17
Sty
10

Fort/Zamek/Twierdza* a obługa klienta

Ostatnio przypomniałem sobie, dlaczego nie chce uczęszczać do pewnego sklepu, którego nazwa jest synonimem do takich słów jak Zamek, Fort czy Twierdza. A było to tak, iż zawitałem w progi ów sklepu z przyjacielem, który chciał zapisać się do ichniejszej ligi. Od razu poczułem prawdziwie Polski Klimat obsługi klienta, znaczy się, że nastąpiła zupełna cisza. Ni „Dziń Dybry”, ni „A czego!?” – ot, drobnostka, zwyczajny brak kultury, nic poważnego, można przymknąć oko, bo godzina była nader późna, a i ciemno i śnieg prószył, każdego może w takich warunkach zły ogarnąć humor i fluid negatywny.

Wziąłem się do swobodnego przeglądania asortymentu sklepu, kiedy kumpel załatwiał wszystkie formalności związane z ligą. Słuchając ich konwersacji uśmiechnąłem się pod nosem kilka razy, gdyż uwierzyć nie mogłem, że organizacja jest tak, ekhem, nieprofesjonalna. Ogólnie rzecz ujmując pracownicy sklepu nie wiedzieli ile osób się zapisało, czym grają, kiedy nadejdą, i w ogóle, czy liga ma sens. Zaskoczył mnie też system doboru zawodników – losowanie pary, a potem ta para ma tydzień na ugadanie się jakoś na bitwę. Swobodnie, nie powiem, ale nieco „burdello generatio”, jeżeli rozumiecie moją niegodną łacinę, no ale cóż, jak gracz chce to się sam zorganizuje.

W sumie, niewiele mnie interesował cała ta ligowa sprawa, za to ścieła mnie z kolen wypowiedź  pracownika „za ladą”, który orzekł mojemu kumplowi wprost, że tak naprawdę nie ma w lidze żadnych szans, bo biorą w niej udział nie tylko totalnie zieloni, ale też rzeźnicy ze szczytu polskich turnieji. Rzekł to takim tonem, że prawie rzucił mną o ścianę – to pełne pobłażliwego zrozumienia „Nie masz żadnych szans”, jakby mówił  do idioty… Normalnie, choć mnie sprawa nie dotyczyła, zemłałem w ustach przekleństwo.

Nie jestem w stanie dokładnie określić, co mnie tak w Forcie/Zamku/Twierdzy wkurzyło. Ale po 5 minutach w środku miałem ochotę wyjść i wziąć  prysznic. Cała ta postawa „My, pracownicy, wiemy wszystko lepiej i bardziej, a ty, miałki kliencie, jesteś niegodny i przeszkadzasz!” po prostu grała mi na nerwach. Zapytany o cenę jakiegoś towaru na półce rzucał mi jadowite spojrzenie i mówił wprost, że nie wie i ogólnie ma to w dupie. Sprawdzać mu się nie chce, bo po co? To tylko jakiś parszywy klient pyta, po co ma się męczyć?

Jakby tego było mało, w „luźnej” konwersacji na temat fuksa w grach wojennych stwierdził z absolutnym i niezłomnym przekonaniem, że w Warhammerze 40k element zwany szczęściem nie występuje. Absolutnie i zupełnie, po prostu coś takiego nie istnieje w Warhammerze. Tak, chodzi o tę grę z Kostkami, którymi się  rzuca z nadzieją, że wypadną korzystne dla nas wyniki. Nie mogłem już dalej tego słuchać, tym bardziej, że wszelkie próby podważenia tej tezy rozbiły się na skrzyżowanych ramionach pracownika które generowały aurę „Ja Mieć Racja, Wy Klient, a Klient Kretyn”.

Wyszedłem na chłód zimowego wieczoru, by ostygnąć.

Nie wiem, jak wygląda proces zatrudniania pracowników tego sklepu, ale posiadanie niezniszczalnego i gargantuicznego ego jest chyba wpisane w kategorii „wymagane”. Ów sklep jest dobrym sklepem internetowym, ale jako miejscówka… Cóż, zdecydowanie nie dla mnie – atmosfera by mnie zabiła.

Tak wiem.  Może to i drobnomieszczańce, a może i nawet snobistyczne ale wybaczcie.
Przywykłem do innej obsługi klienta.

~ Uff, musiałem to opisać, bo tak się wzburzyłem, że jeno przelanie sytuacji na nobliwą czcionkę dało mi satysfakcję. Amen.

Advertisements

29 Responses to “Fort/Zamek/Twierdza* a obługa klienta”


  1. 01/17/2010 o 06:58

    Saise, od zawsze tak wyglądały ligi w Cytadeli. Przy zapisie podajesz telefon kontaktowy i/lub maila, potem pojawia się na ichniej tablicy lista par (zdaje się, że także na ich forum) i masz tydzień na rozegranie tejże bitwy. I każda liga działa na tej zasadzie.
    Poza tym, jak dobrze pamiętam, to Cytka raczej udostępnia miejsce pod ligi niż je sama organizuje… nie wiem w sumie, jak to teraz jest bo mnie chyba z rok tam nie było. :P

    A podejście do klienta… cóż… jak myślisz, dlaczego tam chodzi dzieciarnia przede wszystkim?
    Generalnie zgadzam się, że obecnie Cytadela jako miejscówka jest baaaaardzo nieciekawa (niewymiarowe stoły, brak terenów innych niż lasy, personel jest jaki jest). W sumie jedyną zaletą jaką ma to odległość od metra… ale widać niewystarczająca do uczęszczania tam.

    A teraz narak, bo zwijam się do Łodzi. ^^

  2. 2 R2D2
    01/17/2010 o 11:55

    No, w końcu wiem czemu Warszawscy gracze nie lubią Cytadeli :).

  3. 01/17/2010 o 16:12

    Cóż, my w Białymstoku nie mamy tego problemu, gdyż naszą Komnatę Gier prowadzą nasi starzy, dobrzy znajomi. Poza tym Podlasie to zbyt mały rynek by móc pokusić się o takie „olewanie” gracza.

    Nikt nie zmusza nikogo do chodzenia do Cytadeli. Jest chyba wiele innych sklepów hobbystycznych w Warszawie. Niemniej dobrze że ktoś pisze o takich sprawach – może przyczyni się do zmiany na lepsze tej sytuacji.

    Pozdrawiam!

  4. 4 Anonim
    01/18/2010 o 00:40

    Hej Saise, czy ten sposób organizowania spotkań w lidze czegoś Ci nie przypomina? Bo mi bardzo hie hie ;PP

    Tak czy siak do Fortu/Zamku/Twierdzy nie uczęszczam i mam taką postawę: „Ja być Klient i mieć was w dupa. Klient mieć zawsze racja.”

  5. 01/18/2010 o 10:10

    Fenrisie: generalnie z takich dostępnych cały dzień to są jeszcze tylko Faberzy… Stary Świat niestety zakończył działalność. Dominik mówił co prawda, że planuje klub otworzyć ale prędko to nie będzie… więc na chwilę obecną zostaje albo Cytadela i Faberzy w dzień albo Adeptus na Okęciu wieczorem… w sumie żaden wybór dla mnie. :/

    Tak, Faberzy są fajni, ale są w podziemiu. To sprawia, że dłużej niż 10 minut tam nie wysiedzę obecnie. No i ciasnota teraz jest, że hej… :(

  6. 01/18/2010 o 12:18

    Hmm, myślę że na dłuższą metę nie macie co się martwić. Nic nie lubi próżni i zapewne w ciągu 1-2 miesięcy powstanie u Was nowy sklep ;)Tylko gdy będzie się on „tworzył” warto by gracze trzymali rękę na pulsie i na bieżąco wytykali oraz korygowali niedociągnięcia i błędy.

    Pozdrawiam!

  7. 01/18/2010 o 22:00

    Taaa… jako sklep internetowy. Zamawiasz coś, idzie przelew i cisza dwa tygodnie, potem piszesz meila, drugiego, odpisują, że nie ma, na koniec 3 tygodnia dzwoni do klienta baba o 22.23 i mówi, że nie ma zwykłych Marinsowych motorków, ale mogą wysłać w zamian dark angelskie. ( autentyk ) I wiele temu podobnych historii.

    Nie byłem na miejscu, to nie wiem, ale jako sklep internetowy, to się trzeba modlić, żeby mięli akurat te produkty, bo mogiła. Ew. wyślą Ci zamówienie za pobraniem do domu, gdzie na 5 pozycji są 3 i karteczka, że nie ma, ani meila nic.

    Kumpel raz dostał zamówienie bez farb, za które zapłacił i potem przez miesiąc odzyskał jedną, resztę sobie darował, ponoć „wysłali”.

    Saise, zachęcam do zapoznania się z kampanią infi mojego autorstwa, jest na forum WG, powinna Ci się spodobać. :)

  8. 01/18/2010 o 22:02

    Problem w sumie jest taki, że duża miejscówka blisko metra tania nie jest. A SŚ był największym tego typu miejscem i najlepiej ulokowanym. Lepszą miejscówkę, choć dużo mniejszą ma właśnie Cytadela, potem Adeptus (sporo miejsca, ale cóż… tylko wieczorki) i Faberzy. Jest jeszcze co prawda Graal w Blue City ale to jest bardziej żart niż poważna miejscówka do gry.

    Cóż, trzymam kciuki za nową miejscówkę do grania choć tak blisko jak do Starego Świata mieć raczej nie będę (7 minut wolnym spacerkiem…).

  9. 01/18/2010 o 22:15

    Co do Graala. No cóż, miejsce jest bardzo żartowe (jeden i pól niewymiarowych stoliczków i trochę śmisznego terenu), ale przynajmniej obsługa jest pro przeszkolona i wie, że Klient Jest Ważniejszy, niż ich personalne opinie.

  10. 01/18/2010 o 22:24

    Nie bardzo miałem okazję, bo w BC byłem naprawdę okazjonalnie. :P
    Tak w ogóle… ciągle jest tam ta Battle Company SM? Wiesz może, po ile? ;)

  11. 01/18/2010 o 23:22

    Jest jest, ale ceny ci nie powiem. xd Ale mogę się wywiedzieć.

  12. 01/19/2010 o 14:21

    Jakiś czas temu wpadliśmy z kumplem do Cytadeli zapytać o Warmachinie. Taki risercz o systemie. Niczego konkretnego się nie dowiedzieliśmy. Podejście totalnie olewackie, takie traktowanie klienta jako przeszkadzajki, ćwierćmózga. Bardzo mnie to zniesmaczyło i już więcej moja noga tam nie postanie.

  13. 01/19/2010 o 16:57

    Aż się chce wykrzyczeć „Stary Świecie wróć!”.

  14. 14 Gurthrog / Gobbos
    01/19/2010 o 17:23

    ja tam byłem 2 razy i jakoś nie odczułem olania mojej osoby, tak samo moja dziewczyna gdy była tam aby kupić mi coś na święta, ale może mieliśmy farta

  15. 15 Kror
    01/20/2010 o 10:37

    Ja tam nie byłem, ale aż mnie skręca, żeby tam zajść, gdy będę w pobliżu.. popytać o coś, a jak zostanę tak potraktowany z góry, to sprowadzić gościa do parteru. Jak mi się nieraz zdarzało, gdy obsługa mnie wkurza. A że pyskaty jestem, to mi to łatwo przychodzi ;)

    Pozdro

  16. 16 Yakubu
    01/20/2010 o 22:27

    To zawsze była kontrowersyjna miejscówka (ma to po kontrowersyjnym tatusiu ;). U wielu osób budzi złe wspomnienia. Ja od lat omijam ją szerokim łukiem, a dzięki temu tekstowi nie będzie mnie kusiło, by sprawdzić, czy coś się zmieniło. :)

  17. 01/21/2010 o 13:46

    Jest jeszcze sklep Morion. Daleko ale zagrac tez mozna…
    :-)

  18. 01/21/2010 o 16:05

    Daj adres i linka. ;)

  19. 20 brodaty_brutal
    01/23/2010 o 18:23

    Hmm.. to ciekawe, w sumie rzadko tam bywam, bo mam daleko, ale jeżeli czymś mnie załoga wkurzała to raczej zbytnim zainteresowaniem moją osobą ;) i ciągłymi pytaniami „czy w czymś pomóc?” niż olewactwem.
    Jako sklep internetowy też OK – tylko raz pomylili moje zamówienie, ale na szczęście przypadkiem dali je kumplowi, więc od niego odebrałem. ;)
    Dużo większe przejścia miałem z Bardem, ale też w końcu wszystko odkręcali na czysto i nigdy nie byłem poszkodowany.

  20. 01/24/2010 o 09:33

    Ciekawe, w kwietniu 2008 zrobiłem sobie przegląd sklepów w Warszawie, a mieszkam w okolicach Żywca. Wrażenie w Cyt negatywne… Podobnie z zakupami przez internet, raz czekałem kilka tygodni, i nigdy więcej. Nieustanne zwodzenie, aż kłamstwo, zresztą ten gość już nie pracuje.
    http://zwierzak777.blog.onet.pl/Turystyka-modelarska-Lublin-Wa,2,ID321461482,n

  21. 22 Konstruktywna krytyka?
    02/24/2010 o 23:36

    Hejka
    Przeczytałem cały artykuł i nie jestem w stanie się zgodzic z przesłaniem Twojego tekstu.

    „Od razu poczułem prawdziwie Polski Klimat obsługi klienta, znaczy się, że nastąpiła zupełna cisza. Ni “Dziń Dybry”, ni “A czego!?””

    Według niepisanego prawa najpierw wita się osoba wchodząca do pomieszczenia. Jeżeli nie okazaliście tej odrobiny kultury i nie powiedzieliście: „Dzień dobry/Dobry wieczór” to nie dziw się, że spotkaliście się z równym traktowaniem.

    Liga jest prowadzona dla graczy, sklep nie czerpie z niej żadnych korzyści. Chłopaki ze sklepu organizując ligę dokładają sobie dodatkowe nieobligatoryjne obowiązki, ktoś musi sprawdzic rozpiski, dokonac paringu, zapisac wyniki etc. Oczywiście fajnie by było gdyby obsługa znała wszystkie informacje wymienione w Twoim artykule ale zauważ, że póki gracze nie dokonają pełnej rejestracji obsługa nie chcąc wprowadzic w błąd nie jest w stanie udzielic dokładnej i wyczerpującej odpowiedzi.

    „Rzekł to takim tonem, że prawie rzucił mną o ścianę – to pełne pobłażliwego zrozumienia “Nie masz żadnych szans”, jakby mówił do idioty…”

    Wydaje mi się, że wyrwałeś zdanie z kontekstu, jak można „nie miec szans” w lidze? Startując w zawodach mogę byc trzeci, osiemnasty lub ostatni, ale w jak rozumiec że nie mam szans? Chyba chodziło o to, że Twój kolega nie ma szans byc pierwszy. Z tego co wiem wygrał Czajnik, najprawdopodobniej dlatego, że był po prostu najlepszy.

    „Jakby tego było mało, w “luźnej” konwersacji na temat fuksa w grach wojennych stwierdził z absolutnym i niezłomnym przekonaniem, że w Warhammerze 40k element zwany szczęściem nie występuje. Absolutnie i zupełnie, po prostu coś takiego nie istnieje w Warhammerze.”

    Z pewnych względów w ogólnopolskiej lidze warhammera 40000 prowadzą zawsze konkretne osoby. Uważam, że powodem ich miejsca jest to, że potrafią dobrze grac. Nie jestem w stanie się zgodzic, że tylko te osoby mają niewiarygodne szczęście w każdej bitwie (jeśli tak jest może powinni zacząc grac w totka;)) albo, że tylko oni mają spiłowane kości.

    pozdrw.
    Andrzej

  22. 02/25/2010 o 04:51

    Drogi Andrzeju. Primo – przywitaliśmy się na wstępie jak nakazuje obyczaj. Odzewu powrotnego zaś nie było. Secundo – jeżeli coś już się organizuje, to niech to ma jakieś ręce i nogi, a nie „na odwal się”, przynajmniej ja mam takie wrażenie. Tertio – Mówienie komukolwiek kto wstępuje do ligi zdanka pokroju „Nie masz żadnych szans” to chamstwo, grubiaństwo i na dodatek coś, co nigdy nie powinno się wypsnąć pracownikowi sklepu względem klienta. Quatro – nigdzie nie napisałem, że umiejętności są bez znaczenia. Ale twierdzenie, że w grze w której miota się kości k6, element szczęścia nie występuje totalnie-absolutnie-nein, jest pozbawione sensu.
    Amen!

  23. 24 mw
    02/25/2010 o 17:57

    coś w tym niestety jest. mi się jednak wydaje, że pracownicy sklepu mając zbyt często do czynienia z młodymi ludźmi, którzy jedyne kieszonkowe chcą wydać na figurki do lotra, a o osobach starszych, które dopiero zaczynaja zabawe w bitewniaki jakby nie słyszeli. sama informacja o lidze jest true. „zapraszamy na lige i .. (zaraz po tym) „nie będę chamski mówiąc, że nie masz zadnych szans … ale masz bardzo niewielkie”. potem zaczela sie kilkuminutowa tyrada między pracownikami sklepu o jednostkach broni itd – taki show, że klient nic nie wie o tej grze. wpadac pewnie tam bede bo ceny sa konkurencyjne ale chyba nic poza tym
    pozdrawiam

  24. 25 Inmemorial
    03/18/2010 o 04:54

    Troche po czasie, ale to wciaz szokujace. Ciesze sie, ze w GD jest Rebeliant chociaz zdecydowanie zadko tam bywam.

    Obsluga na takim poziomie? To skandal. A to co mowil Andrzej to ma sie nijak do pracy z ludzmi. Klient>pracownik. Jesli wchodzi ktos od kogo zalezy twoja praca wypada powiedziec dzien dobry, albo czesc.

    Co tu duzo mowic… to jest Polska. Tylko nie spodziewalem sie, ze w sklepie z grami moze pracowac ktos kto najwyzej powinien siedziec za kasa w spozywczym.

  25. 04/02/2010 o 11:21

    Nie na temat, ale chcialem sie spytac, czy ktos z bywalcow ma moze jakiekolwiek wiesci co do losow autora niniejszego bloga, bo jak dwa miesiace temu zamilkl, to kontaktu nie podjal, a ma pol mojej armii Space Marines w malowaniu i troche sie niepokoje co slychac.

    Z gory dziekuje i pozdrawiam,
    Isengrim

  26. 09/25/2014 o 05:03

    Bookkeeping is a daunting task; many companies have failed due to poor bookkeeping.
    A teacher with good training, whether from a university or just trained by someone
    is the key to learning good bookkeeping skills. Therefore, they can ensure
    timely completion of your accounting and bookkeeping tasks, even overnight when needed.

    All this may appear to be trivial things, but trust me one when you actually sit down to calculate all the transaction you will find that this small things are
    the ones that turn out to be more time consuming then the
    others.

  27. 09/25/2014 o 06:33

    One thing that goes in complete favor of corporate apartments is that there are no hidden charges.
    The serviced apartments are generally positioned in those areas that are nearby to the transport facilities.
    t simply an attraction to the numerous business and shopping facilities available.
    Although luxury hotels in Melbourne are a popular accommodation option in such cases, but
    nowadays the concept of short stay apartment and serviced apartments are being popular and
    perfect alternative of luxury hotel.

  28. 10/04/2014 o 10:34

    Many who were unable to obtain financing from
    any other source have successfully bootstrapped their way to business success.
    Purchasing medical equipment’scan be a daunting task.

    Therefore, you may just leave the lot in a car that
    has only been owned by you. The more risk you have the less
    favorable terms or financing you will get.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 7 years ago
Styczeń 2010
Pon W Śr C Pt S N
« Gru   Lu »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Staty:

  • 66,175 Wejścia

%d blogerów lubi to: