08
Lip
09

Play, like you’ve got a pair!

„Fun is better than winning.”

– John Wilcox

Witam was. Znowu.  Ponownie. Po raz, pozwólcie że sprawdzę, ach, po raz trzydziesty dziewiąty! Tak jest, prawie czterdzieści wpisów za nami, kwartał  minął, blog się trzyma a ja wciąż mam ogień w swych gorących trzewiach,  by przelewać  me nieokiełznane wypociny na nobliwą  czcionkę. Wszystko dzięki wam, mili czytelnicy – to te magiczne liczby w statystykach mówią mi, że jest taka grupka, która aktualnie realnie wczytuje się w to, co uda mi się wyskrobać.  Amazing! No, ale czas przejść do rzeczy – tematem przewodnim dzisiejszego tekstu jest powyższy cytat, który mówi, iż radość z zabawy jest lepsza od zwycięstwa. Wszyscy chcemy poczuć ten przypływ adrenaliny przychodzący wraz z pięknym, chwalebnym zwycięstwem, ale za jaką cenę? Czy budowanie horrendalnie drogiej, wspomaganej produktami z Forge World’a armii Imperialnej Gwardii,  która wymiecie wszystko na swojej drodze potężną, nieprzerwaną ścianą ognia jest konieczne? Czy armia wygrywająca w dwóch turach daje radochę?

Uwaga, imaginację włącz! A teraz czas i miejsce akcji – Klub „Tuchodzimygrać” w mieście Gdziebądzice. Dwóch graczy, Przemek Random oraz Tomasz Każdymbyćmoże przygotowują się do bitwy w Warhammera 40k, jednak nie za dobrze się porozumieli. Widzicie, Przemek Random wziął ze sobą swój uber-chaos, na dwóch lashowych demonach, oblitach i całym tym morderczym cyrkiem. Biedny Tomasz chciał po prostu się pobawić, przetestować nieużywane nigdy jednostki swoją orkową armią – wiecie, burnasi, komandosi, stormboysi. Naturalnie, przed rozpoczęciem swej trzeciej tury został zrównany z ziemią nie zadając praktycznie żadnych strat przeciwnikowi.  Odczuwa głębokie znużenie połączone z lekką frustracją, że oto właśnie zmarnował pół godziny na rozstawienie figurek i terenu, a kolejne pół godziny gry polegało na oglądaniu, jak jego armia nic nie robi i jest pociskana niczym szmaciana laleczka przez armię wroga. Pytanie:  Ile razy wam się to przytrafiło?  Bierzecie „radosną” listę pełną stuffu powszechnie uznanego za niegrywalny, a wasz przeciwnik serwuje wam mega-porno zniszczenia, listę skrojoną na wygrywanie masowe?

Czy to jest zabawa, na której chcecie spędzić sobotni wieczór? Oczywiście nie neguje  tu klasycznego power-gamingu, po prostu chcę zaznaczyć, iż w wypadku pojedynków towarzyskich używanie porno-list jest po prostu lekkim chamstwem. O ile w turnieju cheć wygrania za wszelką cenę jest zrozumiała – było nie było, to turniej, walczymy o pierwsze miejsce i pozycję najlepszego na dzielni, poważna sprawa – o tyle używanie takich list w „domowych” bitewkach to przegięcie. Nie walczymy tutaj o złote kalosze, tylko powinniśmy skupić się na maksymalnej ilości radochy, jaką wyssiemy z tej – było nie było – gry. Gry o bitwach w krwawym millenium, gdzie wielcy bohaterowie walczą z mrokiem kosmosu, Hallelujah! Dajcie się  ponieść czystemu klimatowi, zostawcie swoje Oblity w domku, a wyciągnijcie te kurzące się Havocki czy Defiler’a, ba, wystawcie do walki Possesedów! Niech pobiegają trochę na świeżym powietrzu.

Jak temu zapobiec i najważniejsze – po co? Argument: gram moją porno-listą, bo chciałbym poćwiczyć. Kontrargument:  no to pinformuj o tym przeciwnika, niech też zrobi porno-listę, wtedy dopiero będzie prawdziwa walka i prawdziwie ćwieczenie przed turniejem. Bo z pewnością ćwiczeniem nie można nazwać swobodne pociskania jakieś „listy radości” zrobionej dla czystej zabawy, niezdolnej do odparcia naporu list zagłady. Argument: gram moją porno-listą, bo kocham wygrywać. Kontrargument: brawo, jesteś na dobrej drodze do uzyskania statusu „nie gram z tobą”, kiedy twoje lokalne środowisko na sam twój widok chowa figurki, bo wie, że z tobą nie ma żadnej zabawy. Pragniesz tego? Wątpię. Ogólnie, sprawa jest prosta – pamiętaj, że W40k jest grą, i ma sprawiać frajdę wszystkim uczestnikom zabawy. A nie ma nic bardziej frustrującego niż uczucie, że twoja armia nie zrobiła nic podczas całego pojedynku. Bądź Fair, Bądź Square, i daj twojego przeciwnikowi szansę! Jeżeli widzisz, że jego armia sobie nie radzi, że bogowie kostek cię kochają i że twoje legiony skaczą po ciałach jego wojowników, wystaw mu coś do zniszczenia. Jeżeli już masz wygrać, to po co miałaby to być totalna wygrana, absolutna masakra? Jeżeli twój przeciwnik położy ostrą salwą  1-2 twoje oddziały od razu poczuje się lepiej – Wykonał Akcję z Sukcesem. Po czymś takim duch powstaje w narodzie! A już najlepiej, tak jak wcześniej napisałem, ugadać się wcześniej z przeciwnikiem.  Proste, „Hej,  Franiu, gramy? Zróbmy sobie jakieś powalone listy na samym krapie dostępnym w naszych dexach, wiesz, ty weź Swooping Hawksów i Vypery a ja Possesedów i Spawny, będzie szalona jazda!”. Nie boli – a ile będzie radochy!

Reklamy

15 Responses to “Play, like you’ve got a pair!”


  1. 1 Cylindryk
    07/08/2009 o 12:29

    Nie, nie nie! Nigdy więcej tych Possesstów… ostatnio wystawiłem i ta jednostka bez choćby jednej stałej broni specjalnej nie ma racji bytu. Po prostu. S5 i Inv 5+ tej jednostki w żaden sposób nie ratują… :/
    Ja z reguły gram pod turnieje, choć nie można powiedzieć, żebym grał uber-listami. Nawet na Syrenkę na 3 Lashach dostaję wpierdziel od sporej ilości rzeczy, głównie dlatego, że średnio umiem tym grać… horda Berków i CSM w Rhinosach, jak nie rozwali się od razu to dojedzie i jest młócenie. Najczęściej tychże Berków, bo po co coś zabijać i zdawać save’y? :P

  2. 2 kiqut
    07/08/2009 o 21:46

    primo większość graczy może mięć figsy tylko do mega-uber rozp, secundo niektórzy sobie ćwiczą granie na porno rozpach

  3. 07/08/2009 o 21:49

    Kiqut, czyli zakładamy, że większość graczy w tym systemie to nachalni power-gamerzy? Ćwiczą na porno rozpach? Do czego ćwiczą? Non stop myślą tylko o turniejach, a nie grają dla czystej przyjemności, radochy płynącej z zabawy?

  4. 4 Gurthrog / Gobbos
    07/09/2009 o 00:33

    a pozatym co to za ćwiczenie rozpuerdzielenie jakimś pornolem nooba który gra od tygodnia i nie bardzo jeszcze chwyta co się dzieje na stole

  5. 5 Dabi
    07/09/2009 o 07:55

    Takie ćwiczenie porno rozpisek porno rozpisek w grach towarzyskich na nieświadomych tego osobach aby sobie podnieść wskaźnik wygranych czy cokolwiek wiążę się się chyba z tym dziwnym przeświadczeniem takich osób, że od gry na pierwszym stole rośnie przyrodzenie. =)

  6. 6 el
    07/09/2009 o 09:30

    A nie rośnie? Fuck, ale się dałem nabrać… :P

    A tak poważeniej: ja gram podobnymi rozpiskami i na turniejach, i w domu przy piwku. Zawsze jest to coś pośredniego między maksymalnie pociśniętą rozpą a bandą „nicnierobów”. Czyli 0 lashy, 0 plagusów, za to berki są właściwie zawsze (min 2 squady), oblity od czasu do czasu (max 1 squad), a reszta sie zmienia. Raptory, choseni, defilce…
    Ten ostatni wbrew pozom jest całkiem solidnym wyborem. Na ostatnim turnieju trzymał 3 wrathy i lorda na desce przez prawie całą grę. Zabił wszystkie wrathy i dwukrotnie posyłał na deski lorda. Niestety ten ostatni za każdym razem się podnosił. Jak to mówią, do 3 razy sztuka. Niestety, nie zdążyłem sprawdzić, bo potem krab padł na deski. Ale i tak się spłacił. Zdjął kilku warriorów, 3 wrathy i pół lorda. Razem jakieś 250-300p, nie pamiętam dokładnie.

  7. 7 kiqut
    07/09/2009 o 11:12

    ja dopiero zaczynam, i gram z porno rozpami i mam nadzieje że to mi wyjdzie na dobre, ot co warboss narazie bitny jest ale mało dośwadczony :D

  8. 8 Gurthrog / Gobbos
    07/09/2009 o 12:26

    ja też nigdy nie maxymalizuję rospy. Gram oparty na kilku założeniach których się trzymam rezygnując tym samym z najlepszych rozwiązań w kodeksie. Na jednym z lokali w Białymstoku wyskoczyłem z rospą na 1800 pts z jednymi TSami i zagrali bardzo dobrze. Na syrenkę chyba ich nie wezmę chociaż kto wie, może jednak. Używam też lesser daemonów i gdybym grał nimi zgodnie z założeniem to by się sprawdzali niestety ponosi mnie przy stole i daemony giną zamiast robić co do nich należy.

  9. 9 Cylindryk
    07/09/2009 o 22:12

    Hieh… powiem Ci, iż teraz mam nieco wymaksowaną rozpiskę na Syrenkę (3 Lashe, raaany…), ale tak naprawdę to ostro trzeba się wysilić, by coś tym ugrać… no i udupiony jestem, gdy wszystko wrogie siedzi w transportach, bo nie mam jak wrogich modeli ruszać. :/
    No i sam mam bardzie cienkie troopsy, bo małe i mięciutkie. A niestety muszę wszystkim szarżować by jakikolwiek Champion dojechał gdzieś, gdzie fajnie będzie Wielką Demonetkę wypuścić żeby za szybko jej nie zgwałcili tymi laskami. :P
    Za to do Łodzi wybieram się z piątką TS z Warptime’em. W Kielcach mieli naprawdę ładną bitwę z motorami SM-ów, zwycięską oczywiście. A było ich ledwie 5+1, nie wiem nawet, czy nie było to już wtedy 3+1. :P
    Heh… Warptime działa cuda. I do tego jeszcze wsysanie, ta mina przeciwnika, gdy traci Attack Bike’a mimo straty dopiero 1 rany, heh… :D:D:D

  10. 10 el
    07/09/2009 o 23:28

    Cylindryk, szkoda lasek na demonkę. Ona ślicznie umiera od bolterów, autocannon to już niemal overkill :P

  11. 11 Cylindryk
    07/10/2009 o 00:37

    Ciekawe, jak chcesz zranić T8 zwykłym bolterem. Dajesz, próbuj. ^^
    Ale fakt faktem, szybko spada… niby 6 wondów z T8 ale tylko 4+ inva, brak żadnego pancerza boli. :/
    No i S7 nie instantuje tego, co powinno, a by się czasem przydała ta S8 co najmniej. :P
    Ale za to 10 WS… sporo rzeczy trafia na 5+, yea… ^^

  12. 12 Gurthrog / Gobbos
    07/10/2009 o 01:43

    chyba że akurat strzelają to wtedy trafiają lepiej, ciekaw jestem tej wielkiej demonetki na żywo, może się uda trafić

  13. 13 el
    07/10/2009 o 08:14

    Chodziło mi o heavy bolce, tylko jakoś mi pierwszą część nazwy wcięło ;)

  14. 14 Gurthrog / Gobbos
    07/10/2009 o 15:05

    nieźle jeszcze będzie schodzić od hellfire czy innych piosonów od sternów

  15. 15 Cylindryk
    07/10/2009 o 19:11

    Poisony ranią Gargantuany na 6+, nie na dwa 2+. :P


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 8 years ago
Lipiec 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Czer   Sier »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Staty:

  • 66,349 Wejścia

%d blogerów lubi to: