03
Lip
09

Łamanie orzechów, czyli za co płacimy?

_cus

W punktach. Nie, tym razem żadnych tekstów poświęconych polityce cenowej dowolnej firmy, nic o kryzysie na świecie i gospodarczych problemach kolosów tego uniwersum. Dziś chciałbym pokazać jedną z ważnych różnic dzielących systemy figurkowe na przykładzie Warhammera 40k, Warmachine oraz Infinity, gdzie moim celem jest ukazanie rąbka systematyki budowania list właśnie dla tej ostatniej gry. Tytuł wziął się z kilku sytuacji jakie wypłynęły podczas grania w te systemy, z syndromu który ochrzciłem właśnie Łamaniem Orzechów – sytuacja, kiedy coś bardzo twardego pęka pod precyzyjnie przyłożonym naciskiem, tłumacząc na język gry, kiedy Terminator ginie od jednego ciosu z pięści, kiedy Jackowi siada system od szczęśliwego trafu z zaklęcia albo też kiedy Malignos ginie w pierwszej turze pomimo termo optycznego kamuflażu i osłony. Słowem – jak to jeden najzwyklejszy parszywiec jakimś epickim cudem ze swojej malutkiej pukawki jest w stanie urwać łeb największym kozakom na dzielni.

Kiedy płacimy punkty, to dostajemy ich ekwiwalent – prosta zasada i jakże się sprawdzająca. Ot, przykładzik na znanym i lubianym systemie: Kosmiczny Marines kosztuje 16 punktów i jest bardzo, bardzo solidny w każdej ze swych statystyk – dobrze strzela, dobrze bije, jest wytrzymały, ma bardzo dobry pancerz i niezłe uzbrojenie. Dla porównania, tyranidzki, ohydny i godny plunięcia Gaunt kosztuje 6 punktów, i jest naturalnie gorszy w absolutnie wszystkim. Cały koncept jest podstawą funkcjonowania gier wojennych opartych na systemie punktowym – co prawda pojedynczy gaunt ma małe szanse by wygrać starcie z kosmicznym marynatem, ale za cenę marynata dostajemy prawie trzy gaunty, a to wyrównuje całą zabawę. Koniec tematu, notka zamknięta, miłego dnia? Nic z tych rzeczy – nie chciałbym marnować waszego czasu, wiecie jak to działa. Mi chodzi jedynie o to, by pokazać wam, za co płacimy te punkty i dlaczego tak bardzo podoba mi się budowanie list w Infinity. A więc do rzeczy!

Kiedy kupujemy coś w Warhammerze 40k to w 99% przypadków płacimy za statystyki. Płacimy więcej, dostajemy silniejszych, szybszych, mobilniejszych, wytrzymalszych czy lepiej walcząych wojowników.  Płacimy sporo za Demonicznego Księcia, bo jest wielki i twardy. Tak samo z Tyranidzkim Tyrantem. Nawet kiedy kupujemy broń, to droższa jest ta, która zwyczajnie ma mocniejsze uderzenie. W tym systemie podstawowym towarem są „statystyki”, i to właśnie w nie inwestujemy punkty, jeżeli już kupujemy coś drogiego. W Warmachine jest podobnie, ale z miksem – kupując rzeczy droższe dostajemy wzmocnione statystyki, ale nie są już one sednem, punktem krytycznym naszego zakupu! W tym systemie dodatki do statystyk są tak samo ważne jak zestaw specjalnych umiejętności oferowanych przez danego wojownika, umiejętności, które choć nie mają matematycznego przelicznika mogą wpłynąć na grę, jeżeli zostaną rozsądnie wykorzystane – Hunter nie jest żadnym kozakiem, ale zasada penetrowania pancerzy jego długiego działa wynagradza trudności w operowaniu tak kruchym jackiem, a Sorsha może zaryzykować rajd na stronę wroga by swoją magią zamrozić na turę większość jednostek przeciwnika.

W Infinity zaś wszystko kręci się właśnie wokół umiejętności specjalnych i sprzętu – naturalnie kupując coś drogiego możemy liczyć na nieco lepsze statystyki, w Infinity jednak nie odgrywają one tak znamienitej roli jak właśnie specjalne umiejętności danego modelu. Na dodatek, nie jest to reguła – za przykład niech posłuży nam Malignos, kosztujący 40 punktów wojownik Shasvastii, którego statystyki są najprzeciętniejsze z przeciętnych, ale swoim kosztem trzykrotnie przewyższa „statystyczny” odpowiednik z Haqqislamu czy Ariadny. Płacimy punkty nie za buffy do siły czy zdolności strzeleckich, ale za umiejętności jakie nam oferuje i za sprzęt, który daje nam do wykorzystania. Kamuflaż Termooptyczny? -6 na wstępie do bycia trafionym przez wroga to miły dodatek, ale to zaledwie „lowly perks” w porównaniu do możliwości ukrycia się przed wrażymi oczyma, by wyskoczyć znienacka w najbardziej niespodziewanym momencie i posłać mu ciepła kulkę ze snajpery prosto między oczy. Infiltracja? Do połowy pola bitwy mogę go wystawić gdzie zechcę, co w połączeniu z TO Kamuflażem daje morderczą kombinację! Umieśćmy go na najwyższym kawałku terenu po środku pola bitwy, całkowicie zakrytego kamuflażem w pozycji lezącej! -9 do bycia postrzelonym, +3 do pancerza i swobodny dostęp do ostrzału wszystkiego, co przeciwnik nam podstawi? Poproszę, dwa razy! Dorzućmy do tego AutoMedKit (możliwość samodzielnego leczenia się), Miny Nanowłóknowe oraz możliwość wykupienia Multi Karabinu Snajperskiego (o dwóch rodzajach amunicji), i dostajemy kogoś, kto jest wart swej ceny nawet pomimo przeciętnych statystyk.

Całe budowanie formacji bojowej w Infinity właśnie na tym polega – nie inwestujemy w staty, bo te choć mogą pomóc, nie są tak ważne jak możliwości dawane nam przez umiejętności i ekwipunek. Jest to mój ulubiony plus całego systemu, gdzie wygrywa ten kto lepiej wykorzysta swoje zdolności niż ten, kto ma lepsze rzutu i wyższe numerki w profilach. Póki co nie powstały żadne listy „archetypiczne” do żadnej z frakcji, co raduje me serce. Każda lista może wygrać, każdy model jest dobry – o ile potrafimy go wykorzystać zgodnie ze swoją rolą. I choć wciąż jeden szczęśliwy strzał może strącić naszego specjalistę, hej, nikt nie kazał nam tego specjalisty wystawiać pod ostrzał. Kiedy zaczniecie eksperymentować z listami do Infinity pamiętajcie, że statystyki są drugorzędne względem umiejętności/ekwipunku – nic wam nie pomogą epickie zdolności strzeleckie, jeżeli nie będziecie w stanie zauważyć swojego celu, cichutko skrywającego się pod kamuflażem.

Reklamy

37 Responses to “Łamanie orzechów, czyli za co płacimy?”


  1. 1 el
    07/03/2009 o 10:40

    Fajny tekst, ale nie powiedziałbym, żeby tworzenie rozpisek w I było lepsze niż w 40k. Jest po prostu inne. Można stworzyć niezłą rozpiskę, z klimatem, która będzie mocno odbiegać od utartych schematów, nawet w tak pornograficznych armiach jak CSM.
    A w Infinity wygląda to po prostu inaczej. Można stworzyć armię na modela, które są o prostu ładne i będzie dało się tym grać, ale pewne ograniczenia też są. SWC jakoś bardzo szybko się kończą ;)

  2. 07/03/2009 o 12:10

    Nie mówię, że lepsze, mówię, że mi się bardziej podoba. Widzisz, sam napisałeś, że w takich CSMach mozna stworzyc „niezłą” rozpiskę, ale niezła rozpiska to nie porno rozpiska. Na turniejach jak gra 5 powiedzmy CSMów, to 4 z nich będą kubek w kubek takie same – laszodemony, oblity… Normalnie można się poczuć, jakby się grało z jedną osobą ;)

  3. 3 Baran
    07/03/2009 o 13:42

    w warhammera też da się dobić cięzkiego stwora byle czym. Rzadko bo rzadko ale statystyka działa.

  4. 4 Cylindryk
    07/03/2009 o 15:14

    Z SM to samo. Prawie zawsze są kowale. :/
    Inna bajka, że ten ekwipunek to też statystyki. Albo raczej boost do nich. Więc… hmm.. podejście jest błędne i tyle. :P
    W WH40k też się płaci za ekwipunek, który sporo może zmienić. Choćby takie Harlekiny. ;)

  5. 5 Husqvarna
    07/03/2009 o 15:17

    Strzelałeś kiedyś we Wrathlorda z bolterów i latarek, żeby dobić?

    Chodzi o to, że w infi zwykły Rifle ma 30% szans na zranienie TAGa bez osłony, 65% na zranienie zwykłego hipka i 5% na zranienie ciężkiego TAGa w osłonie ( maksymalny pancerz w systemie, więcej się nie da po prostu ). I z wyjątkiem pistoletu kontra Ciężki TAG, nie ma broni nie będącej w stanie mieć szansy na zranienie, bo coś ma za dużo Taughnessa.

    • 6 Dabi
      07/03/2009 o 15:59

      To akurat jest kwestia skali systemu mi się wydaje.

      Bardzo dobrze, że w WH 40K Wraithlord nie padnie od Bolterów a w Infi Guija może zostać naruszona przez ostrzał z broni podstawowej.

      Ale i w Infinity jakoś atak na Tagi za pomocą broni pozbawionej odpowiedniego wygaru jest praktycznie samobójstwem. Jest szansa ale bardzo niska co balansuje min. te maszynki.

      I generalnie uważam iż Saise miał raczej na myśli to, że w Infi większy nacisk położono na to co trzymasz w łapach i jakie masz zasady wynikające z wyszkolenia niż na fakt, że strzelasz parę razy celniej, bijesz silniej itp.

      No i że nie ma list obowiązkowych

      Oba podejścia mają swoje zalety. Do skali Infinity lepsze wydaje się to pierwsze. Do skali starcia większych sił jak w WH40K uproszczenia są odpowiednie.

      Na marginesie – akurat destrukcyjność broni w Infinity jakie noszą ze sobą żołnierze jest wyjątkowo duża więc duża śmiertelność może na początku troszkę przerażać

  6. 7 Cylindryk
    07/03/2009 o 16:17

    Owszem, zdarzyło mi się strzelać z Bolterów do Wraciaka. Gdy po raz pierwszy go spotkałem. ;)
    A tak to albo Ciężkie Boltery (Bolter to Bolter, no co? :)), albo Sternowy wybór amunicji. :P
    Poza tym, jest broń przeciwpiechotna i przeciwpancerna. I są latarki, będące tylko postrachem Terminatorów i Greater Daemonów. :D

  7. 8 Dabi
    07/03/2009 o 17:26

    Tu jest adres pod którym znajduje się programik online do tworzenia rozpisek. Wraz ze wszystkimi statystykami, tabelami broni możliwością drukowania, zapisu itp

    http://www.telefonica.net/web2/fusionweb/infinity/index.html

    Polecam

  8. 07/03/2009 o 18:32

    Dabi zrozumiał mój przekaz ;) Cylindryk, nie masz racji właśnie, i o to chodzi – płacąc za sprzęt/umiejętności w Infi raczej nieczęsto płacimy za realny boost do jakichkolwiek statów, dużo częściej za jakiś „gimmick”, trik, numerek. SuperJump pozwalający skakać po terenie, Sixth Sense pozwalającym na reakcję na atak z zaskoczenia, Protheion pozwalający wysysać życie z truposza, Combat Jump, Impersonation, TO Kamulfaż, Stratego, Ghost: Mnemonica i całe stosy umiejętności które nie dodają nic do statów, ale zwiększają performance figurki.

  9. 10 kiqut
    07/03/2009 o 20:07

    ej a można kopiować figsy do warmachine albo infinity???
    no co niby system alternatywny… :D

    • 11 Dabi
      07/03/2009 o 20:11

      Chyba nie rozumiem
      W jakim sensie kopiować ?

      Odlewać ? 0_o

    • 12 Baran
      07/03/2009 o 21:19

      Nawet jeżeli chodzi o odlewanie to jaki jest sens odlewania figurek do gry w której na stole nie uraczysz dwóch identycznie wyglądających modeli? Poprawcie mnie jeżeli się mylę, ale w tej grze gra się 8-12 modeli na stronę. Po kiego bawić się silikonem?

      • 13 Dabi
        07/03/2009 o 21:26

        Mniej więcej tyle tych modeli będzie właśnie 8-12. Czasami nieco więcej na duże punkty przy bardziej „hordowych” rozpiskach

        Zgadzam się odlewanie troszkę dziwne byłoby w Infinity. O ile nie jestem jakimś szczególnie na to przeczulonym to jednak odlewanie modeli do gry której wydawca umieszcza zasady wrazx z listami armii za darmo w internecie jakoś mnie mierzi.

        Poza tym nie rozumiem co to znaczy, że niby to system alternatywny to jakoś by to miało usprawiedliwiać ? ==”
        Wolałbym już uszczuplać wpływy GWu niż CB (czy też polskiego dystrybutora tego systemu)

      • 14 kiqut
        07/03/2009 o 23:12

        nie nie może w wypadku infinity tak może być, ale w warmachine używa się paru (więcej niż 1) warjacków które do najtańszych też nie należą, a konwertnąć można bo khadorowe są mocno do siebie podobne :>

  10. 15 el
    07/03/2009 o 22:05

    Saise, ja nie widzę żadnego tricku w wykupowaniu sprzętu w infinity. To naturalne, że Djanbazan dostaje HMG skoro ma multispectral L2 i takie tam, tak samo jak naturalne jest, że melty w gwardii daję na CCS bo mają BS4 a flamery an PCS, bo maja BS3. I tu, i tu trzeba kombinować przy tworzeniu rozpisek żeby maksymalnie wykorzystać potencjał jednostki. Na tym polega pisanei dobrych rozpisek. Tylko skala jest inna. System w którym jest 100 modeli na stronę siłą rzeczy będzie mniej szczegółowy niż system, w którym modeli jest 10.
    Podsumowująć: nie ogarniam, co Twoim zdaniem tak bardzo różni tworzenie rozpisek w I i 40k. Może poza faktem, że w I nie ma właściwie niegrywalnych oddziałów. Sama idea pozostaje ta sama. Wycisnąć z armii tyle, ile się da.

  11. 07/03/2009 o 22:31

    ;) Najwyraźniej źle przekazuje mój koncept, jeżeli nie wszyscy ogarniają. Mi chodzi o to, ZA CO płacimy. Kupując meltę co dostajemy? Silniejszą broń od standardu – coś, co ma Wyższe Staty. A więc płacimy za staty. Kiedy kupujemy Unholy Might to co kupujemy? +1 do siły. Kiedy kupujemy rękawiczkę to co kupujemy?,2x Siła i negacja jednej ze statystyk wroga, pancerza. Mi chodzi o to, że sprzęt i „umiejętności” w Warhammerze kręcą się wokół statów, a nie wokół „skilli”. O to, że płacimy punkty nie za to, że na przykład nasz Marines ma możliwość bezproblemowego biegania przez trudny teren, rozbrajania min, reagowania na ostrzał przeciwnika z zaskoczenia. Porównanie do RPG’ów – kupowanie w W40K jest jak wydawanie expa na staty ;)

    Kupowanie w Infinity, czyli wydawanie punktów idzie przede wszystkim w umiejętności, które rzadko wpływają na staty. Nie kupujemy żadnych Unholy Mightów (+1 do siły?) czy broni podwajającej nasz PH w walce wręcz, ale płacimy za możliwość całkowitego ukrywania się, za możliwość reakcji na atak z zaskoczenia, na możliwość podszywania się pod wrogie jednostki, za możliwość przejęcia kontroli nad wrogim czołgiem etc. Nie płacimy za lepsze numerki lecz za umiejętności. Porówanie z RPG’a – wydajemy expa nie na rozwój statów, lecz na zdobywanie umiejętności jak osławione Plotkarstwo w WFRP ;)

    Jaśniej? xD

  12. 17 el
    07/03/2009 o 23:28

    Nie do końca. W 40k kupujesz granaty, żeby Twoi wojacy lepiej radzili sobie z wrogiem czającym się w krzakach, na poprzednim codexie CSM wykupowałeś Veteran Skille, zeby jeszcze lepiej przystosować wojaków do zadania, jakie dla nich przewidziałeś, w gwardii były doktryny, dostosowujące całą armię do jakiegoś stylu gry. Możesz wykupić moce psioniczne, które jakieś tam cuda na kiju wyczyniają. Death Comapny wykupujesz Chaplaina, żeby ich ogarnął i wspomagał w walce wręcz…
    Chyba rozumiem o co Ci chodzi, tyle, że się nie zgadzam ;)
    A to, że każdy GW upraszcza codexy, to już temat na osobną notkę.

  13. 07/03/2009 o 23:36

    Widzisz, w twoje notce piszesz… w poprzednim kodeksie, w starym kodeksie było… Ale już nie ma! Nie ma doktryn, nie ma veteran skilli! W Warhamcu malutko jest unikalnych umiejętności, które w żaden sposób nie bufują statów ani statystyki, ale dają nowe narzędzie do zabawy i w specyficzny sposób zwiększają użyteczność modelu ;) I o ile w W40k to jest skromnym dodatkiem, o tyle w Infinity to absolutna podstawa xD

  14. 19 el
    07/03/2009 o 23:45

    To, że GW robi z gry 16+ grę 12+ to nie nowość…
    Nadal pozostał szeroki wybór mocy psionicznych. Stare codexy nadal pozwalają skonfigurować świtę inkwizytora na miliard sposobów, przystosowując go do różnych celów. BT nadal wykupują swoim termosom furious charge. Nawet tak znienawidzony lash jest unikalną umiejętnością, która poprawnie wykorzystana przechyla szalę zwycięstwa na stronę chaosu. I nie powiesz mi chyba, ze ten lash am marginalne znaczenie? Podobnie jak fortuna rzucana na herlawych czy radę, runy na farseerze, fearless od avatar, „accept any challenge” na EC u BT czy wsparcie chapli dla DC.
    Po prostu w 40k dział to w innej skali…

  15. 07/03/2009 o 23:52

    Furious Charge – +1 do I i Str. Nie umiejętność, lecz stat buff. Fortuna – przerzut na trafienia, stattystyka buff, Fearless od Avatara – nie muszę rzucać morali i przygwożdżenia, perm LD buff. Jedynie lash wyrywa się z kanonu i masz rację, jest unikalny i czadowy. Tak czadowy, że każda lista CSM myśląca o turnieju go ma… xD Przykro mi, W40 upraszcza się do strasznego poziomu, a ilość umiejętności opisowych, a nie po prostu coś a la „+ do czegoś” jest coraz mniejsza.

  16. 21 el
    07/04/2009 o 00:01

    Oko za oko ;)
    Z twojego tekstu:
    „Dorzućmy do tego AutoMedKit (możliwość samodzielnego leczenia się), Miny Nanowłóknowe oraz możliwość wykupienia Multi Karabinu Snajperskiego (o dwóch rodzajach amunicji), i dostajemy kogoś, kto jest wart swej ceny nawet pomimo przeciętnych statystyk.”

    AutoMedKit – nie umiejętność, lecz buff do przeżywalności
    Multi Sniper Rifle – nie umiejętność, lecz dodatkowy sprzęt, buff ostrzału
    TO Camo – kolejny buff do przeżywalności

    Czym różni się TO Camo od VoT na herlawych? Skalą. Najpierw musisz wypatrzyć, potem możesz strzelać.
    Czym różni się Multispectral od Acute Senses na battlesuitach Tau? Skalą. Pomaga dostrzec przeciwnika w niesprzyjających warunkach.

    Moim zdaniem te systemy nie różnią się tak bardzo, jak byś chciał. Główna różnica jest taka, że jednostki w I są lepiej wyważone i nie ma schematów. Jeszcze.

    • 22 Dabi
      07/04/2009 o 00:09

      Każdy imo ma troszkę racji ^^

      Z tym schematów i „jeszcze” to się akurat nie zgodzę.

      Akurat WH40K często wali schematem po oczach bardzo mocno min. przez swoje uproszczenia z racji skali. Widać często gołym okiem najlepszą opcję a ilość dostępnych manewrów dostępnych na modelach jest z racji przyjętej mechaniki dużo mniejsza. To też wina nierównych kodeksów. Są te dobrze zrobione i te na jedno kopyto.

      Schematy – akurat w Infinity naprawdę o to trudno. Bo jako takich nie ma. Są popularniejsze jednostki ale nie widziałem aby 2 graczy grało tym samym. Samemu nie zdublowałem jeszcze rozpiski z turnieju na turniej a drugi gracz Nomadzki znajomy ma zupełnie inne podejście do tej armii niż ja :)

  17. 07/04/2009 o 00:12

    Ha, mylisz się. TO Kamo pozwala wystawić „niewidzialną” jednostkę – piszemy sobie na karteczce gdzie stoi nasz ziomek, i czekamy na dogodną chwilę, by uderzyć. Shadowseer tak nie morze. AutoMedKit? Przeżywalność to nie statystyka ;) W systemie,w którym medycy muszą podbiec do jednostki i wykonać test wskrzeszenia, equip który daje szansę na auto-wskrzeszenie (z ryzykiem śmierci) to mocna sprawa. Szkoda, że można AROwać na rozkaz automedkitu. Multi Sniper? Zgadza się, to broń, buffuje staty i daje dwa rodzaje pocisków z dodatkowymi możliwościami. Tu ok. Czym się różni MSV od Acute Senses? Jeżeli się nie mylę, Acute Senses daje normalny shooting w Night Fighcie ;D Czyli jest praktycznie bezużyteczny! MSV gwarantujemożliwość ostrzału jednostek z kamuflażami, jest kontr-skillem.

    I uprawiasz politykę! xD Ja w mym poście odpowiedziałem na wszystkie wymienione rzeczy, a ty pominąłeś Ghost Mnemonicę, Super Jump, Stratego, Impersonation i Combat Jump. A sam wiesz, że to ledwie część umiejętności z Infy ;)

  18. 24 el
    07/04/2009 o 00:33

    Już ty mi tu Saise nie politykuj :D Sam pominąłeś „AAC, NMTO” na EC (tak to sie chyba nazywało, nadęta nazwa, jak wsyztsko u SM), runy „przeszkadzajki” na farseerze i czaplę, dzięki któremu DC nie musi zasuwać w strone najbliższego widocznego wroga.

    Z tego co pamiętam, to TO Camo można „zdjąć” i chłopek musi się znów zakamuflować. Podobnie VoT można dobrym rzutem „zdjąć” i ostrzelać pajacyki. MSV i AS? Chodziło mi o zasadę działania, nie o skuteczność. A swoją drogą, jeśli misja zaczyna się od Night Fightu, to zdmuchnięcie tych rhinosów zanim podjada i wysypie się zawartość może mieć dla Tau kluczowe znaczenie.

    Nie ogarniam jeszcze do końca zasad I, więc mogę się mylić…
    Ghost Mnemonica – skill zabezpieczający przed „wyłączeniem” na jedną turę z powodu śmierci lojtka
    Impersonation – chyba nie różni się szczególnie od zasady Stealth dającej +1 cover? Przeciwnikowi trudniej jest trafić, więc znów wzrasta odporność na ostrzał
    Na temat pozostałych się nie wypowiadam, bo nic mi nie mówią.

  19. 07/04/2009 o 00:46

    Runy dają lub odejmują kostkę. TO można odkryć pod warunkiem, że mniej więcej wiemy gdzie stoi xD Przeważnie nikt nie marnuje rozkazu na próbę odkrycia TO Kamufaża, który jedynie można się domyślać gdzie stoi. Nie ma porównania między stopnie złożoności TO Kamo a Veil’em. Night Fight, przepraszam, jak często się zdarza i ile trwa? ;>

    Poziom złożoności umiejętności z Infinity jest wielokrotnie wyższy niż te, ekhem, umiejętności z Warhamca a la „Dorzuć kostkę, odrzuć kostkę, dodaj +N, odejmij -N”.

    Nie twierdzę i nie twierdziłem, że Warhamiec ssie, ale mimo wszytko Inf mnie bardziej przyciąga właśnie za pomocą tego, że nie kupuje „kolejnego rzutu kostką”, lecz realną umiejętność (jak właśnie totalnie schowanie Camo, przejmowanie jednostek wroga hacking devicem, nakierowanie pocisku rakietowego Forward observerem czy zablokowanie choke pointa jak dobry Crowd control z MMORPGów E/Maulerem ;)

  20. 26 el
    07/04/2009 o 01:01

    Night fight zdarza się wcale często. Każda misja z rozstawieniem DoW ma 1 tur w NF. Jeśli organizatorzy turnieju grzebią przy scenariuszach, to często zdarzają się misję, których połowa, lub więcej, odbywa się „po ciemku”
    Nie zapominaj, że runy „przeszkadzajki” bardzo często wywołują u przeciwnika perrile. Musi wybierać, obejść się bez mocy czy ryzykować utratę wounda na herosie.
    Jasne, że umiejętności w I są bardziej „realistyczne”. Też mi się to podoba. Ale nei można ich przenieść do 40k, bo to zupełnie nie ta skala. Uproszczenia są konieczne, jeśli chcesz grać 2 godziny anie 2 dni. Bo nie wyobrażam sobie, żebym miał biegać każdym berzerkerm osobno i za każdy bolter w armii rzucać, czy udało mi się wypatrzyć tych scoutów w lesie. Zasady młotka sa dopasowane do skali, w jakiej toczy się starcie. I to bitwy na poziomie drużyny, Wh to starcia kompanii…
    A i w 40k bywają złożone umiejętności. Weźmy na przykład codexy inkiwzycji. Moi ulubieni inkwizycyjni mistycy, inni henchmani, zasada faithful na sororitkach, moce psioniczne, zasady assasinów… Mnóstwo ciekawych, unikalnych zdolności. Gdybyś widział reakcję mojego kumpla gdy jego radzie seerów przyszło zmierzyć się culexusem :D Nie wytrzymali nawet jednej tury…
    Ależ odeszliśmy od tematu…

  21. 07/04/2009 o 01:03

    Z tymi kodeksami do Inków poczekaj, aż dadzą nowych!
    Ha ha ha. Ha ha ha ha ha!
    Będą dostosowani do amerykańskich dwunastolatków!

  22. 28 Pok
    07/04/2009 o 02:13

    panowie, nie przesadzajmy-w obu grach chodzi o to żeby zmaksymalizować „faktor krzywdzenia bliźnich” jednostki przez odpowiednie dobieranie sprzętu(i tak, przeżywalnośc też się zalicza do tej cechy, im dłużej model wytrzyma na stole,tym więcej skrzywdzi). Jedyna różnica że w Infie wybierany profil jednostki bywa częściej bardziej specyficzny, podczas gdy w 40k zazwyczaj jest to kwestia wzięcią największego dostępnego gnata/tłuczka do mięsa w danym oddziale, którego wzięcie nie osłabi tegoż oddziału(lascannon na assault squadzie byłby bez sensu), bo gra ma taką mechanikę,że plazma działa równie dobrze na gołego gwardzistę,jak na marinsa. w infie bywa tak że potrzebujesz w rozpisce konkretnej zabawki na konkretną sytuację(np. model z MSV2)-która sama w sobie nie wzmacnia modelu, bo okularem termowizyjnym nie przygrzmocisz nikomu w głowę, ale za to znakomicie utrudniasz przeciwnikowi ruch po stole(bo dymek już go nie zasłania). Takoż z bronią- warto się zastanowić,czy lepiej wziąć kolejny model z HMG(duża ilość strzałów, wysoka siła,dobry zasieg),czy raczej zainwestowac w snajperkę, która ma mniej strzałów,ale za to daje dostęp do amunicji specjalnej. niby HMG jest lepszy przez większą szanse trafienia,ale jak przeciwnik wystawi mocno opancerzony cel,to bywa że lepiej posłać 2 pociski AP które sporo ułatwią nie-zdanie sejwa, niż tłuc bez sensu 4 pociskami które muszą przebić sie przez wysoki sejw,mimo że siłę maja taka samą.

    tl;dr- obie gry mają te same cele przy konstrukcji rozpisek, ale ze względu na różnicę mechaniki inaczej się do tego należy zabierać.

    >nie ma schematów. Jeszcze.

    minęło prawie 2 lata od wyjścia podręcznika głównego do Inf…i żadnych schematów na horyzoncie. Albo gracze Infy to wybitne pierdoły, albo trzeba uznać że schematów nie ma i tyle.

    Anyway, bardzo przyjemny blog,fajnie że ktoś pisze o więcej niż 1 systemie;)

  23. 07/04/2009 o 02:19

    Ha, cieszę się, że się podoba ;) Stay with us!

    Co do tego, że celem budowania listy jest jest optymalizacja – to oczywista oczywistość, truizm nad truizmami! Celem tego wpisu było raczej ukazanie różnić w tym, co otrzymujemy za nasze punkty, które wydajemy. W warhmacu przeważnie (zaznaczam, przeważnie) płacimy za buffy na statach (większa siła, morale, wytrzymałość, przebicie pancerza) a w Inf za – jak ładnie napisałeś – coś, co w bezpośredni sposób nie buffuje niczego, ale zwiększa możliwość działania ;)

    Co do braku schematów.
    Prosta sprawa – jeżeli firma na tyle się stara, by każda jednostka była użyteczna, to ciężko o schematy. Nie ma sytuacji a la „Possesedzi? Tylko dla miłośników klimatu, bo ssą!” x]

  24. 30 Cylindryk
    07/04/2009 o 02:36

    Wypraszam sobie. Ostatnio ich wystawiłem… i never more. Jednostka tak ssie, że bardziej się nie da… jedyna jej zaleta to S5 startowy (bo ładne modele modelami…). Ani to przetrzebie w strzelaniu, ani to nie pokarci w combacie. Brak fista jest naprawdę dokuczliwy. :/
    Na dostarczyciela Championa daleko średnio się sprawdza, bo nie wiadomo, czy wylosuje scouta, poza tym mocno za drogie… więc Possessty tylko u początkujących, u tych, którzy nimi nie grali i nie orientują się, co dobre a co… niekoniecznie. :/

    Chyba nie ma drugiej bardziej bezsensownej jednostki w grze.

  25. 07/04/2009 o 02:46

    No właśnie ;) A w Infinity wszystko ma moc!

  26. 32 Gurthrog / Gobbos
    07/04/2009 o 06:31

    warhammer 40k jest unikalny w zupełnie innym aspekcie. W aspecie modelarskim, żadna inna gra (czyba że się mylę to sprostujcie) nie daje takiego pola do popisu modelarzom w kwestii konwertowania jednostek. W mojej armii CSM praktycznie każda figurka jest skonwertowana i żaden inny sysem a w szczegulności skirmishowe Infinity i Warmachine nie pozwalają na takie zabawy ale w sumie my nie o tym.

    Wracając do tematu WH40k kiedyś był bardziej skomplikowany i tych zasad dodatkowych i „dziwnych” było więcej. Pamiętam jeszcze moje rospy za poprzedniego kodeksu chaosu z lordem za 230 pts i całą armią w infiltracji. Uproszczenie jednak zasad wynikało z tego, że GW zaczęła sprzedawać więcej modeli. Świetnie to widać w WHFB gdzie po każdej zmianie edycji i kodeksu (w sumie zaliczyłem 2) armia złożona z całej kolekcji robiła się dużo mniejsza i dużo tańsza w punktach. Tak samo w WH40K, podstawowy marine kosztował kiedyś ponad 20 pts a rhino jeszcze nie tak dawno 50pts. To samo z Gwardią gdzie wszystko potaniało. Sprawiło to że na stole jest dużo więcej figurek więc nie ma miejsca i czasu na mocno wydumane skille jak w infinity. Inna jest też mechanika, w WH40k nie można reagować na przeciwnika w taki sposób jak w Infinity. Efektem tych różnic jest to że WH opiera się na statach dzięki prostszej mechanice a Infinity na skillach niestatowych. Wiele z infinitowych skilli jest wymienionych w zasadach WH40k w USR ale zbiorczo jako różne „źródła” skilla ogólnego. Deep strikować można się na różne sposoby (teleport, skrzydła, wykopywanie, kamuflaż (Lictor ma coś co można by nazwać TO kamuflażem)) ale efekt jest w zasadzie ten sam. W infinity opcje deep strike są bardziej zróżnicowane i mają bardziej różnorodne efekty i zasady. Zupełnie inną skalą jest Mordheim gdzie tych skilli innych niż buff statystyk jest sporo a zupełnie inaczej jest w BFG czy Warmasterze gdzie masz tylko staty i żadnego skilla. Z powodu prostoty systemu i braku „bajerów” kill teamy są cienkie bo co to za zabawa grać 15 modelami które się na wzajem w 15 minut wystrzelają.

    Dałoby się zmienić czcionkę w pisaniu komentarzy na po 1 większą a po 2 bezszerfową bo nie wytrybiam przy dłuższych wypowiedziach ślepić się w tak małe literki a ponadto czy dałoby się jakiś sneak preview nowych warmaszyn uskutecznić? wiem że masz dostęp i możliwości.

  27. 07/04/2009 o 06:45

    Czcionka jest bezszeryfowa ;) Coś ci się musi na kompie dziwnie wyświetlać.
    CO do warmaszyny, hum hum, pewnie mogę się sprężyć i skroić tekst o beta zasadach które mam przed sobą i radosnych zmianach jakie ze sobą noszą, ale to będzie dłuższy tekst, więc albo jutro, albo w piątek.

  28. 34 el
    07/04/2009 o 08:56

    Ano, zgadzam się z Gurthorgiem. W rozpisce chodzi o to, żeby robiła przeciwnikowi jak największe „kuku”. Ze względu na skalę, w 40k i I osiąga się to różnymi celami.
    A to, że GW upraszcza kolejne codexy… Właśnie dlatego zainteresowałem się Infinity. Mrowie grywalnych opcji, tak naprawdę można grać tylko figurkami, które podobają ci się wizualnie i nie dostawać batów od każdego.
    Kiedyś faktycznie codexy były lepsze. Daemon Prince’a u CSM można było złożyć na miliard sposobów. Mi najbardziej pasował wymaksowany, Khornowy biegacz za 200+. Dredaxe, dodatkowe ataki, FnP… Nie ma to jak szarża w 1 turze. Podobnie z resztą jednostek. Veteran Skille dawały sporo frajdy.
    Na poprzednim codexie gwardii pograłem trochę na proxach, i doktryny to było to…
    Ale te codexy odeszły i już nie wrócą. Codex gwardii może i ma ciekawe opcje i nie zanosi sie na powstanie jakiegoś gwardyjskiego schematu, ale jest już dostosowany poziomem do dwunastolatków…
    Całe szczęście, że nie liczy się tylko to, co masz w rozpisce, ale też to, czy umiesz to wykorzystać.

  29. 35 Husqvarna
    07/04/2009 o 12:06

    Tylko w niektórym systemie bardziej się liczy co masz, a w innym bardziej, jak to wykorzystasz :P

    Fanom poglądu, że 40k ( sam gram, żeby nie było ) jest pełna dokupowania skilli, a nie buffów polecę codex Tyranidzki ;)

    W infinity taki skill jak na razie jest raptem jeden: Berserk

    Nie można pisać, że gwardia miała doktryny, więc 40k jest pełne skilli nie boostujący, bo autorowi chodziło o to, że GŁÓWNIE są boostujące tu, a tam nie ma. Nie, że są same boostujące, że są nieopłacalne nieboostujące, czy że z tego powodu 40k jest do bani. Chodziło o zwrócenie uwagi na ta różnicę oraz stanowisko, że się taki układ w Infi podoba.

    Oj, z impersonalizacją jako Stealth to nie tak:
    Stealth: +1 do Cover Sv
    Impersonalization: Możliwość wystawienia modelu gdziebądź na stole; zmuszenie przeciwnika do wykrycia tego modelu dwa razy, zanim strzeli; Możliwość podnoszenia broni z zabitych przez model jednostek; No i nie ma dzięki temu minusów do trafienia dla przeciwnika, to nie camo.

  30. 36 Anonim
    07/04/2009 o 19:01

    Pomyliłem impersonation z mimetism, my bad.

  31. 37 Gurthrog / Gobbos
    07/04/2009 o 22:28

    WH 40k mnie przeraża wpadłem dziś do Graala a tam dwóch chłopców którzy nie wystawali ponad ladę kupowało hurona, trzeba im było przeczytać etykietę. To jest chore. Ja wiem że bezstresowe wychowanie rox ale bez przesady


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 7 years ago
Lipiec 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Czer   Sier »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Staty:

  • 66,225 Wejścia

%d blogerów lubi to: