Posts Tagged ‘Na pohybel!

07
Gru
09

Starożytne krasnoludzkie runy*

Witam was gorąco mili czytelnicy. Nie, tym razem nieregularność wpisów nie wynika z choroby, podróży czy jakże wszędobylskiego i niezniszczalnego lenistwa! Tym razem wszystko mogę swobodnie zrzucić na karb produkowania czegoś nowego i smakowitego dla poniższego bloga – nie chcąc niczego  zdradzać ale zarazem pragnąc uchylenia rąbka tajemnicy mogę jedynie napisać, że za niedługo nie będziecie tylko czytać mych wypocin. Będziecie również ich słuchać!

Z dalszych planów osobistych, Games Workshop (które ostatnio błyszczy w necie, hi hi hi!) skopało mi plany i projekty: przez długi czas przerzucałem potajemnie świat Warhammera 40k w mechanikę Infinity, ale przy aktualnej polityce zarządzania znakami towarowymi Genialnego Wydawcy bałbym się ów projekt umieścić w sieci, by pozwu nie dostać. Cóż, jeżeli ktoś potrzebuje jeszcze jakichś dowodów na to, że panowie od młotków nie cierpią gatunku znanego jako „oddany fan”, to już nic go nie przekona.

I dalej, zanim przejdę do konkretów, jeszcze jedna mała informacyjka – ogólnie wstrzymywałem się z nią tak długo jak mogłem, gdyż z doświadczenia wiem, że nie ma co chwalić się rozpoczęciem prac nad jakimś projektem jeżeli nie ma się pewności, że doprowadzi się go do końca. Dlatego dopiero dziś ogłaszam, iż prace nad moim autorskim systemem figurkowym są na bardzo zaawansowanym poziomie – mechanika jest praktycznie skończona i za niedługo rozpocznę w Warszawie betatesty na biedakach, którzy nie uciekają dostatecznie szybko, hee hee!

A co do systemu? Na pohybel! to gra w klimatach grit fantasty, gdzie śmierć tańczy, śpiewa i wyczynia hołubce po całym świecie. Gdzie chciwi, małostkowi i zwyczajnie durni władykowie toczą nieustanne krwawe wojenki i wendetty. Gdzie magia traktowana jest z największą podejrzliwością graniczącą z nienawiścią. Słowem, nie jest to miły świat – jeżeli czytaliście Husycką trylogię Sapkowskiego, to nie macie lepszego wyobrażenia o tym, co chciałbym wam zaprezentować. Gracze wcierają się w rolę charyzmatycznych dowódców radosnych hulajpartii, wolnych kompanii awanturników, zbójów, łotrów, najemników i banitów bez czci i wiary, którzy walczą przed, po i czasem nawet w czasie wojen. Maruderzy, zbójnicy, raubritterzy, cała ta radosna ferajna! Żadna wioska nie jest bezpieczna, żaden karawan nie umknie ich drapieżnej uwadze!

Co oferować będzie system? Duży nacisk na wpływ i rozwój bohaterów, znaczy się hersztów bandy – będą inspirować swoich ludzi i bezpośrednio kierować ich poczynaniami wydając odpowiednie rozkazy w czasie starcia. A starcie to nie będzie bułka z masełkiem, gdyż będzie wymagać odgórnego planowania – „Jędziak, leziesz od tylca i pakujesz im bełty gdzie popadnie, Witos osłaniasz mnie z tych twoich capiących piszczał, ja i Hanukowycz robimy mieczyma a ty Śrutasie klasycznie, zakradnij się od tylca i poderżnij gardło ich przeklętemu guślarzowi” – plan musi być!

Walka ma być szybka i brutalna – cios mieczem to cios mieczem, jak przeciwnik nie uniknie czy nie sparuje, to leży martwy albo jest na dobrej drodze do stania się martwym. Żadnych długotrwałych starć, magicznych pancerzy czy nadludzkiej wytrzymałości. Bełt w oko i koniec pieśni! By nie było jednak nudno walka nie będzie jedynie bezmyślnym rzutem kośćmi, ale też solidną zabawą w blefowanie, w próbę odnalezienia otwarcia ze strony przeciwnika – walki korzystać będą również z kart prezentujących różnego rodzaju ataki, zagrywki i zwodnicze sztuki, które zapewnić mają ostateczną wiktorię w starciu!

Jakby tego było mało każdy zabijaka posiada swój własny zestaw unikalnych umiejętności. Gdzie tu nowość, zapytacie? We wszystkich systemach skirmishowych modele posiadają zestawy własnych, unikalnych zdolności – Na pohybel! Posuwa się jednak kroczek dalej! W istocie, każdy wojownik posiadać będzie 2 lub 3 unikalne zdolności, ale na pole bitwy zabiera tylko jedną, wybraną przez gracza potajemnie w formie karty, z której może skorzystać raz na grę – przeciwnik może jedynie zgadywać którą opcje wybrałeś tym razem, jaką sztuczkę trzymasz na czarną godzinę.

Wszystko to brzmi jak reklama, ale co począć? Takie prezentacje zawsze tak brzmią – bardziej „do ludzi” pisząc mam na razie jeden cel. Ukończyć ten projekt jak należy! Drugi cel naturalnie to stworzenie czegoś grywalnego, płynnego,  intuicyjnego a zarazem oferującego unikalny sposób rozgrywki. Mając nieco doświadczenia z wielu różnych gier małej skali postanowiłem skleić najlepsze elementy w jedną całość i powiązać ją linami dobrej i gładkiej motoryki systemu. Co z tego wyjdzie? Mam gorąco nadzieję, że coś smacznego – no, a przynajmniej zjadliwego!

Reklamy