12
Sier
09

War of the Ring, rzutem oka!

wotrWitajcie drodzy czytelnicy! Dziś całkowicie ogarnął mnie tolkienowski klimat, gdyż jestem na świeżo po zapoznaniu się z War of the Ring, rewelacyjnym podręcznikiem wydawnictwa Games Workshop, który przenosi grę figurkową Lord of the Rings na zupełnie nowy poziom – musicie wybaczyć hurraoptymistyczny nastrój tego tekstu! Czas na zbudowanie odpowiedniego nastroju do poniższego wpisu, który jest swoistym rzutem okiem na ten ogromny i obfity suplement – ten kawałek znają wszyscy fani fantastyki, którzy byli w kinie na przygodach hobbitów tłukących się z lordem ciemności. Kiedy mamy już odpowiedni podkład, czas przejść do tematu.

Lord of the Ring, gra osadzona w bogatym i obszernym uniwersum stworzonym przez legendę fantastyki, J.R.R Tolkiena, w zamyśle była systemem skirmishowym, gdzie niewielkie bandy wojowników prowadzonych przez heroiczne jednostki walczyły ze sobą w szybkich i krwawych starciach. Mechanika rozgrywki jest bardzo prosta, ale nie prostacka – system turowy ABAB (każdą fazę wykonuje każdy z graczy zanim przejdzie się do kolejnej fazy) oraz fantastyczne możliwości bohaterów wprowadzał do gry łatwy w zarządzaniu i doskonale zbudowany element strategiczny. Oczywiście najpotężniejszą siłą napędową systemu była licencja, znana i lubiana przez wielkie grono miłośników tolkienowskiej prozy. Docelowym targetem systemu była mniej obfita w latach młodzież. Warto zaznaczyć, że Władca Pierścieni jest najtańszym w zbieraniu systemem wydawnictwa Games Workshop.

Gra figurkowa Lord of the Ring cierpiała z powodu nieporozumienia między wydawcą na graczami, co było widoczne praktycznie na całym świecie. Games Workshop zbyt niewyraźnie zaznaczyło, iż system ten jest systemem skirmishowym, doskonale funkcjonującym przy grze z bardzo nielicznymi formacjami skupionymi dookoła specjalnego bohatera. Z jakiegoś jednak powodu gracze na całym globie próbowali, używając zasad zdecydowanie zbudowanych pod rozgrywkę skirmishową, toczyć wielkie bitwy korzystające z masy modeli, odgrywając przy tym najważniejsze książkowe starcia, jak bitwa o Helmowy Jar czy o pola Pellenoru. Niestety, mechanika nie wspomagała takiego rodzaju rozgrywki i przedłużała grę do horrendalnie długiego czasu. Games Workshop zamiast próbować wyprostować sytuacje, dodawało do gry coraz większe i droższe punktowo modele, pewnikiem wiedząc, iż gracze wolą toczyć epickie bitwy niż malutkie, pozbawione „fluffowego” znaczenia starcia. Nie ma się więc co dziwić temu, iż wydawnictwo postanowiło dać graczom to, w co tak naprawdę próbowali grać od wielu lat! War of the Ring to gruba jak podręcznik podstawowy książka, która modyfikuje wszystkie zasady w taki sposób, by gracze mogli walczyć ze sobą wielkimi hordami i armiami Śródziemia!

War of the Ring to jest tak naprawdę to, na co wszyscy czekali. Ba, powiem więcej – tak powinien wyglądać ten system od samego początku! Jakość wydania pozostawię bez komentarza, GW pod tym względem nigdy nie zawodzi, i naturalnie otrzymujemy produkt wysokiej klasy. Co mnie najbardziej interesowało to koncepcja, czyli jak zamienić mechanikę skirmishową bez wielkich rewolucji, w mechanikę działającą w grze wojennej opartej na oddziałach. Twórcy War of the Ring nie tylko wyszli z tego zadania obronną ręką, ale też pokonali smoka, pochowali poborcę podatkowe, uratowali księżniczkę i zdobyli Świętego Graala! Mechanika, korzystając z najlepszych stron „starszej siostry”, jest szybka, dynamiczna, klarowna i absolutnie doskonała. War of the Ring wciąż jest grą łatwą, jak pierwowzór, ale w swej prostocie perfekcyjnie ujmuje zasady działania armii.

Jak to wygląda? Zamiast pojedynczych figurek, podstawą jest formacja – w wypadku piechoty, jest to osiem modeli na podstawce a w wypadku kawalerii – dwa modele. Kompanie tworzą formacje, i tak formacja goblinów może się składać z na przykład trzech kompanii, czyli 24 goblinów. Podobnie jak w WFB, są to tak naprawdę regimenty, które tworzą trzon całej armii. A teraz urocza simplifikacja – każda kompania jest tak naprawdę jednym modelem, a figurki można traktować jako znaczniki ran. Kompania ma jedną linię statystyk i w grze funkcjonuje tak naprawdę jako niezależny twór z odpowiednią ilością „ran” w postaci pojedynczych żołnierzy. Jest to rozwiązanie bardzo eleganckie – przyspiesza rozgrywkę oraz sprawia, iż jest łatwa w opanowaniu nawet przy ogromnych bitwach. Formacja może dostać trochę ulepszeń w postaci grupy dowodzenia – bohatera oddziału, sztandaru i muzyka. Każdy z nich dodaje formacji kilka dodatkowych modyfikatorów i zdolności. Obok formacji chodzą pojedyncze modele, głównie potwory pokroju trolla czy enta – te bestie są nadzwyczaj śmiercionośne, często kosztujące w punktach więcej, niż kilka kompanii zwykłej piechoty. Szczęśliwie, jest to ujęte w ich potędze, gdyż są w stanie walczyć ze śmiertelną skutecznością, masakrując wrogą piechotę w hurtowych ilościach! Potwory, piechota, kawaleria, wszystko to walczy ze sobą w pięknym i prostym tańcu wzajemnej rzeźni. Wszystko to jest jednak podstawą, swoistą śmietanką do wisienki na szczycie, którą to wisienką są epiccy bohaterowie! Herosi Śródziemia wprowadzają zupełnie nowy wymiar do rozgrywki, nie tylko „buffując” kompanię w której się znajdują swoimi statystykami, ale głównie dzięki możliwości wykonywania heroicznych akcji, które mają kluczowy wpływ na rozgrywkę. Heroiczne szarże, walki, ruch, szarże, ostrzał – wszystkie te unikalne dla herosów umiejętności są niezwykle potężne i użyteczne, ale tak jak w podstawowej wersji gry, każdy bohater może wykonać ograniczoną ich liczbę w czasie rozgrywki, wydając swoje drogocenne punkty Potęgi. Ich wpływ na prowadzenie bitwy jest nie do podważenia, a ogrom możliwości jakie oferują dodają do prostej i funkcjonalnej mechaniki konieczną i mile widzianą złożoność strategiczną.

Podział jednostek na kompanie, formacje i epickich bohaterów / legendarne formacje to doskonałe rozwiązanie, ale to dopiero czubek góry lodowej zasad, które sprawiają, że rozgrywa w War of the Ring to diablo przyjemne doświadczenie. Pięknie rozwiązana została sprawa ruchu. Po prostu, jeżeli jednostka może ruszyć się dziesięć cali, to odmierzamy od niej tę odległość i zaznaczamy linię. Do tej linii jednostka może dojść i odwrócić się w absolutnie dowolny sposób – żadnego stresu z obrotami, jak w WFB, żadnym problemów z odmierzaniem zasięgu. Wszystkie inne aspekty gry również zostały potraktowane w ten sposób – najłatwiejsze rozwiązanie jest najlepszym. Ruch przez teren? Ot, połowimy ruch. Szarża? Wybieramy „prowodyra” szarży i od niego mierzymy zasięg oraz kierunek szarży. Walka? Szybka i bardzo krwawa, bez remisów – jedna strona wygrywa, druga panikuje i ma pecha! Ktoś z formacji nie może walczyć bo nie jest w kontakcie z wrogiem? A więc posłuży za wsparcie, dodając cenne kostki ataku do swoich braci na przedzie.  Ostrzał? Tak samo, bardzo morderczy i łatwy w realizowaniu, dodajemy/odejmujemy kostki zależnie od prostych i łatwym do zapamiętania modyfikatorów, a ci, którzy nie widzą, również mogą nas wspomóc i dodać kość ataku od siebie. Magia? Fantastycznie nieskomplikowana! Kilka różnych „dziedzin” magii gwarantuje obfitość zaklęć, a ich rzucanie to pryszcz – pierwsze zaklęcie jest „darmowe” i nie mam żadnego stresu przy jego rzucaniu, każde kolejne zależy od prostego rzutu utrzymania Skupienia przez naszego maga. Wszystko, każdy punkt mechaniki jaki sobie wyobrazicie został tak skomponowany, by nie komplikować rozgrywki, nie mnożyć wyjątków i nie sprawiać problemów. Oczywiście słusznie podejrzewacie, iż gra staje się wtedy prosta i solidnie wyprana z ogromu możliwości taktycznych, sczęśliwie tę wadę z nawiązką nadrabia system herosów, którzy – jak już wspomniałem – dodają całkowicie nową wartość do nieskomplikowanej mechaniki. I co najważniejsze, naprawdę czuć ich moc, o wiele bardziej niż w systemie podstawowym. Tutaj Balrog to prawdziwy potwór, bestia, która jest w stanie rozrywać całe kompanie ludzi na drobne, krwawe strzępy! Sauron to zaiste władca ciemności o potędze przekraczającej wszelkie granice! Twórcy War of the Ring mogli poszaleć, by za ogromny koszt punktowy (Balrog jest warty tyle, ile 33 kompanie orków!) dać graczom bardzo epickich bohaterów.

A najważniejsze jest to, że to cudo działa! Prosta jak trzonek łopaty mechanika przyswaja się łatwo i szybko, podczas rozgrywki jest bardzo naturalna, intuicyjna a przy okazji pozwala na utrzymanie wysokiego dynamizmy gry. Zaś opiewani przeze mnie bohaterowie dają w ręce graczy narzędzia taktyczne, których tak bardzo pragną w grze wojennej. War of the Ring nie jest dodatkiem, jest nową grą, świeżą jakością, którą gorąco polecam każdemu miłośnikowi gier wojennych. Tym bardziej, że podręcznik na zasadach się nie kończy. Fantastyczne listy armii dla dobrych i złych to czysta rozkosz (już się napaliłem na armię Białej Ręki!), a następując po niej wyjątkowo obszerny rozdział o malowaniu i kolekcjonowaniu figurek do Władcy Pierścieny jest miłym i dobrze napisanym dodatkiem, idealnie wypełniającym podręcznik. Jak dla mnie jest to najlepszy produkt wydawnictwa Games Workshop od bardzo długiego czasu, doskonały nie tylko wizualnie, ale i merytorycznie. Czytając ten podręcznik poczułem nagła i palącą potrzebę natychmiastowej rozgrywki, a nieczęsto mi się coś takiego zdarza! Nie ma to tamto, po prostu The One Rulebook, to rule them all!

Gra figurkowa Lord of the Ring cierpiała z powodu nieporozumienia między wydawcą na graczami, co było widoczne praktycznie na całym świecie.Gra figurkowa Lord of the Ring cierpiała z powodu nieporozumienia między wydawcą na graczami, co było widoczne praktycznie na całym świecie.
Reklamy

0 Responses to “War of the Ring, rzutem oka!”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 8 years ago
Sierpień 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Lip   Wrz »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Staty:

  • 66,349 Wejścia

%d blogerów lubi to: