego jak „For the Emperor!” przy szarży marines’ami, to ten gość patrzył na ciebie jak na jakieś głupawe dziecko. Sam nigdy czegoś takiego nie robił, a jego komentarz w czasie grania był tak suchy i „mechaniczny”, jakbym grał w szachy, a nie w grę wojenną o bogatym świecie i rozbudowanej historii. Jak sami widzicie, nie odnoszę się to takich najlepiej, samemu będąc hardkorowym klimaciarzem. Gry wojenne mają w sobie takie jedno ważne słowo, a mianowicie gry. Są grami, rozrywką, przy której mam pękać z radości. Bo co to za rozrywka, kiedy nie czuję entuzjazmu i relaksu podczas jej uprawiania? Matematyczne podejście do gier wojennych zabija samą ideę takiej zabawy -równie dobrze zamiast modelami można by używać zasad poprzez użycie kartoników oznaczonych numerem i literą jak w Bitwie Morskiej. Dlatego też dużo bliżej mi do gracza Numer 2, totalnego klimaciarza który narracyjnie prowadzi swój pojedynek, opisując akcje swych oddziałów – czy istnieje coś lepszego niż solidny okrzyk „Waaagh!” przy używaniu tej zdolności u Orków? Takie płynące z samego dna trzewi bojowe wycie jest, jak to mówią na the-waaagh.com, right’n’proppa! Okrzyki „For the Emperor!”, „Let’s get luggin!” czy „Death to the False Emperor!” jak dla mnie są chlebem i masełkiem tego hobby! Czyż nie rozpiera was duma, kiedy wasz wielki mek z Shokk Attack Gunem zabija w walce wręcz ostatniego terminatora chaosu? Czyż nie chce się wtedy powiedzieć, iż trzasnął go swym wielkim odkurzaczem i rzekł „Ye disturbin’ me ya zogger! *plank!*”. Heroiczna szarża wściekłego herszta na dowódcę Tau, który przetrwał atak 20 chłopaków i burszuja z energopazurem z tekstem „Ja wam pokaże chopaki, jak się miażdzy te rybo głowiaste kosmity!” po czym w istocie rozrywa go na strzępy. To jest to, to jest czysta rozkosz! A czy zwycięstwo twego oddziału nie jest tym większe, im bardziej czujesz ten oddział? Kiedy „te plastikowe, no, marynaty, ej?” coś zniszczą to tak nie brzmi za bardzo szlachetnie… ale kiedy oddział Verita Prima pod światłym przywódctwem brata sierżanta Tytusa Strabo w morderczym ostrzale z bolterów rozniesie zielonoskórych na krawe kawałki, czyż nie cieszycie się z tej drobnej wiktorii i nie udziela się wam ich chwała?

Dlatego apleuję do graczy: nie lękajcie się fabuaryzmów i nazywania swych wojaków z plastiku. Nie bójcie się komentarza odnośnie aktualnych wydarzeń dziejących się na polu bitwy. Niech to będzie prawdziwa bitwa! A nie pojedynek matematyki i rzutów kostek.

Reklamy

6 Responses to “Kwestia fluffu…”


  1. 1 Cylindryk
    06/27/2009 o 05:51

    Raz, nie spodziewałem się wpisu przed 6 rano. ^^
    Dwa, widziałem sytuację, kiedy Warboss próbował pokazać boyzom, jak się biję Shas’o… i zginął marnie. :D
    Trzy, bardziej ze mnie klimaciarz. Może dlatego, że ciągle zbieram się, by nazwać to dowództwo zakonne i każdej kompanii i spisać jakąś mniej-więcej pełną historię zakonu… ale żeby każdego SM-a nazywać, to mi już się nie chce… za leniwy na to jestem. Wystarczy, że każdego trzeba pomalować. :P

  2. 2 Cylindryk
    06/27/2009 o 20:22

    W sumie rzecz, która najbardziej mi wpadła w pamięć: prawdziwie niezniszczalny Wraithlord, bijący się przez trzy-cztery tury combatu z piątką Młotkowych. Nic mu nie zrobili, zabił wszystkich. Po prostu widziałem, jak oni tam machają, od niego wszystko się odbija i on albo nadziewa na mieczyk i odrzuca, albo po prostu bierze w ręce i rozrywa. :D
    Albo jak stara IG zalatarkowała Greater Daemona. Tak go oślepili Gwardziści że demonek wrócił do domu… bo oślepł. :)

  3. 3 el
    06/27/2009 o 22:35

    Zdarza mi się krzyknąć „Blood for The Blood God” przy szarży berzerkerów a potem „Skulls for the Skulls Throne” przed rzutem an rany. Tylko że inni gracze dziwnie patrzą an debila drącego się na całą salę. Ale to nic, jeśli przemielą skład w który się wbijają, ten zapach świeżej posoki o poranku…
    Raczej nie fabularyzuje całości bitew tylko jakieś „epickie fragmenty”. Dzisiaj na turnieju – wrathlord szarżuje przez wrak, 1 na dangerous terrain. Potężny konstrukt potknął się i rozbił głowę o lufę multilasera.
    Mój demoniczny książe V’rhyi Mu’Dham 3 razy zabił dzis necron lorda. Widziałem ta frustrację an jego demonicznym pysku. Wiadra ataków a temtne ciągle wstaje…
    Greater daemon „zakolbowany” przez guardianów… Pomiot chaosu tłuczony do skutku drobnymi rączkami elfów…

  4. 4 Cylindryk
    06/27/2009 o 22:42

    El, skąd bierzesz Berzerkerów? Bo moi to chyba się obrazili i ani krzyczeć nie chcą, ani zabijać… o przeżywaniu nie wspomnę. :/
    Heh… też miałem podobne zabawy z Droidami, ale w Warriorami. Moi CSM biją, biją a oni ciągle wstaję. Nawet wtedy, gdy niektórzy są zgniatani do postaci kwadracików. :/
    Wystawiasz Spawny? Kuuuźwa… nawet ja tego nie wystawiam… za to myślę nad Possesstami. Może w końcu coś sensownego wylosują. ^^

  5. 5 brotherpit
    06/28/2009 o 11:51

    Wszystko zależy od tego z kim i gdzie się gra. W domu z przyjaciółmi, jak najbardziej, zdarza mi się wydrzeć mordę że aż szkło zabrzęczy :) Wśród nieznanych ludzi, w większej grupie, wrzeszczący trzydziestopięciolatek wyglądał by cokolwiek glupio ;)

  6. 6 el
    06/29/2009 o 12:01

    Cylindryk: berzerkerów biorę z pudełek. Kuczem do sukcesu są konwersje i malowanie. Od kiedy chłopcy biegają z czerwonymi, dwuręcznymi toporami albo z mieczami od bloodletterów to lepiej sobie radzą. Książe ostatnio spadł z biurka, urwały się skrzydła i ręka. Dopóki ich nie dokleiłem też wolał umierać niż zabijać.
    A najbardziej lubię walczyć z SM lub IG. To takie fluffowe. Moja banda korsarzy napada na kolejny imperialny świat bo sie zapasy wódki wyczerpały…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 7 years ago
Czerwiec 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Maj   Lip »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Staty:

  • 66,225 Wejścia

%d blogerów lubi to: