04
List
09

Heroes does heroic deeds!

war

Witam ponownie! Nowy miesiąc, nowe możliwości, a przede wszystkim powrót do regularnych wpisów. Perturbacje związane z przeprowadzką praktycznie zakończone, jedynie kilka kartonów wciąż czeka na moment, w którym przejdą ze stanu „Co ja tam kurna mam” do stanu „Rozpakowane i za cholerę nie wiem, co teraz począć z tym pustym kartonem”. Internet już mam podłączony (to tak, jakby mi ponownie wszczepili mały, acz diablo ważny organ!) i radośnie mogę stukać w klawiaturę, posyłając w gościnne objęcia sieci tony bełko… znaczy, przemyślane i starannie zredagowane wywody (naturalnie, dla pewnej określonej wartości „staranności”). Z dalszych wieści – choć byłem mocno nastawiony na absolutne zerwanie z WH40k/WFB z punktu widzenia systemów figurkowych, to jednak pozbycie się nałogu jest wymagające i bardzo trudne, musi postępować stopniowo! Przynajmniej od dłuższego czasu niczego nowego nie kupiłem, co uważam za sukces… ale subskrypcji White Dwarf’a na pewno nie utnę, oj nic z tego! Tym bardziej, że oszczędności wydobyte na „nienabywaniu” niczego do tychże systemów rozpłynęły się z zakupami do Warmachine/Infinity oraz głównie War of the Ring, który to system ostatnio trzyma mnie w ekstatycznym podnieceniu.

Tak, dzisiaj będzie o War of the Ring – i już widzę plecy większości z was, jak z lekką odrazą gasicie stronę wzdychając, że marnuje czcionkę na jakiś tam śmiechowy system przeznaczony dla dzieciaczków, na dodatek z figurkami przedstawiającymi Elijaha Wooda czy Orlando Blooma z doczepianymi szpiczastymi końcówkami na uszka. I choć przyznaje, klimat „Filmowego Władcy Pierścieni” może nie każdemu odpowiadać, to już dobra i płynna mechanika nie powinna już mieć przeciwników.  WOTR jest jak dla mnie najlepszym produktem GW właśnie pod względem przemyślanego systemu prowadzenia rozgrywki, który zachowuje prostotę i przyswajalność pierwowzoru (LOTR) z jednoczesnym dodaniem nowej warstwy mechaniki koniecznej do prowadzenia starć na poziomie kompanii. Nie mam zamiaru dokładniej omawiać mechanik zastosowanych w tym systemie ale rzeknę wam, iż wiele z tych zasad powinno pojawić się w nowej edycji WFB, gdyż  są nie tylko znacznie bardziej klarowne od swoich odpowiedników z WFB, ale  oferują  graczom tak samo szerokie możliwości taktyczne.  Inny team projektantów, inne podejście do gry… lepsze efekty. Polecam zapoznać  się dokładniej, by samemu dostrzec uroki WOTR’a.

Dziś  chciałbym się  skupić na jednym wyjątkowo mocnym aspekcie systemu, a mianowicie na bohaterach i legendarnych monstrach. Każdy system ma w sobie jakiś myczek, jakąś rzecz, która staje się jego flagą, godłem i sztandarem. Kombogenność i walki ‚Jacków w Warmachine, epicki balans i system ARO w Infinity, gra bez kości w MalifauX, fantastyczny i unikalny system walki w Alkemy czy bogaty i prężnie rozwijający się świat WarhammeraLord of the Rings zaś przyłożyło spory nacisk na zabawę  znanymi wszystkim bohaterami i „tymi złymi”. Owszem,  horda bezimiennych orków czy dzielnych gondorczyków jest konieczna do zabawy, ale nie stanowią oni tak naprawdę trzonu rozgrywki czy kolekcjonowania armii.  We Władcy Pierścieni to bohaterowie napędzają zabawę, dosłownie i w przenośni. Cóż  bowiem mogą  począć  orki, które napotkają  na swojej drodze Gimliego? Umrzeć, ot co! Kto przeżyje ostrzał z łuku Legolasa? Nawet Sauron musiałby zrobić unik. A co do Saurona… tak, można zagrać  Sauronem i jego mroczna potęga jest wyraźnie odczuwalna.  Niestety, skirmishowa skala rozgrywki w Lord of the Rings nie pozwalała twórcom gry na „przeginanie” postaci, by oddać ich prawdziwą  moc, co powodowało lekki niesmak pośród  graczy – owszem, Balrog był dużo mocniejszy od pozostałych modeli, ale to oznaczało że co, może walczyć z 3-4 orkami na raz?  Żałosne! Taki Balrog powinien z palcem w węglowatym tyłku roznosić na strzępy całe zastępy wroga na tyle głupiego, by stawać mu na drodze. War of the Ring naprawiło ten błąd.  Z wykopem!

Zmiana skali rozgrywki nareszcie dała szansę na pokazanie pazura najpotężniejszych postaci trylogii, gdyż twórcy mieli dostateczną ilość punktów do wydania,  by stworzyć prawdziwe monstra. Teraz wspomniany już Balrog to prawdziwa groza, zło i szatany. Z łatwością  rozrywa wrogie regimenty mordując hordy naiwniaków, ze śmiechem odpiera nawet najmocniejsze wraże ataki, sieje terror i jest niemiły! Skrajnie niemiły! „Gdzie balans?”, zapytacie się – gdzie jest balans, kiedy na stole ląduje bestia zdolna do obrócenia w pył kompanii liczących pół  setki wojaków?  W punktach, drodzy czytelnicy, w punktach: taki Balrog kosztuje 500 punktów (gra się  bitwy na 1000-1500 przeważnie), co  – przeliczając na orki – da uch  nam około 330! To dość dużo orków, nie sądzicie? Jest ich na tyle dużo, że są nawet w stanie próbować powalić takiego Balroga, choć nie będzie to łatwe zadanie. To jednak nie o kwestię balansu mi chodzi, lecz o sam poziom Epickości Starć. Teraz, kiedy gracz wystawia na stół swojego drogocennego Saurona czy Czarnoksiężnica z Angmaru, może ogłosić jego wejście tubalnym i srogim basem wiedząc, iż przeciwnik syknie z przerażeniem i niezadowoleniem, że oto będzie musiał się jakoś uporać z legendarnym i potężnym draniem.

To jest wielka radocha! Nie po to człowiek wydaje sporo szmalu i pakuje cenne godziny na pomalowanie swojego epickiego herosa, by ten był tylko nieco mocniejszy i zabawniejszy w graniu od przeciętnego wojaka, prawda? Chcemy, by był on centrum naszych sił, by jego wejście miało odpowiedni styl, by przeciwnik miał godnego przeciwnika i by jego ogólny performance na stole napawał nas dumą. Bo któż nie poczuje radości, kiedy jego wielki bohater właśnie zmasakrował dwudziestu wrażych wojaków nie odnosząc przy tym nawet zadrapania?

Szczęśliwie, napakowanie bohaterów umiejętnościami i wszelakimi mocami nie jest jedyną rzeczą, która wyznacza kluczową rolę herosów w grze. Od  początku zamysłem twórców było ustanowienie tych indywiduów  bazą dla każdej kolekcji i formacji. Nawet pojedynczy, nienazwany heros wprowadza nową jakość i stertę możliwości dla jednostki, w której się znajduje. A wszystko za sprawą znanych już z pierwowzoru punktów Potęgi (Might), które pozwalają bohaterom na dokonywanie prawdziwie heroicznych wyczynów. I są one naprawdę ważne dla samej rozgrywki.

Po pierwsze, pozwalają działać pierwszemu! WOTR stosuje system zamiennych faz (Gracz A wykonuje ruch, Gracz B wykonuje ruch. Potem Gracz A wykonuje strzelanie, Gracz B wykonuje strzelanie itd.), co samo z siebie wymusza na graczach nieco więcej pomyślunku. Zawołanie heroicznej akcji danego typu daje nam pierwszeństwo do wykonania tejże akcji, co pozwala nam „wyprzedzić”  działania przeciwnika. Skoro i tak wiemy, że zechce nas zaszarżować, bo czemu nie uderzyć pierwszy i samemu nie dostać bonusu za szarżę? Mądrze użyte punkty Potęgi mogą zagwarantować nam przewagę w ten dość prosty, acz diablo skuteczny sposób.

Po drugie, skoro już mam w oddziale herosa, to niech ten oddział poczuje jego obecność korzystając heroicznych akcji – wydając punkt Potęgi użwamy „ulepszonego” wariantu standardowej akcji. Lepiej walczymy, lepiej szarżujemy, lepiej strzelamy… no po prostu daną czynność wykonujemy lepiej. Tutaj pojawia się  nawiązanie do trzeciego prawa wykorzystania punktów Potęgi, które traktuje o tym, kiedy tego nie robić.  To trudna sztuka, gdyż pokusa wykonania akcji „lepiej” jest dość duża, dlatego też musimy dokładnie przeanalizować, czy potrzebujemy danej przewagi. Czy podczas szarży jest duże ryzyko, że nie dobiegniemy i lepiej będzie dokonać heroicznej szarży? Czy podczas walki nie mamy dostatecznej przewagi, by ją wygrać bez wzywania heroicznej akcji? Łatwo jest wydawać te drogocenne punkty, ale pamiętajmy – one się nie odnawiają i są dość drogocennym surowcem!

Trzecie primo, używaj swojej Potęgi do przekraczania granic w trudnych sytuacjach. Punkt Potęgi ma jeszcze jedną śliczną właściwość, a mianowicie pozwala na dodanie jednego oczka do naszego rzutu kostką. Niewiele? No niby tak, chyba że akurat jednego oczka nam brakuje do zniszczenia całej wrogiej formacji lub zdecydowane wygrania walki, prawda? Albo podbicia wyniku w heroicznym pojedynku lub też ostatecznego uśmiercenia wrażego potwora z zasadą Hard to Kill! Patrzy uważnie na takie sytuacje, by ich nie przegapić, gdyż jedna mała zmiana może dać nam solidną przewagę nad wrogiem lub po prostu spowodować, że nasze plany będą posuwać się gładko i zgodnie z założeniami.

Jakby tego było mało, heroiczne czyny są niewystarczające dla prawdziwych kozaków Śródziemia. Co by to było, kiedy zwykły kapitan Nienazwany z Gondoru mógł to samo, to Aragorn Król Wszechświata™ czy Czarnoksiężnik z Angmaru? Oczywista wiadomo, że taki Aragorn będzie miał swój unikalny sprzęt i jakieś tam zasady specjalne, ale skoro ma już  wydawać punkty Potęgi, to niech będzie to coś z wielki i solidnym Łups! Szczęśliwie, takoż jest, gdyż postaci dzielą  się na dwie kategorie – herosów i (werble!) epickich herosów. Epicka postać to już jest po prostu gość nad gościami, ktoś kto grał w całej wojnie o pierścień kluczową rolę: mamy tutaj więc wszelakich Gandalfów,  Aragornów czy Legolasów jak i Sauronów, Sarumanów i Nazgule. A każdy z nich wyposażony został w pewien zakres epickich umiejętności, które może wyzwolić wydając swój drogocenny punkt Potęgi. Trudno się więc dziwić, że panowie z GW zadbali o to, by ten drogocenny surowiec nie poszedł na marne i dawał nam wymierne korzyści  – tak, tak, epickie umiejętności są bardzo mocne i diablo zabawne. To one właśnie powodują, że nasz Sauron to prawdziwa zmora pola walki. Wyda punkt Potęgi, wezwie Epic Ruination i zacznie rozpieprzać wrogów swoją mroczną magią, aż będzie pole gęste od zezwłoków.

Słowem, bez herosów co prawda da się grać. W sensie, że nie istnieje zasada, która wymusza na graczach wystawianie tychże w swoich armiach. Jeżeli spotkasz jednak wroga o ubogim „heroicznym budżecie”, zaśmiej mu się w twarz i niech podziwia, jak twoja Potęga wykrada mu inicjatywę, zmienia wartości na kostkach i daje przewagę. Niech ze zgrozą ogląda, jak epickie zagrania naszych nie mniej epickich bohaterów miażdżą jego miałkich wojowników. Gramy w Wojnę o Pierścień – a tę wygrali bohaterowie swoich czasów.

A nie Mietek z trzeciego szeregu Pikinierów Gondoru, aye?

Reklamy

17 Responses to “Heroes does heroic deeds!”


  1. 1 BlueBart
    11/05/2009 o 15:33

    Na prawde świetny artykuł

    Przestałem grac w lotra i przerzuciłęm sie na 40 właśnie jak wchodził wotr(nie zdazyłem juz w neigo zagrac) no i musze powiedziec ze przedstawiles wotra w bardzo przyjemnym świetle, na tyle przyjemnym ze zacząłem rozwazac powrót do korzeni :P

  2. 11/06/2009 o 00:35

    Gorąco zachęcam do powrotu. Kiedy LOTR zaczął już pachnieć truposzem, WOTR nadał tym biednym figurkom nowego wigoru! I trudno się dziwić, że jest na szerokim świecie poruszenie i opadanie kurzu, bo mechanika jest heroiczna i zarazem elegancka. A nawet, co niesamowite, nowe modele do LOTR zaczynają już wyglądać, jakby ktoś się jednak do nich przyłożył! ;)

  3. 11/06/2009 o 03:09

    Warto zagrac w Wotra nawet tylko po to by sie przekonac o tym ze GW potrafi zrobic dynamiczna gre.
    Co do pkt gry. Mam za soba jedna kampanie i pare luznych pogrywek. Gra sensu nabiera przy 2500+ pkt. Wreszcie mozna poszalec, gram Misty Mountains, dwie setki goblinow plus wataha wilkow wsparta przez kilku trolli i spider queen z mlodymi robi wrazenie. Balrog i smoki na razie czekaja w uspieniu.
    Pomimo makabrycznych ilosci ludkow jakie sa potrzebne do grania w Wotra to jest to jeden z tanszysz systemow. Po ludziach sa tysiace ludzikow, na aukcjach za grosze mozna wycisnac praktycznie wszystko.

  4. 11/06/2009 o 03:30

    Fakt. Ogromną armię krasnoludów mój kumpel pozbierał wydając łącznie 400 zł (na ponad 2000 punktów) ;) Więc jak ktoś pogmera w mrokach allegro, to tanio i szybko armie złoży!

  5. 5 el
    11/06/2009 o 12:35

    Przyglądałem się ostatnio jak starciu dwóch armii w WoTR (Gondor vs. Krasnoludy chyba). Po graniu w 40k, necromundę czy infinity mechanika wydała mi się strasznie prymitywna i losowa. Wygrywał ten, kto wyrzucił więcej szóstek… Dziwna gra, nie przekonuje mnie…

  6. 11/06/2009 o 12:55

    Pozornie moze to tak wygladac. W rzeczywistosci chodzi o taktyke obejscia przeciwnika i uzycie w odpowiednich momentach epickich bohaterow. No i stoł musi byc duuuzy, bez tego gra traci wiele.

  7. 11/06/2009 o 12:57

    Uśmiałem się lekko ;) Bo w WFB/WH40k nie wygra ten, co wyrzuca najwięcej szóstek? Kiedy atakuje tymi orkami i rzucam wiadrem kostek (80-100) to jak będę wysoko rzucał, to zmiażdżę wroga, nie? WOTR ma naprzemienne fazy, które są bardziej „realne” od archaicznych mechanik Warhammerów i wymagają od graczy bardziej taktycznego podejścia i ostrożniejszego planowania. Walka jest szybka i brutalna, polega głównie na znalezieniu odpowiednich przewag, by być pewnym, że uda nam się pogonić wrogą formację (dodatkowe kości od wartości Fight, wzbudzenie Terroru, obniżanie wrażej Odwagi, dobre wykorzystanie herosa w drużynie). Zresztą, tak jak napisałem, WOTR to system heroiczny i całkowicie polegający na potędze znanych z uniwersum postaci – normalni żołnierze to mięsko, które zaczyna działać ze wsparciem epickich bohaterów, którzy wprowadzają do gry bardzo szeroki wachlarz nowych możliwości (Magia, zdolności specjalne, heroiczne i epickie akcje) i już po tym widać, że gra toczy się dookoła nich i najlepszego wykorzystania ich siły.

    Najlepiej samemu spróbować, bo z zewnątrz każdy taki system wygląda jak „Kto wyrzuci więcej szóstek wygra”. Naturalnie, gra nie ma szczegółowości systemów skirmishowych – żadna gra składowa nie może sobie na to pozwolić! Ale WOTR poprzez herosów wprowadza dużo „skirmishowego” ducha do systemu wojennego, w elegancki sposób :)

  8. 11/06/2009 o 13:14

    Swego czasu ganiałem małym smokiem (cave drake) Glorfindela by go epicko wraz z koniem połknąć. Drań się wymykał, wokół toczyła się zażarta walka o wzgórze, a ci biegali dookoła oddziałów. Czuje się moc bohaterów. Czuje się epickość rozgrywki. Można też grać bez epickich jednostek i zabawa wiele nie traci. :-)

  9. 9 el
    11/06/2009 o 15:02

    Po prostu zdemotywował mnie tekst s tylu: „No dobra, jak teraz rzucę 3 szóstki to zabijam Legolasa”. Żadnego save’a. Strzela oddział jakichś frajerów, mają ileś tam kostek, jeśli wypadną 3 szóstki to elf ginie. Zginął. Nie podoba mi się ta mechanika… I strasznie nienaturalne jest to odskakiwanie po nierozstrzygniętym combacie…

  10. 10 el
    11/06/2009 o 15:05

    A w warhammerze jest trochę inaczej, jednostki są bardziej wyspecjalizowane. Jeśli podjadę do twoich boyzów PCSem z 4 flamerami to im Twoje szóstki nie pomogą :D A w WoTR nie widziałem takiej specjalizacji…

  11. 11/06/2009 o 15:23

    Huh. Kiedy 3 stormtrooperów ubiło avatara, to też dlatego, że szóstki wyrzucali…
    Legoalasa zabił? Dziwne, Legolas siedzi w formacji, więc jest ostatnim potencjalnym modelem do ubicia (trzeba najpierw zmielić oddział by się do niego dobrać). Jedyna bezpośrednia możliwość ubicia Golasa to Heroic Duel oraz jakaś totalna masakra. Dalej, heros może spokojnie opuścić oddział by dołączyć do innej formacji. Więc dziwna sytuacja – pewnie jakieś żalniki grały :p

    Specjalizacja? The Tainted używa Miasmatic Presence do zniewelowania bonusów do Odwagi, chodzi w oddziale Kasztelanów z Dol Guldur, którzy atakują nie konta wrogi defens ale właśnie konta wroga odwaga z siłą pięć, mają terror, więc jest spora szansa na dostanie kilku dodatkowych kości ataku od różnicy w Fight… słowem, mam oddział dostosowany do wybijania w pień podstawową piechotę wroga, chociaż to tylko jedna podstawka!

  12. 12 el
    11/06/2009 o 15:59

    Legolas zasuwał w towarzystwie Aragorna i Gimlego ;) Na temat poziomu graczy się nie wypowiadam, bo nie znam systemu.
    3 stormtrooperów nawet rzucając same 6 ma marne sznase na ubicie avatara. Max 6 woundów wbiją a paskuda ma 4+ inv :D

  13. 11/06/2009 o 16:05

    Heh,to swieta trojka, w tej konfiguracji Legolas jest slaby. Poza tym to jest ekipa do wybijania potworow i bohaterow a nie do walki z masami smiecia
    i Herkules dupa kiedy ludzi kupa :D

  14. 11/06/2009 o 22:32

    Co z tego że mają marne szanse na zabicie Avatara? Szansa jest, i na moich oczach się zrealizowała :p

  15. 15 Hawaj
    11/08/2009 o 00:48

    Ahhhh…. jasna cholera! Wracam do LotR’a i WotR’a :)
    Saise, przekonałeś mnie, już zaczynam zbierać kasę na nowe modele :P

  16. 16 Gurthrog / Gobbos
    11/10/2009 o 03:41

    żeby tylko mieć kasę na to wszystko i czas aby wszystkiego spróbować i poznać bliżej, eh nie łatwe jest życie u progu dorosłości

  17. 11/10/2009 o 08:18

    Jak juz bedziesz dorosly, czasu bedzie jeszcze mniej. Jak sie dobrze poustawiasz, oddech bedzie gdzies w okolicach 40stki. Wtedy powoli mozna znowu zaczac wracac do hobby. :-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 7 years ago
Listopad 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Paźdź   Gru »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Staty:

  • 66,225 Wejścia

%d blogerów lubi to: