26
Lip
09

Ciepło, zimno…

000

Już wcześniej obiecałem, iż ma zbrodnicza natura przyciśnie mnie do kreacji tego tekstu, a przyznam się, iż powstawał w mękach. Tytuł jest okropeczny i szczypie w oczy, ale nie chciałem się zniżać do użycia bezwstydnej angielszczyzny, co by sam tytuł brzmiał bardziej funky, jazzy, choco czy jak tam się teraz mówi. Celem tego tekstu jest, jak to często bywa, obserwacja wielu bitew oraz wczytanie się w koncept gorących i zimnych rozpisek armii w każdej grze jaką możecie sobie wyobrazić. Zanim jednak przejdę do szczegółowego omówienia tematu, pora na odrobinkę radości – 50 post za nami! 350 waszych komentarzy też już się uzbierało, wychodzi średnio 7 komentarzy na wpis – całkiem ładne liczby, które jak zwykle radują me serce. To właśnie dzięki temu naszym dzisiejszym sponsorem jest literka „szplong” oraz ten kawałek klasyki! A teraz do rzeczy, jak mawiał  sowiecki politruk.

Ło so chozi? Czym różni się lista gorąco od listy zimnej? Cała definicja tak naprawdę zamyka w klamerkę dwa osobne aspekty rozgrywki:  szczęście w rzutach oraz kalkulację  ryzyka. Listy gorące, gorące jednostki, gorące triki… wszystko to potrzebuje rzutów lepszych niż statystyczne, wyższych niż wymaga średnia. Zabawki z drugiego bieguna zaś wręcz przeciwnie, nie mają żadnych problemów przy statystycznych a nawet trochę gorszych od normalnych rzutach. Pytanie nasuwa się samo: dlaczego, na sandały błogosławionego Bonifacego, patrona sprzedawców ryb, miałbym grać „gorącymi” zabawkami, skoro chłodne lepiej tolerują pech w kościach? Odpowiedź jest naturalnie, i jest dość prosta – gorące rzeczy, kiedy już dostaną te lepsze rzuty, dosłownie wybuchają w twarz. Po prostu, gorące modele czy sztuczki wymagają fuksa, ale jak się powiedzie, to efekt jest taki, że jęczą dziewice i płacze dziatwa. Myślę, że nadszedł czas na przykłady! Jeden samotny trupikopter ze sprzężoną rakietówą i urwijłbem jest zabawką bardzo, bardzo gorącą – jest trikiem, numerkiem, który ma jedno proste zadanie. Do spełnienia tego zadania nawet nie potrzebujemy specjalnie wysokich rzutów (chociaż nie pogardzimy), co nie zmienia tego, iż posiadanie tego Kucyka Jednej Szansy w liście jest diablo ryzykowne. Jeżeli zaczynamy, to damy radę bez stresu, jeżeli nie, a i przeciwnik uzna, że nie chce by nasza irytująca fruwajka roznosiła mu na strzępy cenne czołgi, to mamy pecha. Oto kwintesencja gorącej zabawki – jak wyjdzie, jest czad, jak nie, to kapa. Chłodną jednostką są dla przykładu Sternguardzi, gdyż sprawdzą się zawsze. Szeroki wybór trybów ostrzału, marine’sowskie staty, dużo specjalnych broni, no po prostu ci panowie nie muszą liczyć na żaden łut szczęścia. Wiedzą co mają robić i robią to dobrze, bez modlitw do Losu.

Powyższy przykład dotyczy pojedynczych sztuczek czy jednostek, ale podział gorący/zimny dotyczy również całych list! Niektóre wymagają lepszych rzutów, inne świetnie znoszą złe warunki klimatyczne  ze strony atmosferycznego frontu Pecha. To, czy uzyskamy listę gorąco czy zimną zależy od nas – wybierając dla War Walkera Bright Lancę (brr, szalona opcja!) robimy z niego cieplutkiego kurczaka, gdyż wymaga on solidnych rzutów, by ta cała lanca miała jakiś sens. Ale wyposażając go w Scatter Laser x2 solidnie go wychładzamy (kurczak z zamrażarki), bo czysta ilość mocnych strzałów spokojnie wytrzyma naprężenia kiepskich rzutów. Powyższy przykład wcale nie prowadzi do konkluzji, iż war walker ze scatter laserami będzie lepszy – owszem, będzie można na nim dużo bardziej polegać, ale przy dobrych rzutach kurczak z lancą też rozerwie co ma rozerwać. Różnica tkwi właśnie w tym, jak bardzo chcemy ryzykować. Osobiście uwielbiam solidne, wytrzymałe na pech listy, ale nie wyobrażam sobie takiej listy, która nie ma w sobie jakiejś gorącej sztuczki czy jednostki. Kiedy grałem jeszcze orkami zawsze brałem ze sobą wielkiego meka z odkurzaczem i było wiele radości! Raz wciągnął do osnowy demonicznego księcia, raz teleportował się do walki wręcz z drednotem (ku swojemu krótkotrwałemu zdziwieniu), ale o dziwo, praktycznie zawsze spłacał swój koszt w punktach. Ta zabawka jest akurat jednostką bardzo, bardzo gorącą, wrząca wręcz, ale jaki ubaw, kiedy zadziała jak powinna!

Nie, żebym był turniejowym wygą i miał w tym zakresie jakieś szerokie doświadczenie, ale listy turniejowe widoczne wszędzie w sieci prawie nigdy nie posiadają „gorących” elementów. W pełni rozumiem takie postępowanie, gdyż turniejowa lista powinna być jak najbardziej uniwersalna i odporna na zgubne wiatry losu – nawet miłośnicy gorących elementów rozgrywki na starcie turniejowe wolą z nich zrezygnować, gdyż  ich wystawienie wymaga dużej wiary w swoje szczęście. Prawie nigdy… ale jednak są, gdyż ich pokusa jest wielka! Drobny cieplutki elemencik, triczek, wesoła jednostka, która z mocą fortuny może zmienić szale w rozgrywce przyciąga graczy, gdyż hazard jest wysoce ekscytujący. Ta trójca samobójczych Flamerów  Tzeentcha spadła obok wrogich marines’ów i TAK, nie odleciała nigdzie! Ciepłe ognie osnowy wypalą ich do gołej ziemi, chwalmy Pana Przemian! Któż tego nie lubi…

Czy jest z tego jakiś wniosek? Absolutnie żaden! Po prostu chciałem napisać o tej kwestii oraz tak naprawdę zapytać was, jakie elementy wkładacie do swoich „codziennych” rozpisek. Czy lubice zaszaleć z gorącymi zabawkami, czy jednak wolicie brać bitwę na chłodno?

Reklamy

4 Responses to “Ciepło, zimno…”


  1. 1 el
    07/26/2009 o 01:42

    Ja przez jakiś czas bawiłem się składami termosów z morzem plazmy. Bardzo długo mi się spisywali. Jeśli spadli gdzie mieli spaść, to momentlanie spalali dowolny oddział a potem przeciwnikowi zostawała zagwozdka – jak pogonić 5 termitów z chainfistem tak, żeby mieć sie czym bronić przed tymi berkami w rhino. Niestety jakoś tak koło wojny światów skończyło mi się szczęście do DSowania ich w najwredniejszych miejscach. Zaczęli umierać. Na 5 bitew 3 razy zginęli przy deepie, 2 razy spadli zbyt późno lub zbyt daleko żeby zrobić coś sensownego.
    Zastąpili ich choseni w rhino, tez losowi, ale nie aż tak.

  2. 2 Cylindryk
    07/26/2009 o 10:31

    Ja mam pewien problem. Listy „zimne”, czyli takie, które powinny przez sporą większość rzeczy się przemielić są u mnie „gorące”. Bo mam tak niestatystyczne rzuty, że po prostu szkoda gadać. :/
    A z takich „gorących” zabawek to generalnie wystawiam Chosenów, Czarodzieja Tzeentha z Warptime’em (skrzydła też, a co), Defilera i… Dreda Chaosu z laską/miską. Nie powiem, poleganie na nim jest… ryzykowne. I ma dość wkurzającą właściwość rzucania 6 wtedy, gdy potrzebna jest mi jedynka… przez co już parę razy zmarł w combacie. :(

  3. 3 szyszaq
    07/26/2009 o 13:03

    gorący looted wagon z boomgunem- jak nie zaczynam to mi go rozwalają :D, lootasi też gorąca jednostka, mogą zalać pestkami albo i nie, no i te strzelanie z bs 2 ;D

  4. 4 Anonim
    07/28/2009 o 00:25

    no a ja wystawiam herlawych jako gorąca jednostka, bardziej losowy wybór niz banshe w serpencie, strasznie delikatny oddział nawet z shadwoseerem, ale jak ładnie dojda to potrafią wykosic oddział i 2 pojazdy nawet w 5


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 7 years ago
Lipiec 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Czer   Sier »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Staty:

  • 66,225 Wejścia

%d blogerów lubi to: