10
Paźdź
09

Niebiescy kontra czerwoni!

Czyli frakcje w Warmachine! Zanim jednak przejdę do rzeczy, klasyczny już wstęp ogólny. Jutro wyjeżdżam do Hong Kongu i do Singapuru, w interesach, by pozwiedzać i ogólnie się zrelaksować. Naturalnie poszperam za sklepami z grami figurkowymi, ale nie wierzę w to, że coś znajdę – do hobby nie jest zbyt popularne w Azji, z jakiegoś niezrozumiałego powodu. Zjem psa czy tam innego kota, i będzie czad. Z wiadomości lokalnych jestem targany rozłąkami – podejrzewam, że całkowicie zrezygnuję z grania w WFB i WH40k. Po prostu te systemy niczego nie oferuję za wyjątkiem świata, w który i tak mogę głębiej się zanurzyć grając w sesję WFRP czy Rogue Trader’a (na którego ostrzę sobie ząbki). Jedyna gra GW w którą będę się bawił to War of the Ring, jak dla mnie ich najlepszy produkt ever created. Oczywiście nie porzucę zupełnie śledzenia wątków poświęconych tym systemom, ale aktywnym graczem nie będę na pewno. Właśnie sprzedałem ostatnią moją figurkę do WFB, i raczej już po to nie sięgnę. Może któraś edycja zrewolucjonizuje system, może mnie znowu zainteresuje. Może. A ponieważ natura nie znosi próżni, a na dodatek mam sporo przyoszczędzonej kasy, która miała być przeznaczona na WFB/WH40k, zacznę często-gęsto zabawiać się w niszowe systemy, starając się, by były odrobinę mniej niszowe, niż są. Uff, tyle wylewania osobistego, czas przejść do rzeczy, czyli do frakcji obecnych aktualnie w Warmachine.

Jak już wiecie (było nie było pisałem o tym jakieś kilkanaście razy), Warmachine przeżywa właśnie istną rewolucję związaną z nową edycją, która zaiste ziściła sny wiernych graczy. Wszystko co dobre w systemie wróciło, wszystko co złe zostało wygnane! Stoły całego świata ponownie trzeszczą pod szarżami ciężkich Warjacków, i było wiele radości. Wierzę w nową Warmachinę, bo nie da się w nią nie wierzyć. Owszem, to wciąż drogi jak jasna cholera system skirmishowy, ale oferuje zabawne zasady, fajny klimat steampunka i bardzo ładne, komiksowe w stylu modele. W kilku poprzednich wpisach przybliżyłem pobieżnie mechanikę funkcjonowania rozgrywki, dzisiaj zaś chciałbym pokrótce zaprezentować frakcję, jakie ścierają się ze sobą na polach bitew Immoren. No, to do dzieła.

cygnarCygnar, czyli panowie w błękicie, najpotężniejsze ludzka nacja pośród wszystkich Żelanych Królestw, prawdziwa ostoja postępu i nauki. To tutaj do perfekcji opanowano technomancję  i arkanikę mechanizmów, tutaj produkuje się najlepsze cortexy – magiczne mózgi które stanowią podstawę istnienia ‚Jacków, napędzanych magia i parą maszyn, których istnienie pomaga człowiekowi w każdym zadaniu – od podnoszenia ciężarów do walki z wrogami. Cygnar szczyci się nie tylko swoją postępową technologią, ale również postępowym ruchem społecznym i politycznym – choć jest to królestwo, mieszkańcy posiadają szeroki wachlarz obywatelskich swobód, żyje im się wygodnie i dostatnio. Ba, Cygnar to jedyne królestwo, które z pozytywnym skutkiem rozpoczęło badania nad elektryką, którą ze śmiertelną skutecznością wykorzystuje na polu bitwy. A jeżeli już o bitwach mowa, Cygnarska myśl wojenna opiera się na walce dystansowej – ich technologia broni zasięgowej jest najlepsza na całym kontynencie, i zagwarantowała im wiele zwycięstw. Jeżeli twoim celem jest bombardowanie przeciwnika z bezpiecznej odległości, czułbyś się w Cygnarze jak u siebie w domu. Poza potężną bronią dystansową cygnarskie wojska skupiają  się na szerokiej gamie specjalistów, którzy są  mistrzami w jednej, ściśle określonej dziedzinie. Wszystko to nie oznacza, iż panowie w błękicie unikają starć wręcz, ba, posiadają kilka jednostek bojowych oraz zakres Warjacków zaprojektowanych ściśle do walki wręcz – faktem jest jednak to, że bitwę  wygrasz za pomocą walki na dystans, a nie w starciach twarzą w twarz. Warjacki Cygnaru nie są ani zbyt zręczne, ani niesamowicie wytrzymałe – są za to wyposażone w przeróżne zaawansowane techniczne nowinki, dające im przewagę nad starszymi modelami innych nacji. Dorzućmy do tego magów specjalizujących się we wspomaganiu swoich podwładnych, a dostajemy armię, która średniej klasy wojowników przekształca w bardzo skuteczną i wszechstronną machinę wojenną.

khadorKhador, czyli biel śniegu i czerwień krwi. Na północ od Cygnaru ciągnie się kraina skuta lodem, pokryta ciemnymi lasami i groźnymi górami. Kraina, gdzie trzeba być twardym i niezłomnym, by przetrwać kolejny dzień. Khador to największe i ściśle militarystyczne królestwo w całym Immoren, o imperialnych zapędach, powstrzymywanych przez wojnę z największymi narodami kontynentu. Agresywna propaganda i przymus wojskowy przekształcił to państwo w prawdziwy stan wojenny, co nikomu w sumie nie przeszkadza, gdyż Khadoranie to gorącokrwiści i niezależni awanturnicy, którzy z radością dadzą komuś w mordę – jeżeli będzie to wróg, to tym lepiej! Khador nie polega na technice, bo ta na nic się nie zdaje w skrajnych warunkach panujących w tej krainie – ważne jest to, by była prosta, trwała, solidna i łatwa w utrzymaniu. Widać to w ich Warjackach, starych i wysłużonych. I piekielnie, piekielnie pancernych. Jeżeli nic nie cieszy cię bardziej, jak ogromne wojenne machiny, ważące kilkanaście ton potwory, to jesteś mieszkańcem Khadoru. Lekkie Warjacki? Są dla frajerów! Liczy się masa, siła i kosmiczna wytrzymałość.  Warjacki Khadoru są proste –  żadnych cudawianek, żadnych technicznych nowinek, ot, wielki topór, ogromny bojler i kilkanaście cali hartowanej stali! Podobnie wygląda cała armia Khadoru, oparta na twardych i umięśnionych miłośnikach przemocy. Jak już pewnie się domyśliliście, walka wręcz i wybijanie zębów  to ulubiona rozrywka Khadorczyków. Mało tego, ich magowie też nie lubią się patyczkować, i stawiają głównie na ostrą i zimną magię  ofensywną, która ma ogólnie czynić  krzywdę. Jak to mówią: If your like to bring Hurt into opponent face, choose Khador!

the-protectorate-of-menothProtektorat Menotha, czyli ogień i wiara! Najmłodsze i najmniejsze królestwo powstałe w wyniku wojny religijnej wewnątrz Cygnaru to fanatyczna teokracja władana przez solidnie obłąkanych kapłanów z pianą na ustach. Wierni wyznawcy Menotha, stwórcy ludzkości, chcieliby tylko by cała ludzkość wielbiła stwórcę. Nobliwy i szczytny to cel, niestety, pogardy godni ludzie nie chcą dobrowolnie przyjąć jedynej słusznej wiary.  Co trzeba zrobić? Bić, palić, niszczyć i kaleczyć tak długo, aż się  opamiętają i uznają wielkiego Menotha za swojego pana i jedynego Boga! Genialny plan! Protektorat nie ma stałej armii, gdyż nie musi jej mieć – cała nacja składa się  z fanatyków, którzy na jedno skinienie swoich mentorów rzucą się w oczyszczający ogień. Protektorat jako młode, niezależne państwo nie mogło sobie pozwolić na budowę  szerokiej gamy ciężkich Warjacków – dlatego też postawili na wysokiej jakość  lekkie maszyny wojenne, szybkie, zwinne i doskonale zaprojektowane, są zdecydowanie najlepszymi tego typu maszynami w całych Żelaznych Królestwach. Przechód armii Menotha łatwo zauważyć przez łunę, gdyż lubią oni podpalać wszystkich wrogów świętym ogniem – wszechobecnym w armiach i bojówkach tego kraju. Ich niewyszkolone jednostki nadrabiają niesamowitą odwaga i poświęceniem, często przypuszczając praktycznie samobójcze, acz druzgoczące ataki na wrogie pozycje. Oprócz tego, jednostki protektoratu walczą znacznie zacieklej w obecności swoich świętych mężów – w grze oznacza to położenie dużego nacisku na synergię pomiędzy jednostkami, które razem potrafią zdziałać dużo więcej, niż na to wygląda – jest to ulubiona frakcja miłośników wzajemnego oddziaływania jednostek w armii.

cryxCryx, czyli zepsucie i czarna magia. Cryx to prawdziwy koszmar, powstałe w zamierzchłych czasach, założone przez Toruka, Ojca Smoków i dwunastu władców piratów, którzy pokłonili się Torukowi w zamian za obietnicę nieśmiertelności i niewyobrażalnej mocy. Obietnica została spełniona, i tak też powstali pierwsi Liczowie Lordowie (Lich Lords), mroczni i potężni mistrzowie czarnej magii i nekrotechniki. Ich technologia opiera się na iście demonicznym koncepcie – zamiast zużywać tradycyjne paliwa,  Liczowie odkryli, iż spalani duszy gwarantuje solidny zastrzyg energii dla wszystkich machinerii Cryxu. Ich potworne Helljacki karmione duszami poległych emanują trupią poświatą i mroczną, niezrozumiałą magią. Cryx nie jest tak naprawdę królestwem, raczej krainą wyrzutków, kryminalistów, nekromantów i szaleńców, idyllą dla wszelkiego zła. To tutaj możesz przeprowadzać najgorsze, nieludzkie eksperymenty, to tutaj możesz mieć bezpieczną kryjówkę dla swojej pirackiej bandy. Wszystko to jest jednak otoczką dla prawdziwego centrum Cryxu, w którym nieumarłe, nekromechaniczne armie Ojca Smoków rosną w siłę, by uderzyć na królestwa żywych i kraść  im dusze. Armie Cryxu są dość specyficzne – ich ‚Jacki nie są silne i wytrzymałe, nie posiadają też zaawansowanej technologii.  Jednak ich specyficzne paliwo gwarantuje im większe możliwości oraz metafizyczne umiejętności. Są również zręczniejsze i szybsze od konstruktów innych nacji. Trzon armii tworzy wszelaka zbieranina nieumarłych i nekrokonstruktów, bezwolnych sługusów – których można poświęcić bez mrugnięcia okiem, by zyskać  jakiś dodatkowy atut. Mroczna magia nekromantów nie jest ściśle ofensywna, ale osłabia siłę i wolę  walki, koroduje stal i przeżera skórę. Jeżeli idea duchów z pistoletami i grania opartego na brudnych zagrywkach nie jest ci obca, nieumarli Cryxu są twoim wyborem!

the-retribution-of-scyrahKara Scyraha (Retribution of Scyrah) to świeża frakcja, składająca się z rdzennych mieszkańców lasów Ios, elfów, którzy podjęli walkę z ludźmi by chronić ich Boga. Boga, który umiera, raniony arkaniczną technologią ludzkości, wykorzystaniem magii wraz z prostą techniką. Iosianie nie cierpią pary, silników i technologii, i przybyli, by raz na zawsze obrócić ją w proch – przybyli wymierzyć karę na wszystkich ludziach! A ludzie nie spodziewali się, że głęboko w lasach Ios istniała tak zaawansowana cywilizacja, której postęp oparty jest całkowicie na czystej magii, której Warjacki – zwane Myrmidonami, nie używają niczego poza czystym Aetherium! Łowcy magów i niesławni Strażnicy Świtu z entuzjazmem polują na wszelkie formacje ludzi, niszcząc wszystkie objawy ludzkiej cywilizacji napotkanej na swojej drodze. Ich Myrmidony to niesamowite kawałki wojennych machin, uzbrojone w dziwaczną i wyszukaną broń, otoczone magicznym polem siłowym, wnoszą na pole bitwy szerokie spektrum unikalnych umiejętności – które, na szczęście ludzi, znikają wraz z rozproszeniem się ów magicznego siłowego pola ochraniającego Myrmidona. Jednostki bojowe elfów to wyszukani specjaliści, idealnie dostosowani do określonego zadania. I choć elfy nie grzeszą wytrzymałością, ich prędkość i niesamowita zwinność gwarantuje im solidny zestaw przewag nad niezdarnymi mieszkańcami Żelaznych Królestw. Jeżeli taktyka szybkiego uderzenia, oparcie swoich sił na magii i mocnych, acz niestabilnych zabawkach jest twoim konikiem, to Kara Scyraha może się okazać frakcją w sam raz dla ciebie!

Puff! Oprócz powyżej wymienionych pięciu dużych frakcji, istnieje jeszcze bardzo rozbudowany system najemników z licznymi kartelami. Jest ich jednak naprawdę sporo – od piratów, do krasnoludzkich inżynierów, dlatego też stanowić będą oddzielny wpis w niedalekiej przyszłości. Mam nadzieję, że ten króciutki opis każdej frakcji dostępnej aktualnie w Warmachine pozwoli wam lepiej określić, którą z nich chcielibyście spróbować ;) Pozdrawiam, i sayonara!

Reklamy

17 Responses to “Niebiescy kontra czerwoni!”


  1. 1 Gurthrog / Gobbos
    10/12/2009 o 13:08

    jak to zwykle bywa w takich okolicznościach ponownie przymierzyłem się do Warmachine i tak jak podoba mi się styl i zasady oraz niejackowe modele Retribution tak szalenie nie leżą mi ichnie jacki. Zawsze chciałem mieć za to trochę Cryxu: Terminusa, kilka jacków (seethery, deathjack, żadnych kurczaków) trochę jakiejś piechoty, ale jak to w życiu bywa ani kasy ni-ma ani kto malować ni-ma, więc zapewne zostanę przy swoich niepomalowanych Legionistach, może dokupię trochę piechoty a na pewno Reaka, i feralgeista. Figs Reaka tak mi się podoba, że spróbuje go przemycić do swojej armii WH40k do CSM lub powoli rodzących się Demonów jako Khorne’owego psa czy coś.

  2. 10/15/2009 o 18:31

    Odejscie od Wh40k to zawsze smutna nowina.
    Ostatnio zrobilem powazny remanent w swoich ludkach i doszedlem do wniosku ze zamiast paru tysiecy niepomalowanych figurek, fajniej by bylo miec ze pare garsci skonczonych i ladnie pomalowanych. Wybralem co fajniejsze wzory, rozlicze armie na okolo 500 – 750 pkt do wh40k i cos okolo 1500 do Battla, i wreszcie pomaluje a nadwyzki sprzedam. Jesli zrobie tak konsekwentnie z kazda armia do ktorej ludki mam, poza Squatami ktorych wywalac nie bede, zyskam jakies dwa metry szescienne miejsca na pawlaczach. Upchne tam fajny teren! Zdecydowanie jakosc a nie ilosc…

    RT RPG zapowiada sie lepiej niz dobrze…

    Wpis o Warmachinie fajny, wreszcie wiem mniej wiecej o co chodzi w tych frakcjach :-)

  3. 3 Gurthrog / Gobbos
    10/15/2009 o 23:23

    grywasz na 500-750 pkt w WH40K ? gdybym ja miał tak zagrać to nie wiem czy by mi się udało foc wypełnić

  4. 10/16/2009 o 00:03

    Tak, to najfajniesza zabawa, male pkt, malo ludkow fabularne scenariusze. Do tego wh40k powstala. Nie mowie ze gram w duchu pierwszej edycji, nie licze amunicji, obciazenia itp
    Granie na nieduze pkt przywraca nadzieje na fajne granie.

  5. 5 Vader
    10/16/2009 o 07:13

    Co do scenariuszy, to miał być opublikowany zwycięski scenariusz z Infinity, nie przypominam sobie by mi umknął

  6. 7 Vader
    10/17/2009 o 17:08

    Nie badzcie tacy, dajcie linka

  7. 8 R2D2
    10/17/2009 o 19:19

    https://metalnplastik.wordpress.com/2009/08/27/informacja-turystyczna/

    A wracając do felietonu, to odejście Saise od czterdziestki boli :(. Dobrze że ten blog jest poświęcony też infinity ;).

    • 9 Vader
      10/18/2009 o 00:14

      „Scenariusze zostaną umieszczone do ściągnięcia po tym, jak przejdą korektę i przetransformuje je w wygodne i schludne pliki PDF.”

      No ale owe schludne pliki pdf umieszczone nigdzie nie zostaly :(

      SAISE!!! WRACAJ DO NAS Z TYCH HERETYCKICH KRAJÓW!!

  8. 10/18/2009 o 18:57

    Jestem już prawie w samolocie powrotnym – a 24 godziny wyląduje w kraju.

  9. 11 Anonim
    10/20/2009 o 11:55

    Do pracy Saise, do pracy, bo mi tych wpisów brakuje.

    Jakieś wieści z poczy poslkiej?

  10. 12 el
    10/20/2009 o 11:55

    Ten koment powyżej jest mojego autorstwa – zapomniałem wpisać nick ;)

  11. 14 Vader
    10/21/2009 o 14:37

    Za dlugo…

    Zdecydowanie zbyt dlugo bez wpisu.

  12. 15 R2D2
    10/22/2009 o 03:41

    Już prawie czwarta rano a ja wciąż na wpis czekam ;).

  13. 16 el
    10/22/2009 o 20:25

    Dabi: paczka już raz wróciła do Saise, który potem wysłał ją ponownie. Od tamtego czasu słuch po niej zaginął. Pierwszy raz miałem taką akcję z pocztą polską, zawsze wszystko dochodziło w max. 2 tygodnie…

  14. 17 Vader
    10/22/2009 o 23:41

    Nie żebym narzekał, czy cosik, ale już drugi tydzień leci bez wpisu :(


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 8 years ago
Październik 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Wrz   List »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Staty:

  • 66,349 Wejścia

%d blogerów lubi to: