12
Wrz
09

Czterej pancerni i xenopies…

pancer

Jak powiedział kiedyś niejaki Słony Machariasz, czego nie rozpieprzę słowami, to rozwalę czołgami Imperialnej Gwardii. To, że Imperialni dostają ostatnimi czasy całe litry miłości od Games Workshop nie jest już żadną nowością – genialny wydawca uznał, że gwardzistom należy się nie tyle remake, lecz extreme makeover – wyszło im, nikt chyba nie zaprzeczy. Nowy kodeks jest zarówno mocny na stole jak i przyjemny w czytaniu – udało się im stworzyć coś naprawdę dobrego, gdyż uzyskali dobrą armię, w której ciężko o schematy. Tak jest, nawet najbardziej szalone listy jakie wyklują się w umysłach graczy na całym świecie mają szansę powalczyć. Ochy i Achy się nie kończą, ale tym razem GW sobie na nie zasłużyło – nareszcie porządnie wykonana armia (nie to, co ci biedni Chałasowi Marynaci… ciągle tylko Laszer Demon i Oblity na HS). Wraz z wyjściem nowego kodeksu powstała z martwych lista, którą można spokojnie określać jako regiment piechoty zmechanizowanej – wielokrotnie już rozpływałem się nad potęgą odświeżonej Chimery, pisałem już również teksty poświęcone budowie takich list, nie mam zamiaru się powtarzać. I dobrze, gdyż celem dzisiejszego wpisu jest inna radosna wieść dla miłośników prostego, żołnierskiego życia i ton stali na gąsienicach – Forge World jakiś czas temu przebudował swoją listę  „Armoured Company” tak, by ta pasowała na realiów nowego Kodeksu. I powiadam wam, jest w tym ogień!

Regiment Pancerny Imperialnej Gwardii to czysta esencja klimatu – bo przecież spójrzmy prawdzie w oczy, gracze wybierają Gwardię jako swoją armię nie dla hordy zwykłych ludzików z latarkami, lecz dla potęgi imperialnych czołgów. Leman Russ, sztandarowa jednostka tejże armii jest praktycznie obowiązkowym zakupem każdego szanującego się gwardzisty. Armoured Company jako lista miała swoje czasy świetności, ale jakoś tak podupadała wraz z pojawianiem się coraz to nowszych kodeksów i starzeniem się samej Gwardii – piąta edycja WH40k przybiła ostatni gwóźdź do trumny swoim wpisem traktującym o tym, że pojazdy nie mogą zajmować znaczników (nie są cholernymi scoringami), więc te cudowne Lemiesze jako wybór Troops przestał być tak szelnie ekscytujący. Drugim aspektem wytapiania się tego rodzaju armii jest, nie owijajmy w bawełnę, koszt takiej zabawy – regiment pancerny wymaga sporo pojazdów, a te do najtańszych modeli nie należą.Trzecim, moim zdaniem kluczowym elementem, jest dostosowanie się meta do sytuacji na stołach – piąta edycja dość solidnie wzmocniła wytrzymałość i ogólną użyteczność pojazdów, co w wyniku dało nie mniej, nie więcej jak to, że listy zmechanizowane zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu – nic więc dziwnego w tym, że gracze zaczęli zabierać na pole bitwy tyle broni przeciwpancernej ile tylko się da. A w takiej sytuacji lista składająca się z samych pojazdów jest, mówiąc eufemizmem, troszkę smutna.

Szczęśliwie , nowy kodeks okazał się powodem do odrestaurowania zwietrzałej, imperialnej pancerki. I to w porządnym stylu! Naturalnie, nie ma co oczekiwać cudów-niewidów, było nie było to tylko uzupełniająca lista a nie samodzielny kodeks, ale odświeżenie wyrównało pojazdy tak, by te były konkurencyjne względem innych armii. Dostajemy bardzo bogaty wybór praktycznie w każdej kategorii za wyjątkiem  – i to dość zabawne – troopsów. Niestety, tutaj posucha straszna: albo Lemiesze (które nie scorują), albo Armoured Fist (gwardziści w chimerze) który jest jedynym sensownym wyborem z tej kategorii, jeżeli ktoś buduje w miarę zrównoważoną listę (naturalnie mówię tu o czystym regimencie pancernym – nic nie stoi na przeszkodzie, by skorzystać z sojuszników). Za to tak jak powiedziałem, w elitach i w HQ mamy kilka ciekawych zabawek (stary, dobry, wierny command tank czy świeży, jeszcze wierniejszy i pomalowany na czarno pojazd komisarza), ale prawdziwe bogactwo sprzętu lista oferuje w zakresie Fast Attack’u i – zaskoczenie! – Heavy Support! Możemy biegać sentinelami, bawić się fruwajkami i bombardować wrogów ogromnym wachlarzem wszelakiej artylerii, od stacjonarnych platform, poprzez artylerię samobieżną aż do bombardy dalekiemu zasięgu! Wrogowie Imperium, drżyjcie i gińcie!

Regiment Pancerny jest dla tych graczy, którzy po prostu nie znają granicy w zakupach modeli tych wszystkich ślicznych pojazdów. Forge World zadbał o to, by w liście znalazło się trochę zabawek ich produkcji, więc poskładanie listy (jeżeli nie chcemy się bawić w DIY) będzie kosztować troszkę pieniędzy, ale wynik będzie godny! 10-15 pojazdów wystawionych na polu bitwy robi wrażenie, ale od razu ostrzegam – wrażenie nie jest odpowiednikiem potęgi. Jak już wcześniej wspomniałem, aktualne meta jest wypchane po brzegi bronią przeciwpancerną. Spadający melta-sternguardzi, stosy obliteratorów, kilogramy dark lanc, zestawy fire dragonów, no po prostu pełne menu! Nasze biedne pojazdy będą  pękać jak bańki mydlane, co zawsze jest widokiem wysoce przykrym. No, ale nie ma to siać defetyzmu, tylko po prostu powalczyć. Nie chciałbym tutaj uchodzić za pancerną wyrocznię, póki co udało mi się zagrać zaledwie kilka bitew a zanim się z tym pokaże na jakimś turnieju troszkę czasu minie (trzeba wyplenić proxy!), ale kilka spraw się jakoś tak samo wyklarowało…

Po pierwsze, listą można wygrać, ale nie jest łatwo, oj nie jest! Wszystko w tej armii jest „w teorii”, W teorii mamy ogromny firepower, ale pełne jego wykorzystanie ostro ogranicza naszą mobilność. W teorii jesteśmy mobilni, ale tylko wtedy, kiedy zrezygnujemy z prowadzenia ostrzału. W teorii jesteśmy odporni, bo pancerz chroni nas przed całą standardową bronią przeciwnika, ale w praktyce każda broń przeciwpancerna może błyskawicznie wyeliminować całe nasze jednostki i zakumulować sobie cenne killpointy. Regiment Pancerny, jak widać, ma sporo oczywistych plusów i dokładnie tyle samo widocznych wad. Dobrze zbudowana, uniwersalna lista pod dobrym kierowcą będzie jednak dostatecznie skuteczna, tym bardziej, że pancerka ma pojazdy dostosowane do każdego celu – Vanquisher rozerwie na strzępy każdego Land Ridera w okolicy, klasyczne Leman Russy, Demolishery i Executionerzy nie dadzą żyć wrogiej piechocie, a artyleria bezpiecznie stojąc na tyłach jeszcze dorzuci swoje trzy gorące i niszczycielskie grosze. W tym wszystkim pomogą nam jeszcze umiejętności Asów Pancernych (no dobra, większość z nich jest bezużyteczna, ale Slick Loader to prawdziwa perełka). Po prostu, wybór jest tak bogaty,  że możemy zbudować listę skrojoną do walki z dowolnym wrogiem lub też solidną, uniwersalną armię. Ha! Sprytni panowie natychmiast dorzucili do listy Inkwizytora Szulera z Mistykami, by naprawdę popsuć dzień tym wszystkim kosmicznym marines’om spadającym z niebios.

Przykład ostatniej walki – Regiment Pancerny vs. Orcza Horda. Zaczynałem ja z moimi radosnymi czołgami – Medusa i Griffon wyrwały sporo dziur w tłumulcie zielonych, ale wciąż było ich naprawdę sporo. Vanquisher zgwałcił bezlitośnie Battlewagona, urywając mu kółeczka (immobilize), dwa Battle Tanki ostrzelały oddział Burszuji Motocyklistów, zabijając czterech z ośmiu, Exterminator rozwalił na kawałki Trukka – Armoured Fisty i dwa Hellhoundy siedziały grzecznie w rezerwach, czekając na lepsze czasy – pierwsza tura okazała się bardzo śmiercionośna dla zielonoskórych, posyłając do grobu sporo chopakóf, unieruchamiając ich battlewagona, rozwalając ciężarówkę i posyłając do piachu połowę tych niegodnych motonobów. I tutaj widzimy zaletę pancerki – 90% orczych spluw nie jest w stanie nawet zadrapać naszych zabawek, za to jeżeli dojdą do walki wręcz, to znowu my będziemy mieli przechlapane. W walce z tą armią musimy utrzymać dystans i mobliność, a przy okazji dziurawić ich kiedy tylko się da.

Podsumowując, nie odkryję ameryki twierdząc, że lista ma potencjał w nowej edycji, a przy okazji jest diablo klimatyczna – bo czyż nie czujecie klimatu w plutonie czołgów  z rykiem silników i hukiem dział przemierzając niepowstrzymanie przez wraże linie? Lista nie odbiega sposobem grania od wszystkich standardowych list – ot, musimy korzystać z silnych stron minimalizując nasze słabe strony. Wiem wiem, odkryłem Amerykę, prawdziwy ze mnie geniusz… Chciałem jednak zaznaczyć, że w kompanii pancernej to wszystko jest bardziej widoczne, bardziej oczywiste, dlatego też trudniej tę formację opanować w sposób dostateczny, by nią wygrywać – dlatego każdemu, kto chciałby się bawić regimentem pancernym polecam cierpliwość i jak największej liczby gier, by opanować wszystkie numery potrzebne do kierowania tymi wszystkimi pojazdami. No dobra, polałem dość ogólnie wody na ten temat, ale w niedalekiej przyszłości dokładniej opiszę kilka aspektów tej listy, jak korzystanie z rezerw, używanie Armoured Fist oraz zabawy z bombardami. Ale to w przyszłości xD Uff, ponad 1000 słów na dziś starczy. No panowie i panowie, myślę, że uda się znowu wrócić do formy „Wpis na 2 dni”. Oby, oby! Sayonara!

Wpisy pasujące do tego wpisu tematycznie:
>>> Warianty Lemiesza, czyli bogactwo smaków!

Reklamy

6 Responses to “Czterej pancerni i xenopies…”


  1. 1 Baran
    09/12/2009 o 18:48

    Hej jak ja zaczynałem zbierać gwardię w 2003 to własnie dla morza figurek z latarkami!! ( Tanith Ghosts )

  2. 2 el
    09/13/2009 o 08:08

    Ja myślę, że po takiej przerwie notki przez jakiś czas winny pojawiać się codziennie, żeby zrekompensować spadek morale wśród czytelników ;D
    Czołgi są fajne, ale horda piechoty której życie znaczy tyle, co nic, nadzorowanej przez komisarza tez ma klimat ;)

  3. 09/13/2009 o 12:30

    Saise – jesteś wielki! Twoje wpisy czyta się z olbrzymią przyjemnością :) Zacząłem je sobie nawet drukować i umieszczać w segregatorze :D

  4. 4 magnus
    09/13/2009 o 16:01

    Popieram wypowiedź el-a :D po za tym dawno już nic nie było na temat infity ;)

  5. 5 Gurthrog / Gobbos
    09/14/2009 o 20:01

    A ja, aby zostać w kontrapunkcie, pojade po tym wpisie. Moim zdaniem Hubercie pojechałeś po bandzie i tak się zatraciłeś w swoim, całkiem zresztą fajnym, stylu do tego stopnia, że dość ciężko wyłapać to co chcesz przekazać w gąszczy bardzo wyrafinowanych porównań. Fakt strzeliłeś 1000 słów, ale jak to kiedyś powiedziano o Mozarcie „Za dużo nut”, tak samo tu po prostu za dużo słów, a pionta z tego wpisu jest taka, że da się ale jest ciężko. Bez żadnych konkretów bez wdawania się w szczegóły. Moim zdaniem warto abyś pisał o rzeczach na których się znasz dobrze a nie o tych które dopiero zaczynasz. Podobnie było z Cross me and Die. Pokazałeś kilka (trzy?) ciekawych niewiele się de facto różniących rozwiązań. Zabrakło mi tu większego spektrum, pokazania jak lorda nie należy składać, które itemy są bardziej wszechstronne a które kiepskie. Nie mówię tu o opisaniu każdego itemu ale o kilku zdaniach na temad tego spektrum którym dysponuje chaos.

  6. 09/15/2009 o 13:37

    Wiesz, to wszystko dlatego, że to nie jest poradnik grania AC, lecz raczej recenzja produktu czy jak wolisz, sneak peek na nową AC w nowym meta ;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 8 years ago
Wrzesień 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Sier   Paźdź »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Staty:

  • 66,349 Wejścia

%d blogerów lubi to: