15
Wrz
09

Covert Ops a wielkie roboty, czyli Protolisty

_cus

Hej hej, jak ktoś słusznie zauważył, dawno nic nie było o Infinity – panowie z Corvus Belli dręczą graczy i testują ich cierpliwość względem wrześniowych nowości a ja sam ostatnio nie mam zbytnio czasu (co chyba widać…) na granie, praca pochłania mnie całkowicie. Jednakowoż grałem już dość, widziałem więcej i doszedłem do wniosku, że gdzieś tam w mrokach dziejów czają się wielkie stwory, które nazwałem Protolistami. Jak pewnie pamiętacie, jednym z najważniejszych argumentów zachwalającym ten system jest fakt, iż  nie ma archetypów w listach. Każda jednostka jest użyteczna, każda może pokazać klasę. Dzięki dobremu balansowi w grze Infinity nie cierpi na problem znany z WH40K, gdzie archetypiczne listy dominują na scenie (jak już osławieni Marynaci Chaosu ze swoimi Laszerami/Oblitami). Jest to ogólnie rzecz ujmując prawda, ale jeżeli dokładniej przyjrzymy się formacją graczy dostrzeżemy pewien schemat – chcociaż ludzie używają pełnego wachlarzu jednostek dostępnych ich frakcji, to tak zawsze można podzielić listy na trzy bardzo szerokie kategorie.

Pierwszą protolistą jest ta najbardziej popularna i najczęściej grywana, coś co nazwałbym listą zbalanasowaną albo po prostu Szalką™ – w takich listach znajduje się kilka tanich modeli liniowych  towarzystwem 2-3 znacznie droższych modeli elitarnych. Doskonałym, generycznym wręcz przykładem takiej listy jest starter dla Kombinatu: 4 tanie, solidne acz zupełnie niespecjalne kosmiczne małpki z jednej strony, a z drugiej strony potężny i drogi Charontyd oraz elitarny zwiadowca, Malignos. Listy tego typu stawiają na dobre zrównoważenie sił – mamy odpowiednią liczbę rozkazów generowaną przez nasze tanie trepy oraz dość  modeli, by spokojnie bawić się w scenariusz i zajmować wszelakie znaczniki na jakie się natkniemy. A z drugiej strony mamy jednostki stricte bojowe, których celem jest dodanie do listy odpowiedniego poziomu siły ognia, by mieć odpowiedź na mocniejsze jednostki przeciwnika i siać grozę wśród tych słabszych. Nie ma się co dziwić popularności tego typu list, są bowiem nietrudne w kierowaniu i zabezpieczają się z każdej strony, generując dobrą pulę rozkazów i przynosząc na pole bitwy broń zdolną do poradzenia sobie z każdym potencjalnym celem. Wadą tego typu list jest to, że jest zbalansowana… a dokładniej to, że w każdym aspekcie jest solidna, ale w żadnym nie błyszczy: ma dość rozkazów, ale nie tyle co horda. Ma silne jednostki, ale nie tak silne jak Popychacze Świętej Krowy. Jest to jednak wciąż najbardziej „wytrzymała” na meta lista, dlatego też błyszczy na wszelakich turniejach, na których przecież nie wiemy, z czym się będziemy musieli spotkać.

Drugą protolistą jest coś, co zawsze określam jako Popychacze Świętej Krowy™. Listy te są dość unikalne, diablo zabawne i wyjątkowo śmiercionośne, ale z drugiej strony słabości tychże są wyjątkowo widoczne. Ale zaraz, zaraz, o co tu chodzi? O T.A.G’i. Albo dwa! Cała kwintesencja listy polega na wystawieniu największego, najcięższego drania jakiego mamy na liście – Avatara z Kombinatu, Cuttera w PanOceanii… potwora o ogromnej wytrzymałości i morderczej sile ognia, którego celem jest zadanie jak największych zniszczeń stronie przeciwnika, zanim padnie. Żeby jednak nasza droga zabawka mogła działać, musimy dokupić do listy stosik najtańszych modeli jakie są nam dostępne, które mogą generować rozkaz do puli (po prostu, ziomki z Regularem). Ich celem jest ukrywanie się i nie wystawianie na wrogi ostrzał – muszą przetrwać jak najdłużej, by pula rozkazów nie kurczyła się dla naszego skocznego i radosnego T.A.G’a. Lista ta idzie w dwa ekstrema – z jednej strony kilka totalnych weaklingów, którzy siedzą w krzakach i dopingują, a z drugiej strony Pudzianowski, który ma miażdżyć przeciwników z uśmiechem na ustach. Lista ma spory potencjał bojowy (kto grał z T.A.G’iem ten wie, jak mocno potrafią uderzać) ale cierpi z powodu ostrej niepewności – jeżeli przeciwnik ma w liście rakietnicę, żywotność naszego potwora znacznie się zmniejsza – ba, trochę pecha i tracimy naszą jednostkę uderzeniową! Dalsze ryzyko to wraży haker, który może nie tylko pokrzyżować nam plany, ale wręcz użyć naszego robocika to wyrżnięcia naszych słabiaczków, a to już szczyt okrucieństwa. Z drugiej strony, infiltratorzy i ziomisłamy w kamuflażach mogą w miarę szybko dorwać czyhających w chaszczach słabeuszy i rozerwać ich na strzępy, zamieniając T.A.G’a w dwurozkazowe warzywo. Jak widać, sposobów radzenia sobie z Świętymi Krowami jest sporo – problem polega jedynie na przetrwaniu i takim poruszaniu się, by ten cholery wrogi T.A.G nie masakrował nam armii. Listy tego typu potrafią ostro zaskoczyć, głównie na małych progach punktowych – T.A.G wystawiony na 200 punktów to ostry overkill którego nikt się zwyczajnie nie spodziewa.

Trzecią, ostatnią protolistą jest czystej krwi Horda™,  która stawia na zasadę odwrotną do zabaw z T.A.G’iem – tutaj nie liczy się jakość, lecz ilość, i to w najbardziej skrajny sposób. Lista ta może działać ze względu na dwa prawidła jakie znajdziemy w Infinity. Po pierwsze, standardowa broń najtańszej nawet piechoty przy szczęściu może trafić i zranić droższe i bardziej elitarne wrogie modele – jeżeli więc zamiast inwestować w lepsze giwery, kupimy po prostu znacznie więcej zwyczajnych spluw, osiągniemy ten sam efekt! Samą liczbą rzutów wklepiemy przeciwnikowi odpowiednią ilość ran. Druga zasada to cudowny i kochany rozkaz koordynowany, gdzie cztery modele wykonują rozkazy unisono wzbudzając przy tym tylko jedną reakcję u wrażych modeli. Łącząc te dwa punkty otrzymujemy listę bazująca na ogromnej ilości podstawowych piechociaży, którzy bombardują wroga ogromną ilością pocisków i pędzą do przodu korzystając z osłony gwarantowanej przez rozkazy koordynowane. Zaleta wydaje się oczywista – ogromna pula rozkazów i tak dużo modeli, że pojedyncze straty nie poruszają nas w najmniejszym stopniu. Korzystając z ilości możemy osaczyć dowolny cel i zasypać go gradem kul – wreszcież któraś powinna się przebić! Naturalną wadą tej listy jest mała wytrzymałość jednostek i brak specjalistycznego sprzętu: walka z T.A.G’iem  to będzie prawdziwy horror, gdyż zadamy mu ranę tylko w wypadku skrajnego fuksa! Oczywiście, istnieje drugi wariant Hordy, jeszcze bardziej ryzykowny, ale dużo bardziej krwiożerczy,  tym razem  nie oparty na dużej liczbie karabinów, ale na niesamowitym potencjalne bojowym starego dobrego miecza – lista zbudowana na krwiożerczych i szalonych modelach (impetuous, frenzy itp.) stara się jak najszybciej dojść do przeciwnika korzystając z gratisowych rozkazów i zatłuc go w walce wręcz –  co nie jest takie głupie, bo na przykład tanie jak barszcz Galwegainy (Ariadna) bez większych problemów rozłożą nawet T.A.G’a w walce wręcz polegając na ciosach krytycznych. Jak już jednak napisałem, ryzyzko tego typu hordy jest już ekstremalne – wystawiamy się na masowy wrogi ostrzał, wdeptujemy w jego miny, słowem, raczej niewiele modeli dobiegnie.  No, ale ci co dobiegną, powinni zakończyć robotę!

Naturalnie powyższe trzy protolisty są wyjątkowymi ogólnikami, odpowiednikami zestawu „Gunline / Horda / Kawaleria”  z WFB – są raczej rodzajem definicji trzech metod grania niż dokładnym planem budowy listy. Istnieją równiż listy które ciężko pod powyższe modele podpiąć, unikalne dla tego systemu, jak na przykład cała formacja Ariadny/Kombinatu ukryta pod kamuflażami, czy PanOceania/Nomadzi ze swoimi super-zmechanizowanymi listami opartymi na hakerach i dronach.  Dziś  poznaliśmy mroczne bestie z otchłani czasów, jakimi są Protolisty (Roaaawr!). A w kolejnym odcinku poświęconemu Infinity zajmę się właśnie tymi najbardziej nietypowymi listami – na dronach,  na ostrym kamuflażu, na spadajkach-z-niebiosów! Pozdrawiam drogich czytelników!

Reklamy

15 Responses to “Covert Ops a wielkie roboty, czyli Protolisty”


  1. 1 el
    09/15/2009 o 20:32

    Widzę, ze powoli wracasz do formy, tekst bardziej konkretny od poprzedniego, chociaż można by temat jeszcze rozwinąć, zobaczymy co ciekawego stworzysz w kontynuacji.
    Ja najchętniej gram zrównoważoną rozpą – kilku statystów (fajni są ghulami z p-faustami, w ARO potrafią pokarać wroga równie skutecznie, jak w swojej turze), jakiś szturmowiec, doktor, jakieś wsparcie i jakiś as w rękawie – impersonator, skoczek, TO camo. Taki na przykład Fiday daje sporo radości kiedy uda mu się upolować wrogiego porucznika w 1 turze albo gdy podniesie ze zwłok jakąś śmiercionośną zabawkę…
    Szkoda, że listonosz jakoś nie może do mnie trafić z figurkami, już prawie tydzień na niego czekam :(

  2. 2 magnus
    09/15/2009 o 22:28

    no i nareszcie coś na temat inf – tak to ja ostatnio o tym wspominałem ;) tekst fajnie się czyta. Często spotykam na stole zmodyfikowane listy zbalansowane tzn coś w stylu 3 popychaczy a reszta juz taka co biega po stole Jestem ciekaw tych list nietypowych. Może znajdę swoją ;)

  3. 3 Gurthrog / Gobbos
    09/16/2009 o 02:57

    wśród tych list nietypowych wymienionych na końcu znajdzie się chyba moja koncepcja (trudno to nazwac lista skoro nie gram) Nomadów. Zakłada ona posiadanie hakera, REMa z rakietą naprowadzaną, 2 REMów z total reaction i 2 sputników z markerami do tego idzie trochę jednostek liniowych aczkolwiek warto wsadzić mechanika ze slavami. Teoretycznie powinno działać dobrze. Taktyka opiera się na rozwaleniu wszystkiego co się będzie wychylać przy użyciu 2 total reaktorow. Strzelanie markerami w połączeniu z hakerem z device plus i droną z naprowadzaną rakietą pozwala na wyeliminowanie tego co się chowa, a przede wszystkim tego co ma rakietę. jesli się upchnie hellcata z ADHL to ma sie świetną przeszkadzajkę która potrafi coś zniszczyć jak spadnie i kupiś trochę czasu. Przydatni są też zeros z forward ops, daje to nam dodatkowe możliwości jeśli idzie o naprowadzanie rakiety oraz, gdy nie ma w co strzelać można zaminować przedpole. Ostatnio jak grałem (na przełomie lipca i sierpnia) to udało mi się postawić minę dokładnie centymetr od miejsca gdzie był ukryty ninja.

    hmm . . . to chyba wariacja na temat listy zrówoważonej jest jednak

    link do wersji na 250 http://infinitypool.failedsave.com/army_lists/1030

    • 4 Dabi
      09/16/2009 o 14:19

      Ta lista Nomadów jest całkiem ciekawa. Widać, że jest to takie przemyślane wykorzystanie zabawek.

      W praniu to nie wyjdzie tak uroczo jak na papierze. Za długo Nomadami gram.

      Opcja jest całkiem fajna tylko

      1) problem z misjami będzie
      2) odpowiednie jednostki typu snajperzy będą bardzo skuteczne vs taka lista. Trzeba się ich bać
      3) to nie jest lista taka banalna do grania

      Za to do gry powinna być bardzo przyjemna

      Sam artykuł dość ciekawy chociaż sam bym nieco inne wybrał owe metalisty.

  4. 5 el
    09/16/2009 o 10:26

    Jakoś nie ufał bym tym reaktorom ;) Jeśli nie mają MSV to wystarczy je zadymić i spokój. Można je potem własnym MSV wyłuskać właściwie bezkarnie… To samo przy strzelaniu z camo. Ale kto wie, z nomadami jeszcze nie grałem :D
    Drugi problem to „oczywista oczywistość” kto jest leutnantem. Snajperzy w TO camo i inni impersonatorzy się ucieszą ;)

    Moje dzieło na 250: http://infinitypool.failedsave.com/army_lists/1461
    2 potencjalnych leutnantów, jeśli przeciwnikowi nie będzie chciało się dokładnie liczyć SWC to nawet 3 ;). Tak w sumie możnaby jeszcze pokombinować – zastąpić kangurka lasiqiem z riflem, zabrać któremuś z ghulamów p-fausta i uzyskac w ten sposób dodatkowego statyste udającego porucznika… Ale taka opcja najbardziej mi się podoba. Jest tu właściwie wszystko, co potrzebne do szczęścia. Granatnik z dymem, MSV L2 z solidną bronią, rakiety przeci tagom, impersonator żeby stresować wroga…

  5. 6 Gurthrog / Gobbos
    09/16/2009 o 14:32

    w tej mojej rospie też jest dwóch możliwych Lt.: haker i mobile brygadzista. Z tym dymem to mnie szczerze zagiąłeś faktycznie może być problem, który rozwiązać może haker naprowadzający rakiety i granatnik jeśli idzie o strzelanie z kamuflażu TO, bądź innego to warto zauważyć że nomadzkie Reaktory mają mimetyzm co w połączeniu z postawieniem ich w osłonie daje dobrą ochronę, dodatkowo można się tak wystawić że model wychodzący z kamuflażu będzie musiał strzelać w jeden cel, a następny rozkaz wywołuje już reakcję pozostałych modeli, ewentualne uszkodzenia REMa można naprawić, clockmaker z 2 slavami jest w stanie szybko się uporać z takim problemem. Kluczem tutaj jest takie ustawienie swoich modeli aby się na wzajem kryły. Tak aby przeciwnik ryzykował oberwaniem od kilku modeli nie zależnie od tego gdzie się pojawi. Na 300 punktów wygląda to tak http://infinitypool.failedsave.com/army_lists/1463 i w takim składzie rospa mi się podoba, nie jest co prawda odporna na ariadnę (chociaż rakieta w grupkę berserkerów nie jest zła). Natomiast jeśli się trafi na TAGi, REMoty czy ciężką piechotę to zacznie się robić ciekawie z uwagi na hakerskie tricki które można ta rospą uskutecznić (np przejąć wrogiego remota położyć nim minę i strzelać do oporu. E/M granatnik sprawi że kluczowy dla przeciwnika sprzęt może przestać funkcjonować. Jest też sniper z MSV L2 i X-Visor w kamuflażu co daje bardzo skuteczny ostszał tego co się próbuje schować. Mobile Brigada stanowi twardszego Lt, ale zabiera hakerowi rozkaz. Teraz można już tylko dublować pewne rozwiązania przy zwiększaniu limitu punktów.

    Mój kolega grający Nomadami zauważył, że im więcej ma się HMG w rozpisce tym lepiej i na 250 pts wrzuca 3-4 HMG co faktycznie ma swoje efekty na polu walki.

    • 7 Dabi
      09/16/2009 o 18:07

      Reaktion Zondy nie mają żadnego mimetyzmu :)

      W przypadku kiedy atakuje ich coś z zaskoczenia to najpewnieszy sposób aby się ich pozbyć. Najlepiej tak strzelając aby ich odpowiedź była niemożliwa (- 12 do BS)

      Dym to też pewne rozwiązanie chociaż ja akurat nie za bardzo stosuję.

      Co do tych HMG to mam raczej inne doświadczenia. Na rozsądne punkty wrzuci się „tylko” 2 HMG bo nie wyrobić się idzie z SWC. Pomijam tutaj HMG na Zondach które jest tanie.

      Fajna opcja jest z taką ilością cieżkiej broni ale jednak nie jest to takie super uniwersalne i takie wypaśne.

      Szczerze to ja wolałbym mieć HMG i Multi sniperkę niż 3 x HMG

      Szczególnie w Nomadach. Ci są akurat na turniejach nie tak często spotykaną frakcją

  6. 09/16/2009 o 16:12

    Dabi a jakie metalisty ty byś wyznaczył? ;) Sam osobiście gram przeważnie listą zbalansowaną (Charontyd uber alles!), ale wraz z poszerzaniem się kręgu Shasvastii coraz częściej bawię się listą opartą całkowicie na zakamuflowanych jednostkach i sporej liczbie snajperów – jeżeli przeciwnik nie ma MSV, to ma solidnie przechlapane – Malignos z MultiSniper Riflem w dobrym miejscu umieszczony naprawdę potrafi być wyjątkowo niegodziwy.

    • 9 Dabi
      09/16/2009 o 18:16

      Poza tymi wymienionymi. Chociaż trudno równoważną rozpiskę nazwać imo klasycznym metatypem (ale to takie moje własne zdanie)

      No właśnie podtyp dodałbym coś ala Twoje Shasvasti full camo – czyli partyzantka. Rozpiska na jednostkach lekkich za to trudnych do trafienia, z bonusami przy wystawianiu się. Często zorientowana na zrobienie misji a nie na walkę sensu stricto. Coś takiego

      I szczerze to jest to częściej wykorzystywane raczej niż Horda.

      Sam często gram takimi rozpiskami i muszę przyznać iż daje to sporo frajdy.

      Jest jeszcze coś co można określić śmietnikiem ;) Lub losowym doborem.
      Gracz bierze modele które mu się podobają, lista wygląda jakby nie było w niej większego sensu. A tym też da się grać i to całkiem fajne.

  7. 10 R2D2
    09/16/2009 o 16:14

    Hmm… Jak dotąd składałem rozpiski 4fun oparte na Aquila guardzie z HMG, Cutterze, mechaniku z Pal botem i wszelakich fizylierach (jakiś Haker, trochę mięcha, jak starczy punktów to ciężka broń). Nie wiem do czego to zaliczyć ;).

  8. 09/16/2009 o 17:33

    Popychacze świętej krowy – w twojej liście to Cutter robi robotę. Aquila jest wsparciem, przeciwpiechotnym dodatkiem. Mechanik, wiadomix, Cutter drogi, trza go utrzymać w dobrej formie. A Fusillerzy to zwyczajni haszczowce, siedzą w ciepełku i generują rozkazy.

  9. 12 Gurthrog / Gobbos
    09/16/2009 o 22:53

    generalnie to kombinowałem z rospską gdzie się będzie można hakerem pobawić, zobaczyłem w akcji reaction zondy i bardzo mi się spodobało to co potrafią i tak powstała ta rospa.

    BTW

    co myślicie o pomyśle armii sektorowych?

  10. 13 magnus
    09/17/2009 o 00:00

    jak dla mnie jest świetny – im więcej opcji tym lepiej ;) tak w dużym skrócie

  11. 09/17/2009 o 15:53

    Też uważam pomysł na sektorialne armie za doskonały, pod warunkiem że podręcznik będzie dobrze skrojony a sektory odpowiednio wyważone – póki co jednak pod względem balansu Corvus Belli radzi sobie wyśmienicie, więc raczej oczekuję sukcesu, niż porażki. Sektorialne armie otwierają zupełnie nowe możliwości tworzenia sił: sam na przykład napalam się na drugą armię do Infinity, listę tylko na Hassassynach z Haqqislamu – ten klimat, ten smaaaak!

  12. 15 magnus
    09/17/2009 o 16:49

    Coś czuje że Hassassyni będą popularni ;) CB jeszcze mnie nie zaskoczyło negatywnie jeżeli chodzi o nowości więc jestem w miare spokojny o dodatek. Więcej możliwości, więcej fluffu, jednostek. Jak dla mnie spora różnorodność wyboru to plus :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 8 years ago
Wrzesień 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Sier   Paźdź »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Staty:

  • 66,349 Wejścia

%d blogerów lubi to: