Posts Tagged ‘lista

23
Wrz
09

Special Issues Task Forces!

spektra

Nie lubię walić angielskimi tytułami, ale tłumaczenie polskie byłoby po prostu za długie na nagłówek.  Siły operacyjne do specjalnych zadań, to nazwa jaką przydzieliłem do tych najbardziej unikalnych i nietypowych list, jakie można spotkać grając w Infinity. Task Force ciężko przetłumaczyć – termin ten utworzyli Amerykanie, a oznaczał on specjalną jednostkę powołaną i ukształtowaną do wypełnienia jednego, określonego zadania, i jest to nazwa w pełni oddającego ducha takich rozpisek, opartych na infiltratorach i asasynach czy też na hakerach i dronach. Tak więc zgodnie z obietnicą we wcześniejszym tekście, dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na ten rodzaj radosnych i diablo klimatycznych list, które mają jeden wspólny mianownik – to, że skupiają się wokół jednego tematu.

Jak już wielokrotnie zaznaczałem, największą jak dla mnie zaletą systemu Infinity jest doskonały balans jednostek – każdy model jest użyteczny, o ile potrafimy go wykorzystać. Każda jednostka jest w stanie zadać obrażenia każdej innej jednostce w grze. Ten mechanizm ochronił system przez popadanie w archetypy list, które by dominowały w grze, a co jest przyczyną powstania szerokiego wachlarzu najdziwniejszych i unikalnych rozpisek, które nie tylko „mogą pograć” – one po prostu mogą wygrać. Specjalistyczne formacje w większości przypadków łączy to, że skupiają się  na jednym „temacie przewodnim”, i dookoła niego budują swój skład. Jedną z najwcześniejszych tego typu rozpisek opiera się na założeniu, że ciężko się strzela do tego, co nie jest widoczne gołym okiem. Listy oparte na modelach w kamuflażu czy z umiejętnością Impersonation są popularne przede wszystkim wśród graczy Ariadny i Kombinatu, które mogą z łatwością je zbudować.

Oczywistą zaletą takich formacji jest ich wytrzymałość – nie poprzez pancerz, lecz poprzez maksymalne utrudnianie przeciwnikowi ostrzału. Kolejną zaletą jest fakt, że większość zwiadowców w grze posiada infiltrację lub inną zdolność pozwalającą mu na swobodniejsze rozstawienie i optymalniejsze korzystanie z terenu. Nie należy również zapominać o potężnym elemencie zaskoczenia – na polu działań znajdują się jedynie same markery: przeciwnik do końca nie wie, jakie zagrożenie ze sobą niosą, jakie modele się pod nimi ukrywają. Niestety, wady „formacji wywiadu” też są dość oczywiste – modele wyposażone w Multispectral Visor stanowią ogromne zagrożenie gdyż niwelują najważniejszy bonus gwarantowany przez kamuflaż. Na dodatek modele zakamuflowane i infiltratorzy są przeważnie drodzy i nie mogą pochwalić się jakimkolwiek sensownym pancerzem. Co oczywiście nie zmienia tego, że listą gra się naprawdę fantastycznie – element zaskoczenia przeciwnika, skradanie się pod wyznaczone cele, wyrywanie dziur we wrażych pancerzach z doskonale ulokowanych snajperów, czysta rozkosz. A tutaj macie przykładową listę tego typu zbudowaną dla Kombinatu. Jak widzimy, wszystko ma jakiś rodzaj kamuflażu, dodatkowo 90% sił to Shasvastii, mistrzowie przetrwania  z wbudowanymi Auto-MedKitami. Aż cztery modele rozstawiające miny, mamy dwie Multi-Snajperki do niszczenia twardych wrogów, Cadmus spadający z nieba z Boarding Shotgunem jako motyw zaskoczenia, Speculo Killer do eliminacji najtwardszych/najbardziej kłopotliwych modeli wroga (na przykład tych drani z MSV) oraz dwa Daturazi, by przeciwnik miał do czego strzelać w pierwszej turze gry – rodzaj threat’a, który o ile nie zostanie wyeliminowany, to będzie bardzo przeszkadzał, więc przeciwnik raczej na pewno się nimi zajmie. No i udało się upchnąć maksymalną ilość modeli na jedną grupę! Druga tego typu lista wytworzona z sił Ariadny ma ogromną siłę ognia, brak specjalistycznych zabawek oraz wszystko w bazowym kamuflażu. Trzon sił stanowi trzech Tank Hunterów, którzy są gwarantem siły ognia: morderczy autocannon oraz AP HMG rozniesie na strzępy absolutnie każdy cel. Dowódca z wyrzutnią kleju jest raczej dodatkiem taktycznym, bez którego nie ruszałbym się z domu: klej jest wyjątkowo upierdliwy dla wroga,  ale nie jest śmiercionośny, dlatego rzadko stanowi priorytet „do odstrzału”. Dwóch zwiadowców z AP snajperkami to kolejna potężna broń dalekiego zasięgu, z którą należy się liczyć. Assault Pack służy za mięsko, które podsuwa się wrogowi do strawienia – jak dojdą, tym lepiej! Uxia nie jest specjalnie mocarna, ale ma MSV tak rzadki w siłach Ariadny, który potrafi uratować tyłek w walce z inną listą wyposażoną w mocne, zakamuflowane modele. Słowem, lista posiada zalety „niewidzialności” a wyposażona jest, jak widzicie, w niezłą kolekcję morderczego sprzętu!

Innym wariantem specyficznych list są formacje spadochroniarzy czy też jednostek powietrznego desantu aka „skoczków” – póki co z niezłą skutecznością dwie frakcje mogą bawić się takimi rozpiskami: Ariadna i Nomadzi. Ariadna ma dostęp do niesamowitej postaci, pana Van Zanta, mistrza spadochroniarzy, który wspomaga wszystkich innych paratrooperów w formacji, pozwalając im na osiągnięcie niezłej precyzji uderzenia. Lista jest łatwa w budowie – po prostu wrzucamy tyle spadochroniarzy ile możemy, a jeżeli zostały nam jakieś wolne punkty, to uzupełniamy snajperami/zwiadowcami w kamuflażu. Na podobnej zasadzie działa lista szybkiego reagowania Nomadów, zbudowana dookoła pełnej obsady uzbrojonych po zęby Hellcatów ze wsparciem swoich lżej opancerzonych funfli, Tomcatów z dodatkiem (głównie przy obecności hakera), Meteor Zond’a, spadającego z nieba, strzelającego repeater’a! Zaletami takich list jest zdecydowa kontrola rozstawienia i stołu – nasze jednostki pojawiają się tam, gdzie są potrzebne i gdzie mogą spowodować największysz szkód – dodatkowo, spadający repeater pozwala naszemu hakerowi na swobodnie unikanie walki i skutecznie operowanie, dając liście dużą szansę na wyłączenie tych T.A.G’ów czy ciężkiej piechoty wroga, zanim zacznie się do niej strzelać jak do kaczek. Lista Ariadny czerpie z podobnych korzyści – naturalnie, nie chodzi o hakerów, których nie mają, ale o element kontroli stołu i wyboru miejsca uderzenia swoimi jednostkami. Oczywiście, to wszystko niesie ze sobą spore ryzyko – nieudane testy PH mogą solidnie namieszać w naszych planach, a sprytny przeciwnik z pewnością będzie trzymał kilka jednostek poodwracanych w różnych kierunek, tak by mieć ARO na rozkaz desantu naszych zabawek. Listy tego typu są dosyć lubiane, gdyż dosłownie przenoszą walkę na terytorium wroga. Jeżeli jednak nie wierzysz w swoje szczęście, ryzyko związane z testami na lądowanie może być dla ciebie nieco zbyt wygórowane!

Kolejną nietypową grupą  operacyjną jest połączenie hakerów, robotów i rakiet sterowanych! Rozpiski tego typu z dużymi sukcesami mogą budować gracze Nomadów, PanOceanii oraz Kombinatu – wszystko kręci się koło hakera (lub dwóch), mechanika do naprawy robotów no i oczywiście samych robotów, to siania zniszczenia, bólu i cierpienia pośród wrażych formacji. Listy te są, przynajmniej jak dla mnie, diablo klimatyczne: po pierwsze dlatego, że w pełni wykorzystują radosny potencjał „wojen hakerów” ujętych w zasadach, a po drugie mają  niesamowitą atmosferę żywcem wziętą z Ghost in the Shell, gdzie jeden uzdolniony haker może kontrolować niezłą brygadę  zaawansowanych automatów bojowych. Awesome! Ta lista jest niezłym przykładem tego typu formacji – dwóch dobrych hakerów, dwa drony reakcyjne (które dobrze rozstawione będą dla wroga lekkim problemem), drona wyposażona w rakiety naprowadzane, Tsyklon vel drona szturmowa, dwa Zerosy dla zagwarantowania naprowadzenia dla tych cennych rakiet Vertigo oraz defensywa w postaci Clockmakera z Zondbotem i Pi-Wella. Strzelamy, naprawiamy, hakujemy, posyłamy rakiety i jesteśmy w 100% napchani krzemem i elektroniką! Podobną listą buduję teraz dla swojej drugiej formacji z Kombinatu. Jak widzimy, w całej liścię są tylko dwa prawdziwie żywe modele, hakerzy w kamuflażu, którzy mogą stawiać miny. Czego więcej chcieć? Ach, wiem czego – niesamowicie potężnego dowódcę-robota w postaci Charontyda! Zestaw dron kosmitów składający się z dwóch automatów reakcyjnych, drona bojowego oraz oczywiście drona z rakietami naprowadzanymi – najfajniejszym bonusem takiej formacji zbudowanej na Kombinacie jest fakt posiadania tak zaawansowanej technologii, że hakerzy ludzkości nie są w stanie przejąć kontroli nad naszymi automatami. Nie musimy się więc obawiać, że nasze bio-roboty odwrócą się przeciwko nam! Inny wariant tej listy ma tylko jednego hakera – Charontyda, który jako haker jest po prostu niesamowity: wysoki WIP, ogromna wytrzymałość i BTS oraz Hacking Device Plus! Ciekawe jest to, że tego typu listy nie różnią się bardzo w sposobie grania od list zrównoważonych – drony tak naprawdę wprowadzają jedynie lepszą kontrolę tury przeciwnika (pełna reakcja w ARO z naszych reakcyjnych robotów) oraz bogatsze wykorzystanie opcji oferowanych przez hakerów formacji.

Te trzy specjalistycznie grupy operacyjne: Zwiad, Desant Powietrzny i Automaty Bojowe to zaledwie wierzchołek góry lodowej możliwości tworzenia list w Infinity! Formacje do walk w starciu, grenadierzy, specjaliści CQB… wszystkie te wariacje można zbudować i ze skutkiem pozytywnym prowadzić w rozgrywce. I to, moi mili, jest prawdziwy czad tego systemu!

15
Wrz
09

Covert Ops a wielkie roboty, czyli Protolisty

_cus

Hej hej, jak ktoś słusznie zauważył, dawno nic nie było o Infinity – panowie z Corvus Belli dręczą graczy i testują ich cierpliwość względem wrześniowych nowości a ja sam ostatnio nie mam zbytnio czasu (co chyba widać…) na granie, praca pochłania mnie całkowicie. Jednakowoż grałem już dość, widziałem więcej i doszedłem do wniosku, że gdzieś tam w mrokach dziejów czają się wielkie stwory, które nazwałem Protolistami. Jak pewnie pamiętacie, jednym z najważniejszych argumentów zachwalającym ten system jest fakt, iż  nie ma archetypów w listach. Każda jednostka jest użyteczna, każda może pokazać klasę. Dzięki dobremu balansowi w grze Infinity nie cierpi na problem znany z WH40K, gdzie archetypiczne listy dominują na scenie (jak już osławieni Marynaci Chaosu ze swoimi Laszerami/Oblitami). Jest to ogólnie rzecz ujmując prawda, ale jeżeli dokładniej przyjrzymy się formacją graczy dostrzeżemy pewien schemat – chcociaż ludzie używają pełnego wachlarzu jednostek dostępnych ich frakcji, to tak zawsze można podzielić listy na trzy bardzo szerokie kategorie.

Pierwszą protolistą jest ta najbardziej popularna i najczęściej grywana, coś co nazwałbym listą zbalanasowaną albo po prostu Szalką™ – w takich listach znajduje się kilka tanich modeli liniowych  towarzystwem 2-3 znacznie droższych modeli elitarnych. Doskonałym, generycznym wręcz przykładem takiej listy jest starter dla Kombinatu: 4 tanie, solidne acz zupełnie niespecjalne kosmiczne małpki z jednej strony, a z drugiej strony potężny i drogi Charontyd oraz elitarny zwiadowca, Malignos. Listy tego typu stawiają na dobre zrównoważenie sił – mamy odpowiednią liczbę rozkazów generowaną przez nasze tanie trepy oraz dość  modeli, by spokojnie bawić się w scenariusz i zajmować wszelakie znaczniki na jakie się natkniemy. A z drugiej strony mamy jednostki stricte bojowe, których celem jest dodanie do listy odpowiedniego poziomu siły ognia, by mieć odpowiedź na mocniejsze jednostki przeciwnika i siać grozę wśród tych słabszych. Nie ma się co dziwić popularności tego typu list, są bowiem nietrudne w kierowaniu i zabezpieczają się z każdej strony, generując dobrą pulę rozkazów i przynosząc na pole bitwy broń zdolną do poradzenia sobie z każdym potencjalnym celem. Wadą tego typu list jest to, że jest zbalansowana… a dokładniej to, że w każdym aspekcie jest solidna, ale w żadnym nie błyszczy: ma dość rozkazów, ale nie tyle co horda. Ma silne jednostki, ale nie tak silne jak Popychacze Świętej Krowy. Jest to jednak wciąż najbardziej „wytrzymała” na meta lista, dlatego też błyszczy na wszelakich turniejach, na których przecież nie wiemy, z czym się będziemy musieli spotkać.

Drugą protolistą jest coś, co zawsze określam jako Popychacze Świętej Krowy™. Listy te są dość unikalne, diablo zabawne i wyjątkowo śmiercionośne, ale z drugiej strony słabości tychże są wyjątkowo widoczne. Ale zaraz, zaraz, o co tu chodzi? O T.A.G’i. Albo dwa! Cała kwintesencja listy polega na wystawieniu największego, najcięższego drania jakiego mamy na liście – Avatara z Kombinatu, Cuttera w PanOceanii… potwora o ogromnej wytrzymałości i morderczej sile ognia, którego celem jest zadanie jak największych zniszczeń stronie przeciwnika, zanim padnie. Żeby jednak nasza droga zabawka mogła działać, musimy dokupić do listy stosik najtańszych modeli jakie są nam dostępne, które mogą generować rozkaz do puli (po prostu, ziomki z Regularem). Ich celem jest ukrywanie się i nie wystawianie na wrogi ostrzał – muszą przetrwać jak najdłużej, by pula rozkazów nie kurczyła się dla naszego skocznego i radosnego T.A.G’a. Lista ta idzie w dwa ekstrema – z jednej strony kilka totalnych weaklingów, którzy siedzą w krzakach i dopingują, a z drugiej strony Pudzianowski, który ma miażdżyć przeciwników z uśmiechem na ustach. Lista ma spory potencjał bojowy (kto grał z T.A.G’iem ten wie, jak mocno potrafią uderzać) ale cierpi z powodu ostrej niepewności – jeżeli przeciwnik ma w liście rakietnicę, żywotność naszego potwora znacznie się zmniejsza – ba, trochę pecha i tracimy naszą jednostkę uderzeniową! Dalsze ryzyko to wraży haker, który może nie tylko pokrzyżować nam plany, ale wręcz użyć naszego robocika to wyrżnięcia naszych słabiaczków, a to już szczyt okrucieństwa. Z drugiej strony, infiltratorzy i ziomisłamy w kamuflażach mogą w miarę szybko dorwać czyhających w chaszczach słabeuszy i rozerwać ich na strzępy, zamieniając T.A.G’a w dwurozkazowe warzywo. Jak widać, sposobów radzenia sobie z Świętymi Krowami jest sporo – problem polega jedynie na przetrwaniu i takim poruszaniu się, by ten cholery wrogi T.A.G nie masakrował nam armii. Listy tego typu potrafią ostro zaskoczyć, głównie na małych progach punktowych – T.A.G wystawiony na 200 punktów to ostry overkill którego nikt się zwyczajnie nie spodziewa.

Trzecią, ostatnią protolistą jest czystej krwi Horda™,  która stawia na zasadę odwrotną do zabaw z T.A.G’iem – tutaj nie liczy się jakość, lecz ilość, i to w najbardziej skrajny sposób. Lista ta może działać ze względu na dwa prawidła jakie znajdziemy w Infinity. Po pierwsze, standardowa broń najtańszej nawet piechoty przy szczęściu może trafić i zranić droższe i bardziej elitarne wrogie modele – jeżeli więc zamiast inwestować w lepsze giwery, kupimy po prostu znacznie więcej zwyczajnych spluw, osiągniemy ten sam efekt! Samą liczbą rzutów wklepiemy przeciwnikowi odpowiednią ilość ran. Druga zasada to cudowny i kochany rozkaz koordynowany, gdzie cztery modele wykonują rozkazy unisono wzbudzając przy tym tylko jedną reakcję u wrażych modeli. Łącząc te dwa punkty otrzymujemy listę bazująca na ogromnej ilości podstawowych piechociaży, którzy bombardują wroga ogromną ilością pocisków i pędzą do przodu korzystając z osłony gwarantowanej przez rozkazy koordynowane. Zaleta wydaje się oczywista – ogromna pula rozkazów i tak dużo modeli, że pojedyncze straty nie poruszają nas w najmniejszym stopniu. Korzystając z ilości możemy osaczyć dowolny cel i zasypać go gradem kul – wreszcież któraś powinna się przebić! Naturalną wadą tej listy jest mała wytrzymałość jednostek i brak specjalistycznego sprzętu: walka z T.A.G’iem  to będzie prawdziwy horror, gdyż zadamy mu ranę tylko w wypadku skrajnego fuksa! Oczywiście, istnieje drugi wariant Hordy, jeszcze bardziej ryzykowny, ale dużo bardziej krwiożerczy,  tym razem  nie oparty na dużej liczbie karabinów, ale na niesamowitym potencjalne bojowym starego dobrego miecza – lista zbudowana na krwiożerczych i szalonych modelach (impetuous, frenzy itp.) stara się jak najszybciej dojść do przeciwnika korzystając z gratisowych rozkazów i zatłuc go w walce wręcz –  co nie jest takie głupie, bo na przykład tanie jak barszcz Galwegainy (Ariadna) bez większych problemów rozłożą nawet T.A.G’a w walce wręcz polegając na ciosach krytycznych. Jak już jednak napisałem, ryzyzko tego typu hordy jest już ekstremalne – wystawiamy się na masowy wrogi ostrzał, wdeptujemy w jego miny, słowem, raczej niewiele modeli dobiegnie.  No, ale ci co dobiegną, powinni zakończyć robotę!

Naturalnie powyższe trzy protolisty są wyjątkowymi ogólnikami, odpowiednikami zestawu „Gunline / Horda / Kawaleria”  z WFB – są raczej rodzajem definicji trzech metod grania niż dokładnym planem budowy listy. Istnieją równiż listy które ciężko pod powyższe modele podpiąć, unikalne dla tego systemu, jak na przykład cała formacja Ariadny/Kombinatu ukryta pod kamuflażami, czy PanOceania/Nomadzi ze swoimi super-zmechanizowanymi listami opartymi na hakerach i dronach.  Dziś  poznaliśmy mroczne bestie z otchłani czasów, jakimi są Protolisty (Roaaawr!). A w kolejnym odcinku poświęconemu Infinity zajmę się właśnie tymi najbardziej nietypowymi listami – na dronach,  na ostrym kamuflażu, na spadajkach-z-niebiosów! Pozdrawiam drogich czytelników!

01
Lip
09

Dredworks, czyli rasta-marines (bo z dredami)!

_dred2

Żart w tytule jest straszliwy, ale cóż począć, kiedy twórca tekstu skrzywione poczucie humoru posiada, aj? Powiedzmy sobie na wstępie, co by nie było potem żadnych niedomówień – nie, powtarzam, nie jestem fanem Kosmicznych Marines. Nie chodzi o to, że mi klimat nie pasuje. Jest dobrze skonstruowany, bo zamiast cudownych wybawicieli ludzkości mamy mutantów-wojowników z przepranymi mózgami o fanatyzmie hiszpańskiej inkwizycji. Nie chodzi też o zasady, bo przecież każdy wie, że marynaty to bardzo solidna armia. Chodzi zwyczajnie o super-ultra-mega-zordon hype, jaki GW robi wokół nich. Ja rozumiem, że są oni sztandarem systemu, ale zwyczajnie mam ochotę zwrócić pokarm, kiedy poraz enty widzę marynata w bohaterskiej pozie. I te hordy dzieciaków moczących majty na sam dźwięk słów „Kosmiczni Marines”, którzy nagle dowiadują się, że nie, nie jest to armia która sama wygrywa wszystkie rozgrywki. Jest jednak taka rzecz w adeptach Astartes, która budzi mój młodzieńczy entuzjazm – Dreadnought! Sama koncepcja prawie zdechłego wojownika umieszczonego w „żywym grobowcu”, który walczy za Imperatora nawet po kraniec czasów w potężnych, adamantowym ciele jest po prostu epicka. Po prostu: „Even after death, I still serve!”.

Od zawsze pociągała mnie koncepcja armii na samych Dredzikach, a nowy Codex uczynił me marzenie realnym. Co prawda kupowanie wszystkie i składanie zajęłoby mi dekadę, ku mej uciesze, moja grupa bez mrugnięcia okiem toleruje formacje Adeptus Cartonicus. Tak więc w pełni sproksowany potestowałem sobie funkcjonalność rozpiski opartej całkowicie na Drednotach! Lista całkowicie dla funu – nie będę mówił, że dla klimatu, bo zgodnie z oficjalnym Fluffem taka lista jest szalona. Oto lista:

Master of the Forge (110)
->  Combi-Melta
Tactical Squad „We Like to Burn Stuff” (240)
->  Meltagun, Multi-Melta, Power Fist (Sarge), Melta Bombs (Sarge), Rhino
Tactical Squad „We Like to Burn Stuff Too” (240)
->  Meltagun, Multi-Melta, Power Fist (Sarge), Melta Bombs (Sarge), Rhino
Dreadnought „Incinerator” (150)
-> Heavy Flamer, TL Heavy Flamer, Drop Pod
Dreadnought „Tankhunter” (150)
-> Heavy Flamer, MultiMelta, Drop Pod
Ironclad Dreadnought „Crushinator” (185)
-> 2x Heavy Flamer, Drop Pod
Ironclad Dreadnought „Crushinator II” (185)
-> 2x Heavy Flamer, Drop Pod
Venerable Dreadnought „Punctator” (240)
-> Heavy Flamer, TL Lascannon, Drop Pod
——————————————————– 1500 pkt.
Venerable Dreadnought „Fabricator” (250)
-> Heavy Flamer, Plasma Cannon, Drop Pod, Deathwind ML, Locator Beacon
——————————————————– 1750 pkt.
Tactical Squad „We Like to Burn Stuff Like Others” (240)
->  Meltagun, Multi-Melta, Power Fist (Sarge), Melta Bombs (Sarge), Rhino
——————————————————– 2000 pkt.

Jak widzicie, lista szalona, a wygranie nią to pewnikiem czysty łut szczęścia. HQ zapomniane, bo zostało kupione tylko po to, bym mógł wepchnąć 6 Drednotów do listy. Dwa troopsy nie dają większych szans na wygranie gry ze znacznikami, nawet pomimo jako takiej mobilności. Mimo to, granie powyższym cudem to czysta rozkosz – spadające z nieba drednoty, wszystkie uzbrojone w ciężkie miotacze ognia to Radość absolutna przeciwko hordom (tyranidzi, orkowie, nawet gwardia) oraz eldarom. Incinerator, nasz gorący dredzio siedzi w liście właśnie jako smażalnia lekkiej piechoty, i robi to całkiem dobrze. Tankhunter, jakkolwiek dumnie nie brzmi, to zwyczajny dredzio z Multimeltą, ot, lekki dodatek do możliwości przeciwpancernych na dystans. Oba Crushinatory to moje ulubione Ironclady, twarde jak gwoździe przyjemniaczki do młócki wręcz – 13 pancerza powoduje, że prawie każda piechota, nawet ta z rękawiczką, nie będzie chciała z tym pacjentem wejść do CC. Dwa Heavy Flamery to kolejna przyjemność, jaką możemy zaserwować przeciwnikowi po tym, jak dokonamy desantu. I na koniec dwa (lub jeden, zależy od punktów) weneryczne Drednoty – weneryczność dobrze im robi na „przeżywalność” a z BS równym pięć ta TL Laska będzie wymagała ogromnego pecha, by nie trafić. Tak samo ten placuszek będzie wymagał sporych starań, by zszedł z celu.

Piechota za to wyposażona w klimacie, znaczy w otwieracze do puszek. Melta rządzi w nowej edycji i wszędzie jej pełno – czemu by Marynaty nie miały skorzystać? Jako że i tak jest ich niewielu, dałem sierżantom rękawiczki do bicia, jakby przeciwnikowi się chciało czymś mocniejszym pogruchotać naszych godnych Astartes, oraz siurpryzę w postaci meltabomb – zawsze miłego dodatku do rozkręcania pechowych pojazdów.

Oczywiście, lista jest nieturniejowa! Ba, nawet gdyby była, to i tak nie liczci na wielkie zwycięstwa – dredy jakkolwiek zabawne, nie stanowią większego problemu w powstrzymaniu (za wyjątkiem Ironcladów, które w istocie są dość twarde). Mroczniaki z toną lanc, gwardia z workiem melt, orkowe Lootasy… prawie każda armia ma oczywistą odpowiedź na deszcz dredów. Ale mogę zagwarantować wam jedno – mina przeciwnika, kiedy dowiaduje się że spada mu na głowę sześć drednotów ziejących ogniem jest bezcenna.




Ćwierkanie!

  • Czemu nie było wczoraj wpisu? Bo pracuję nad czymś ekstra fajnym ;) No, i na weekend wyjezdzam do rodziny! 7 years ago
  • @nudge0nudge Only six tweets so far? Come on! You Can Do Better! I have faith In You! xD 7 years ago
  • Przeprowadzka zakończona spektakularnym sukcesem! Tesco 24h około trzysta kroków od wyjścia? Rozkosz! 7 years ago
Czerwiec 2017
Pon W Śr C Pt S N
« Lu    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Staty:

  • 66,175 Wejścia